Pracownia Fridy

Dla mnie główny powód do odwiedzin stolicy Meksyku. Zobaczyć na własne oczy murale Diega, przekonać się czy dom Fridy wyglądał jak na filmie. Chociaż przez chwilę chłonąć atmosferę tego burzliwego związku dwojga artystów. Nie rozczarowałam się.

mek00

Wpis o tym, jak powiedzenie „Ale Meksyk!” wygląda w praktyce w stolicy tego kraju. Zaczniemy jak w bajce. Pośród gór i dolin, na brzegu jeziora Texcoco zamieszkali Indianie ze szczepu Aztlan, zwani także Mexicas. I wszystko byłoby dobrze, ale przyszedł biały człowiek, niosąc wiedzę, kulturę, cywilizację i ład. Coś chyba jednak poszło nie tak, bo wyrasta 24 milionowy moloch zwany District Fedreal – Ciudad de Mexico. Witajcie w Babilonie!

puebla07

Wpis o naszej o naszej drodze do stolicy przez miasta i miasteczka z południowej strony Ciudad de Mexico. Trasy o tyle ciekawej, że obfitującej w kościoły, kapliczki, omyłki itp. I z wątkiem kryminalnym w tle, czyli kto zawinął orzeszki z plecaka?

Pico de Orizaba 5636, Meksyk

Pico de Orizaba, zwany też Citlaltépetl – wulkan i zarazem najwyższa góra Meksyku. Osiąga wysokość 5 636 m n.p.m. Przy dobrej pogodzie widać go z oddalonego o jakieś 120 km Veracruz. To wprost niesamowite, jak się teren wypiętrza na tak krótkim odcinku. Postanowiliśmy zobaczyć osobiście… Znacie takie powiedzenie, jak człowiek chce rozśmieszyć Boga, to robi plany?

ver17

Veracruz – duże, portowe i w sumie dość nieciekawe miasto położone nad Zatoką Meksykańską. Niewielki, ale zadbany główny plac wraz z katedrą i deptakiem, otoczony przez chaos i brzydotę nowszych budynków. Miasto sprawia wrażenie raczej zaniedbanego i nie przypadło nam do gustu. To, co jednak uratowało naszą wizytę, to było akwarium i to jakie! Zaczęło się dość oryginalnie, jak na akwarium, bo pierwsza była sala z papugami i tukanami, a następnie wszelkiej maści stwory wodne, małe, duże, płaskie, groźne, grube, kolorowe i albinosy.

Kolorowe uliczki są zadbane

Przechadzając się spokojnymi uliczkami sennej starówki, aż ciężko uwierzyć, że niegdyś to miasto było stałym celem ataków piratów. Niewielką starówkę obudowano ze wszystkich stron murami, bastionami, które miały zapewnić spokój mieszkańcom przez 200 lat najazdów korsarzy.

Yucateca w Meridzie

Wreszcie poczuliśmy, że jesteśmy w Meksyku – tradycyjna, kolonialna zabudowa, wielki targ, na którym pod gołym niebem przygotowuje się tortas, burritas i inne przekąski, a na głównym placu grała orkiestra i występował zespół prezentujący regionalne stroje i tańce. A po występie, na scenę zaczęły wchodzić pary z widowni i rozpoczął się dansing pod chmurką. Nie, to nie przedstawienie dla turystów – to po prostu niedziela w Meridzie.

Chichen Itza, Jukatan, Meksyk

Teren jest ogromny, próbujemy sobie wyobrazić jak wyglądało życie codzienne w tym mieście w szczycie jego rozwoju. W centralnym miejscu, stoi monumentalna piramida, El Castillo, ze schodami z czterech stron. Od północnej strony zdobione są gigantycznymi wężami, których kamienne łby ciężko spoczywają na trawie. Wyglądają jak giganty, które zsunęły się z nieba, a teraz zastygły w bezruchu. Uosabiały Kukulkana, stworzyciela świata, władcy żywiołów, który symbolizował też odrodzenie. Według legendy Kukulkan odpłynął na wschód i powróci przed końcem świata, póki co te kamienne monstra strzegą świątyni, czekając na jego powrót.

Ek' Balam, Jukatan, Meksyk

Z końcem czerwca przylecieliśmy (tym razem bez opóźnień) do Meksyku choć samolot trząsł się i trzeszczał, szczęśliwie zlądowaliśmy w Cancun i tu dopiero zaczęły się schody. Jest zasadnicza różnica w traktowaniu podróżnego przybywającego z Europy, a tego, co przylatuje z Hawany. Po serii pytań po co byliśmy na Kubie, po co jedziemy do Meksyku (i czy musimy), dlaczego nie mamy biletu powrotnego i ile mamy pieniędzy, wreszcie po demonstracji kart płatniczych i kredytowych personel lotniska wpuścił nas na terytorium kraju. Po krótkim odpoczynku w Puerta Morelas i nacieszeniu się Internetem ruszyliśmy tropem cywilizacji Majów. Pierwsze ruiny, Ek’ Balam dostarczyły nam nieco ekstremalnych wrażeń. Ale po kolei…