Ciężko oddać w słowach natłok wrażeń, które spotykają nas w Meksyku. Niesamowita paleta kolorów – zieleń tropikalnego lasu i turkus morza, śpiewające ptaki, wilgotność selvy i chili tak pikantne, że bardziej już nie można. Korzystamy z Jukatanu na full, plażowanie przerywając oglądaniem ruin starych miast Majów, kąpielami w cenotach, testowaniem lokalnej kuchni i długimi rozmowami w hostelu. Mamy wrażenie jakbyśmy byli tu już z miesiąc, a minęło dopiero kilka dni.

Podczas przesiadki w Playa del Carmen pierwszy raz zobaczyliśmy morze, zrobiło na nas takie wrażenie, że pobiegliśmy tam z plecakami, cieplutka, turkusowa woda. Nie namyślając się długo wrzuciliśmy plecaki do przechowalni i hop do wody. Prosto z biegu, bez ceregieli i telepania się jak w Bałtyku. Aż nie chce się wyjść z wody-zupełny odjazd

Pierwsze lądowanie na plaży - Playa del Carmen
Pierwsze lądowanie na plaży – Playa del Carmen
tulum102
Po kąpieli sok z kokosa smakuje dobrze

Zatrzymaliśmy się w Tulum, niewielkim miasteczku na wybrzeżu, na południe od Cancun, skąd robiliśmy wypady do ruin Majów w Tulum i Coba, po drodze schładzając się w morzu lub cenotach.

Jeśli chodzi o ruiny, to te w Tulum są pięknie położone, na klifie tuż nad samym morzem. Sam kompleks nie jest zbyt wielki, ale mimo wszystko robi wrażenie. Wśród dawnych świątyń wylegują się iguany, słychać szum morza i ptaków. Ruiny są łatwo dostępne, a pomiędzy poszczególnymi budynkami zapraszająco wyglądają zielone trawniki. Żałujemy, że upływ czasu zatarł większość rzeźb i dawne polichromie na rekonstrukcjach wygląda to przepięknie, dziś szary kamień – świadek dawnego imperium.

tulum051

tulum011

tulum041
Z ruin można zejść na przepiękną plażę i zażyć kąpieli
tulum008
Iguana – wdzięczny obiekt do zdjęć, bo zastyga na długo

Zupełnie inne wrażenie robią pozostałości miasta w Coba (40km od Tulum, wgłąb lądu). Teren jest ogromny, niegdyś mieszkało tu 55 tyś. osób! Dziś większość budowli jest ukryta pośród zarośli. Niesamowite wrażenie robi niemal 30 metrowa piramida, na którą można się wspiąć. Ku naszemy zdziwieniu, nie rozciąga się z niej widok na miasto – wszystko ukrywa dżungla.

coba1

coba2

Wśród ruin można też zobaczyć dawne boisko do gry w piłkę. Juega de pelota była popularna zarówno wśród Majów, jak i Azteków czy Tolteków. Gracze podzieleni na 2 drużyny mieli za zadanie przerzucić kauczukową piłkę (wagą przypominającą dobrze znaną z w-fu piłkę lekarską) przez obręcz zawieszoną na wysokości około 2-3 metrów. Używanie dłoni i kopanie stopami było zabronione. Tak więc gracze mieli do dyspozycji łokcie, biodra, łydki. Gra miała charakter rytualny, związana z rytuałem płodności lub jako manifestacja siły wojennej, mogła być też szansą na awans społeczny graczy, którzy byli bardzo dokładnie wybierani. Pozostaje tylko użyć wyobraźni jak w takim upale strzelić gola z biodra, choć kto wie, może Messi by podołał.

coba3

Zwieńczeniem naszego pobytu była wizyta w Akumal – wiosce oddalonej o 20 kilometrów na północ od Tulum, znanej z zatoki, w której pływają żółwie. Mieliśmy przyjemność oglądania tych poczciwych stworzeń, pływać obok nich. Niestety aparat nie ma funkcji robienia zdjęć pod wodą, więc podrzucam znalezione w sieci zdjęcie, jak wyglądają żółwie na Riviera Maya.  Dla mnie (Ani) wzruszające doświadczenie być tak blisko ogromu bogactwa przyrody.

DCIM100GOPRO
źródło: http://merbabeadventures.com/tag/tortuga/

I na deser Afrik w masce do nurkowania

coba4