tulum072

Będąc na Jukatanie nie sposób odmówić sobie kąpieli w cenote. Ale co to właściwie jest? To taki naturalny zbiornik wodny, jakby studnia, znajdująca się w skałach wapiennych, których nie brakuje na Jukatanie. Przez wieki woda utworzyła niesamowite kształty, zarówno nad, jak i pod lustrem wody mogą być stalagmity, stalaktyty, jaskinie i pieczary. Woda jest krystalicznie czysta, często o lazurowym kolorze, pływają w niej ryby, czasem też żółwie, a w jaskiniach mieszkają nietoperze. Wrażenie jest ogromne, gdy płyniesz, a nad głową lata stado nietoperzy, a wychodząc z wody musisz uważać by nie nadepnąć żółwia lub iguany. 

jedziemy na Kubę

Wyjeżdżamy na Kubę, więc przez 2 tygodnie najprawdopodobniej nie będziemy korzystali z internetu. Ale ustawiliśmy parę wpisów, które powinny się pojawiać, co kilka dni, żebyście mieli co poczytać i co pooglądać. Zmieniliśmy też ustawienia komentarzy, już nie trzeba (choć można) się logować. Prosimy jednak o podpisanie się imieniem lub pseudonimem. Do zobaczenia!

tulum080

Tak naprawdę ten tytuł nie oznacza kimania na ulicy czy po rowach, żeby nie było ha ha, aczkolwiek ma  oddać ogólny klimat bujania się po  różnych miejscach i  oddania ich atmosfery. Generalnie taki tam swobodny przepływ myśli.

Tulum, Meksyk

Ciężko oddać w słowach natłok wrażeń, które spotykają nas w Meksyku. Niesamowita paleta kolorów – zieleń tropikalnego lasu i turkus morza, śpiewające ptaki, wilgotność selvy i chili tak pikantne, że bardziej już nie można. Korzystamy z Jukatanu na full, plażowanie przerywając oglądaniem ruin starych miast Majów, kąpielami w cenotach, testowaniem lokalnej kuchni i długimi rozmowami w hostelu. Mamy wrażenie jakbyśmy byli tu już z miesiąc, a minęło dopiero kilka dni.

torun glowny2

4 czerwca o 12.15 rozpoczęliśmy naszą podróż na dworcu Toruń Główny. Peron 1 – nasz peron, to stamtąd jeździliśmy do siebie na randki, tu się witaliśmy, żegnaliśmy, stąd jeździłam na studia. A teraz znowu jedziemy – razem do Warszawy i dalej. Stolica dała nam przedsmak pory deszczowej, było parno, pochmurno, a na koniec lało. Ostatnie spotkania i pożegnania, gorączkowe przygotowania, przepakowywanie plecaków. 

wesoła czterdziestka

Przewodniki i fora internetowe przydają się w planowaniu podróży, ale nie doszła by ona do skutku, gdyby nie wsparcie i zaangażowanie przyjaciół, znajomych i rodziny. Dziękujemy za to, że w nas uwierzyliście, nie doradzaliście wyjazdu na Mazury zamiast do Meksyku i nie dopytywaliście czemu jeszcze nie mamy 2 dzieci i kredytu na 30 lat. Dzięki za entuzjazm, w chwilach, kiedy nas dopadało zmęczenie i wątpliwości, dzięki za pomoc w skompletowaniu ekwipunku i pomoc duchowo – logistyczno – organizacyjną. Dzięki za imprezy, obiadki, grille i ciasta pożegnalne oraz przyspieszenie o miesiąc mojej (Piotra) czterdziestki,  bo normalnie wypadnie ona na Kubie. Dziękujemy za Waszą obecność. Będziemy za Wami tęsknili! Ania i Piotr ps: na obrazku tort wykonany przez Anię z Torunia, konsumpcja newraligicznego kawałka znacznie mnie odmłodziła

pakowanie4

Odpowiadając na liczne pytania, co się zabiera w taką podróż, ile kosmetyków czy bierzemy ciepłe kurtki, bo jak dotrzemy do Argentyny, to może być zimno  

Norwegia180 pomniejszone

To lato zapowiada się zajebiście pomimo kiepskiej aury i wiatru majowego za oknem, który niemalże urywa głowę. Piję yerba mate, słucham Trójki, z głośników dobiega utwór Claptona. Po zakończeniu prowadzący zapowiada koncerty bandów, które lubię – perełki typu Clapton, Soundgarden, Metallica, Alice in Chains. Ciche westchnienie i głos w głowie. Nie dam rady pojechać na żaden koncert, zostało parę dni do wylotu i jest masa rzeczy do zrobienia. Rozkminianie, głos narzekania i proces świrowania – proces trwa tzw. szał przedwyjazdowy. No właśnie proces – eksplozja energii, z jaką świat do mnie przemawia i otwiera się na różne sposoby.

Afriki

Głowa pełna marzeń, ostatnie sprawy zamykamy, jeszcze kilka spotkań z przyjaciółmi, rodziną i jedziemy przed siebie. Czy się boimy? Trochę tak. Tego, co nieznane, jeszcze nie oswojone, ale ciekawość świata nie pozwala już dłużej usiedzieć na miejscu. Decyzja zapadła już parę lat temu, wciąż jednak były zobowiązania, wątpliwości, czekanie na odpowiedni moment. W końcu klamka zapadła – połowa 2014 roku – taki prezent od nas samych dla siebie na drugą rocznicę ślubu i okrągłe urodziny, które obchodzimy w tym roku.