<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Friki Afriki - podróż po Ameryce Łacińskiej &#187; Informacje praktyczne</title>
	<atom:link href="http://www.frikiafriki.pl/category/informacje-praktyczne/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.frikiafriki.pl</link>
	<description>Bilet w jedną stronę do Meksyku i jedziemy przed siebie. W pogoni za marzeniami.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Nov 2016 20:24:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.37</generator>
	<item>
		<title>Trekking z Doliny Belen do fortecy Kuelap</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/trekking-z-doliny-belen-do-fortecy-kuelap</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/trekking-z-doliny-belen-do-fortecy-kuelap#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Oct 2015 20:28:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Andy]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[Zabytki]]></category>
		<category><![CDATA[Amazonas]]></category>
		<category><![CDATA[Chachapoyas]]></category>
		<category><![CDATA[Dolina Belen]]></category>
		<category><![CDATA[Kuelap]]></category>
		<category><![CDATA[Lanche]]></category>
		<category><![CDATA[paraquilla]]></category>
		<category><![CDATA[trekking w Andach]]></category>
		<category><![CDATA[trekking w Peru]]></category>
		<category><![CDATA[trekking z belen do Kuelap]]></category>
		<category><![CDATA[Valle Belen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3721</guid>
		<description><![CDATA[Nasz trekking obejmował odcinek od malowniczej Valle Belen do ruin Kuelap, zwanych Machu Picchu północy. Trzydniowa górska trasa, podczas której jest możliwość obejrzenia pomniejszych obiektów archeologicznych ukrytych pośród dżungli na górskich wzniesieniach. Są to Paroquilla&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nasz trekking obejmował odcinek od malowniczej Valle Belen do ruin Kuelap, zwanych Machu Picchu północy. Trzydniowa górska trasa, podczas której jest możliwość obejrzenia pomniejszych obiektów archeologicznych ukrytych pośród dżungli na górskich wzniesieniach. Są to Paroquilla i Lanche, które można odnaleźć przy szlaku, na niewielkich wzniesieniach a fundamenty okrągłych domów pozarastane są gęstą roślinnością selvy.<span id="more-3721"></span></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-3.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3693" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-3-1024x683.jpg" alt="peru belen kuelap-3" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Pozostało nam tylko dotrzeć do Belen i rozpocząć trasę. No właśnie tylko albo aż dotrzeć. Oto jest urok podróżowania po Peru, znowu mieliśmy urozmaiconą trasę, loża VIP na pace camionety, z dużą ilością ładunku, kurczaków i innych pasażerów. Godziny odjazdu do wyboru 3 rano – piękna pora, o tej godzinie przeważnie północnoamerykańscy Apacze i Siouxowie urządzali napady w celu zdobycia łupów i skalpów. Wybraliśmy późniejszy transport o 10, co w praktyce oznaczało wyruszenie o 12 i zamiast 2 godzin, jechaliśmy ponad 5, bo świętokradztwem byłoby nie zrobienie przerwy na obiad. Bez ryżu z kurczakiem dzień się nie liczy. Wreszcie w Dolinie Belen zlądowaliśmy koło 16, finał tak pięknie rozpoczętego dnia zakończył się oglądaniem meandrującej rzeczki w dolinie, znalezieniem szlaku i noclegiem na scieżce prowadzącej do wioski Congos, bo z powodu późnej pory nie udało nam się tam dotrzeć. Droga na szczęście była na tyle szeroka, że przechodzący ludzie, osły i krowy nie wchodziły nam na namiot. Jakież było nasze zdziwienie rano, gdy okazało się, że raptem 10 minut dalej znajdowała się idealnie płaska polanka z daszkiem i ruiny Paroquilla. Może nie są tak spektakularne i zadbane jak inne popularne ruiny, nie mniej jednak można pooglądać tradycyjnie wykonane, kamienne, okrągłe domy ludu Chachapoyas i poczuć się jak eksplorator, poszukując ich w pozarastanych zaułkach i na wzgórzach.</p>
<figure id="attachment_3695" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-5.jpg"><img class="size-large wp-image-3695" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-5-1024x683.jpg" alt="Pozując na ściance - Paraquilla" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Pozując na ściance &#8211; Paraquilla</figcaption></figure>
<p>Dalej dreptaliśmy bez większych kłopotów, rozkoszując się urokami okolicy, zielonymi łąkami i zamglonym widokiem na góry. Mijani ludzie życzliwie pozdrawiali, zapraszali, żeby posiedzieć z nimi na ganku i częstowali bananami. Wieczór się zbliżał, gdy dotarliśmy do Lanche. A tam kolejna niespodzianka. Przy prostej, drewnianej chacie siedzi trójka ludzi patrzących na zachodzące słońce i czytających Biblię. Rodzina Adwentystów zaprosiła nas do wspólnego świętowania soboty i razem zjedliśmy przyrządzoną na ogniu wieczerzę. Piękny finał, czyli gorąca, smaczna zupa i ciepłe miejsce w chacie przy ognisku – nic dodać, nic ująć. Innymi słowy Pan nas pasie na niwach zielonych.</p>
<figure id="attachment_3698" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-8.jpg"><img class="size-large wp-image-3698" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-8-1024x683.jpg" alt="Lanche" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Lanche</figcaption></figure>
<p>Z rana ruszyliśmy dalej pod górę, osiągając najwyższy punk trasy – przełęcz Yumal 3348 m n.p.m. i potem przez paramo do kolejnej wioski. Tam wzbudziliśmy małą sensację, że idziemy pieszo do Kuelap, zamiast wziąć wycieczkę jak na Gringos przystało. Przy tradycyjnych pytaniach skąd i kto zacz, okazało się, że w tym regionie znany jest też inny Polak…. Ojciec Tadeusz z Torunia. Nie wiedząc czy śmiać się czy płakać, nie ciągnęliśmy tematu, tylko złapaliśmy stopa, bo nie chciało nam się iść zakurzoną drogą. Ostatni nocleg mieliśmy w ślicznej wiosce o wdzięcznej nazwie Maria i gdy o 6 rano szykowaliśmy się na kolejny odcinek trasy, przybiegła zdyszana gospodyni, radośnie oznajmiając, że złapała nam transport do ruin, czyli zaoszczędziliśmy 2 godziny marszu.</p>
<figure id="attachment_3702" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-12.jpg"><img class="size-large wp-image-3702" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-12-1024x683.jpg" alt="Było trochę pod górkę, ale się udało" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Było trochę pod górkę, ale się udało</figcaption></figure>
<p>O poranku dzieliliśmy Kuelap tylko z 2 osobami, wycieczki docierają dopiero przed 11. Podziwialiśmy potężne mury fortecy – wysokie niekiedy na 8 metrów, pooglądaliśmy ślady po okrągłych domach i późniejsze, prostokątne wybudowane po podboju przez Imperium Inków. Pośmialiśmy się z lam, które w Peru są często stosowanym elementem dekoracyjnym krajobrazu i pomału zeszliśmy w dół do szosy, gratulując sobie, że odcinek między Kuelap a Tingo, pokonujemy schodząc, a nie podchodząc ponad 1300 metrów. Może nie był to trekking z najbardziej niesamowitymi widokami i ukrytym w dżungli Machu Picchu, ale naszym zdaniem bardzo przyjemnie spędzone kilka dni.</p>
<figure id="attachment_3717" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-27.jpg"><img class="size-large wp-image-3717" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-27-1024x683.jpg" alt="Kuelap" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kuelap</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Zrób to sam &#8211; porady praktyczne:</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-4.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3694" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-4-1024x683.jpg" alt="peru belen kuelap-4" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Transport do Valle Belen</span>, w Chachapoyas na ulicy Jr 2 de Mayo są niewielkie oficyny, gdzie można zorganizować dojazd. Cena 20 soli na zewnątrz lub 30 soli w środku.</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Alternatywnie dla ambitnych lub oszczędnych</span> można dojechać do Cohechan (z terminala do Luya 5soli i w Luya samochód lub combi za ok. 3 sole), potem polną drogą idzie się jakieś 8 godzin do doliny, ewentualnie można próbować łapać stopa. Nam się droga nie wydała na tyle malownicza, żeby zasuwać po niej cały dzień  z plecakiem.</p>
<p>Właściwy szlak Belen – Yumal zaczyna się przy nieasfaltowej drodze wiodącej przez Belen, jakieś 30-40 minut od zakrętu, którym droga przecina rzekę. Cała trasa jest bardzo dobrze oznakowana.</p>
<p><strong>Czasy przejścia:</strong></p>
<p>Początek szlaku – Paraquilla 2,5h</p>
<p>Paraquilla – Congon 2,5h</p>
<p>Congon – Lanche 3-4h</p>
<p>Lanche – Yumal 3-4h</p>
<p>Yumal – Choctamal 2-2,5h</p>
<p>Choctamal – Kulep ok. 22 km bitą drogą, mija się wsie. Czas przejścia ok. 5h lub można łapać stopa albo colectivo (przejeżdża przez Choctamal ok. 5.30 rano i po południu bez określonej godziny, busiki turystyczne przejeżdżają około 9.30 &#8211; 10 rano)</p>
<p>Kuelap – Tingo ok. 2,5 h w Tingo są colectivo do Chachapoyas, Leymebamba i około 15 przejeżdża busik do Jalca Grande</p>
<p><strong>Z namiotem i bez:</strong></p>
<p><em><strong>Z lekkim plecaczkiem</strong></em>: Proste hospedaje, restauracje, sklepy znajdują się w Congon, Choctamal i dalej w wioskach po drodze do Kuelap nocleg ok. 10-15 soli osoba, jedzenie 5-15 soli w zależności od tego czy knajpa ma przymiotnik <em>turistico</em>.</p>
<p><em><strong>Z namiotem</strong></em>: w Dolinie Belen i jakieś 15 min po rozpoczęciu szlaku (są rzeczki), przy ruinach Paraquilla (płasko i daszek, nie ma wody), Congon, jakieś półtorej godziny za Congon przy moście nad rzeką, Lanche (nie ma wody, można poprosić rodzinę), koło Yumal (wieje i śmieci, rzeka z kaskadą jakieś 40min przed przełęczą), od Choctamal to już raczej pytając o możliwość rozbicia się w ogródku u kogoś, bo droga trawersuje wzdłuż zboczy gór, w okolicach kas ruin (są łazienki), ścieżka w dół do Tingo (są daszki i ładny widok, nie ma wody).</p>
<figure id="attachment_3699" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-9.jpg"><img class="size-large wp-image-3699" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-9-1024x683.jpg" alt="Jeden z typowych widoczków na trasie - zielone góry, trochę palm i mgły" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Jeden z typowych widoczków na trasie &#8211; zielone góry, trochę palm i mgły</figcaption></figure>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/trekking-z-doliny-belen-do-fortecy-kuelap/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arka Noego &#8211; rzekami Amazonii</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2015 06:18:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Amazonka]]></category>
		<category><![CDATA[Coca]]></category>
		<category><![CDATA[Iquitos]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać z Ekwadoru do Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Napo]]></category>
		<category><![CDATA[transport w Amazonii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3582</guid>
		<description><![CDATA[Nie raz spotkaliśmy się z określeniem, że rejs lokalnym statkiem po Amazonii, to doświadczenie życia – magiczne, bajeczne, a nawet romantyczne. Z tych wszystkich określeń możemy się zgodzić tylko z jednym, bez wątpienia jest to&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie raz spotkaliśmy się z określeniem, że rejs lokalnym statkiem po Amazonii, to doświadczenie życia – magiczne, bajeczne, a nawet romantyczne. Z tych wszystkich określeń możemy się zgodzić tylko z jednym, bez wątpienia jest to przeżycie unikatowe. Relacja i porady praktyczne.<span id="more-3582"></span></p>
<p>Gdy pierwszy raz czytałam <em>Ryby śpiewają w Ukajali Fidlera</em>, jednym z największych marzeń podróżniczych stało się przepłynięcie Amazonki – nieśpiesznie, mając czas na obserwację przyrody, jak i codziennego życia. Postanowiliśmy zacząć od mało popularnej wśród turystów trasy z Ekwadoru Rzeką Napo i Amazonką do Iquitos.</p>
<figure id="attachment_3575" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-32.jpg"><img class="size-large wp-image-3575" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-32-1024x683.jpg" alt="Miało być pięknie i romantycznie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Miało być pięknie i romantycznie</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3545" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-peru-barka-2.jpg"><img class="size-large wp-image-3545" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-peru-barka-2-1024x683.jpg" alt="Nahbardziej charakterystyczny widok na trasie... i tak przez 6dni" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nahbardziej charakterystyczny widok na trasie&#8230; i tak przez 6dni</figcaption></figure>
<p>Przekroczenie granicy z Peru w tej części świata jest nieco skomplikowane i wymaga paru przesiadek oraz obfituje w różnorakie atrakcje, na pewno nie turystyczne. Chociażby samo przekraczanie granicy. Zarówno po ekwadorskiej, jak i peruwiańskiej stronie, ruch graniczny obsługują młodzi kolesie, którzy pieczątki wbijają siedząc w gatkach kąpielowych i podkoszulce. Ekwadorczyk z rana był tak zaspany, że nawet nie zauważył, że przekroczyliśmy naszą 90 dniową wizę turystyczną o miesiąc; w Peru uśmiechnięty chłopaczek proponuje wodę, bo jest straszny upał. Spotkaliśmy najbardziej wyluzowanych pograniczników ever. Z stempelkiem peruwiańskim w paszporcie oczekiwaliśmy na statek, wreszcie miała rozpocząć się przygoda.</p>
<figure id="attachment_3549" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-6.jpg"><img class="size-large wp-image-3549" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-6-1024x683.jpg" alt="Na granicy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na granicy</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 1 – I zabrali na pokład zwierzęta wszelakie.</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-10.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3553" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-10-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-10" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><em>I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham i Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów weszli do arki, a wraz z nim wszelkie gatunki zwierząt, bydła, zwierzątek naziemnych i wszelkiego ptactwa skrzydlatego</em>, jak głosi Księga Rodzaju. Nasz statek niewiele się różni od biblijnej arki. Abstrahując od tego, że średnio co 10 minut zatrzymujemy się, aby załadować platany, to do tego, z czasem zmieniamy się w obwoźne zoo. Patrzymy jak chłopaki ganiają po wiosce byki i próbują wprowadzić je na pokład. Byczki chyba nie mają ochoty nigdzie jechać, jeden demonstruje swoje niezadowolenie bardzo otwarcie, rozwalając przy tym płot i skrzynię z owocami – limony turlają się po całym pokładzie i wpadają do wody. Wreszcie po 4 godzinach, 6 byków i jedna krowa, zostają ulokowane na dolnym pokładzie. Płyniemy…</p>
<figure id="attachment_3554" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-11.jpg"><img class="size-large wp-image-3554" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-11-1024x683.jpg" alt="Ten byk bardzo, ale to bardzo nie chciał popłynąć" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ten byk bardzo, ale to bardzo nie chciał popłynąć</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 2 – Woda ognista</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-19.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3562" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-19-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-19" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Jest chwila po 12, gdy przybijamy do kolejnej sennej wioseczki, która ma jakąś nazwę, ale ulega ona zapomnieniu szybciej, niż snująca się powoli Arka Noego. Widząc sterty platanów, które czekają na plaży decydujemy się zejść na ląd. Mijając gromadkę ludzi na plaży, kierujemy się w głąb wioski. Drewniane proste domy, a za nimi selva, jest nawet betonowy chodnik. Pod sklepem niezłe zgromadzenie, chyba pół wioski zebrało się pod daszkiem. Częstują nas chichą i jest to piękny wstęp, aby rozpocząć opowieść o szlachetnych Indianach, żyjących na końcu świata. Niestety nie tym razem. Bełkoczący mężczyźni przyjaźnie nas witają, a wokół krążą plastikowe buteleczki z przejrzystym płynem. Piją wszyscy, stare kobiety, chłopcy na oko nie więcej niż 12 letni, matki, nie przerywając karmienia piersią i mężczyźni w wieku wszelakim. Chcą zagadać, ale większość, jest już tak pijana, że niewiele można zrozumieć. Zaczynają się prośby – daj mi pieniądze, papierosa, kup mi colę, daj mi, bo ja nie mam. Gdy decydujemy się na odwrót, odmawiając coraz to nowszym prośbom, natychmiastowo przestajemy być <em>Amigos</em>, już jesteśmy <em>Gringos</em>, a gdy odchodzimy, słyszymy jak mieszkańcy tej przemiłej osady sugerują złe prowadzenie się naszych matek.</p>
<p class="lead">
<strong>Dzień 3 – Walka o przestrzeń</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-26.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3569" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-26-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-26" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Wydaje się, że pełniej już być nie może – na statku, mającym pojemność 30 pasażerów, jest ich dwa razy tyle, każdy ze swoim hamakiem, próbuje rozwiesić się tam gdzie wydawałoby się, że szpilki już nie wciśniesz. Pojawiają się stronnictwa i sojusze obrony przestrzeni – nas wspiera grupa z lewej strony słupka i nie pozwala cwaniakowi po cichu zdjąć naszego hamaka i zająć miejscówki przez zasiedzenie. Inna pani, próbuje mnie przekonać, że powinnam zawiesić hamak na oknie, a jej zrobić miejsce, bo na oknie jej będzie niewygodnie, a mi z całą pewnością świeżo i z widokami. Nie poddając się manipulacji, znów słyszę coś o Gringach, a pani pozostaje obrażona do końca rejsu, co gorsza zawiesza hamak tak, że po ułożeniu się w nim przygniata nas totalnie. Totalnie sfrustrowani postanawiamy wykorzystać resztkę przestrzeni i poprzez skrócenie sznurków w naszych hamakach zagospodarować  ją tak, aby to pulchna  Metyska była na dole. Choć całe przedsięwzięcie wykonujemy ze stoickim spokojem i staramy się trzymać szaleństwo na uwięzi, to mamy poczucie, że jeżeli ktoś w tej chwili spróbuje nam przeszkodzić  przy pomocy argumentów bądź siły, to gotowi jesteśmy iść na noże, palniki gazowe i maczety… Na szczęście nikt się nie włącza, a nasza latynoska piękność przewiesza hamak. Działa tylko jedna toaleta, do tego część Indian z sobie tylko znanych powodów przemyciła kury na pokład pasażerski. Zaczynam robić się coraz lepsza w rozpoznawaniu zwierząt na podstawie zapachu. Nie mogąc znieść tłoku, jeden z pakunków zaczyna uciekać, okazało się, że w środku znajduje się całkiem sympatyczny i wyrośnięty żółw.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-31.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3574" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-31-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-31" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Z rozrywek specjalnych wieczorem dopada nas burza, co powoduje, że w środku robi się jeszcze ciaśniej, Piotrek kategorycznie odmawia uśmiechania się – nawet do zdjęcia. Załoga ma odruchy humanitarne – ledwo żywa krowa dostaje daszek, chroniący przed słońcem, dlaczego nikt kolejny dzień z rzędu nie wpadł na to, by napoić zwierzęta, pozostaje tajemnicą.</p>
<figure id="attachment_3572" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-29.jpg"><img class="size-large wp-image-3572" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-29-1024x683.jpg" alt="Piotrek postanawia nie uśmiechać się" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Piotrek postanawia nie uśmiechać się</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 4 – Wtargnięcie na teren wojskowy.</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-25.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3568" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-25-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-25" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>W nocy około 3 wysiadła część pasażerów, aby w Mazan przesiąść się na szybką motorówkę do Iquitos, więc z rana na statku jest całkiem przyjemnie. Gdy zaczynamy pakować swoje rzeczy odkrywamy pod plecakami mnóstwo maleńkich larw, które uciekły z sąsiedniego koszyka z suszonym mięsem i w cudowny sposób rozmnożyły się przez dwa dni. Ledwo co się uporaliśmy z robactwem, a nasza łajba dociera do ujścia Napo – wreszcie Amazonka! Choć tak z ręką na sercu powiemy, że choć już jest szeroka, to nie wyróżnia się niczym szczególnym. Po prostu kolejny dzień na szerokiej rzece o zielonych brzegach. Im bliżej Iquitos, tym więcej pojawia się stanowisk kampanii naftowych. Peru, podobnie jak Ekwador, wydobywa ropę z Amazonii.</p>
<p>Na 3 kilometry przed Iquitos nagle maszyna odmawia współpracy, a na statku pojawia się panika wśród pasażerów. Myślę sobie: „O! Toniemy!”, okazało się, że prąd zniósł nas prościutko na bazę wojskową. Na szczęście żołnierze okazali się z tych, co najpierw pytają, a potem strzelają, nie mniej zadowoleni nie byli. Po marudzeniu, sprowadzeniu właściciela do bazy, wypisaniu grzywny za wtargnięcie na teren wojskowy i zniszczenie mienia, decydują się nam pomóc. Całej tej procedurze towarzyszy gdakanie kur i chrumkanie świń, które toczą zaciętą walkę o banana. Wreszcie nasz statek płynie dalej, ale tak powoli, że mijają nas nawet drewniane czółna, zasilane niewielkim motorkiem o wdzięcznej nazwie peke peke. Całe szczęście, że maszyna padła tuż przy Iquitos, a nie gdzieś wgłębi selvy, bez szans na szybką pomoc, z uwagi na odległości i… brak radia na naszej cudownej łajbie. Wreszcie, gdy słońce znika za horyzontem docieramy do naszego celu &#8211; największego miasta świata, do którego nie sposób dostać się lądem.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-34.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3577" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-34-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-34" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Czy było magicznie i romantycznie? Podróż życia? Nie. Zabawnie? Czasami. W gruncie rzeczy podróż dość monotonna i przygnębiająca, nie zdawaliśmy sobie sprawy ile na terenie Ekwadoru i Peru znajduje się stacji wydobywających ropę. Powalił nas totalny brak respektowania przyrody, wszyscy beztrosko rzucali śmiecie wszelakie do wody – podejście totalnie inne, niż to co zaprezentowali nam Indianie z Pastazy w Ekwadorze.  Dobiły wioski, gdzie od rana wszyscy piją, bo w zasadzie, to co tu można robić. Poraziło traktowanie zwierząt. I co by nie mówić, to ciężko poczuć magię, gdy za pierwszą nutę zapachową robi smród krowiego łajna.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-7.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3550" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-7-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-7" width="1020" height="680" /></a></p>
<p class="lead">
<strong>Informacje praktyczne:</strong></p>

<p>Jeśli nie zniechęcił Cię ten opis i planujesz pokonać trasę, to mogą przydać Ci się te wiadomości.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Transport i nocleg:</span></strong></p>
<p>Regularne połączenia są tylko na trasie <strong>Coca</strong> – Nueva Rocafuerte. Codziennie o 7 rano przy Malecon. 15$/osoba, czas podróży 8-9 godzin z postojem na obiad w jednej z wiosek na brzegu.</p>
<p>W <strong>Nueva Rocafuerte</strong> jest odprawa graniczna po stronie ekwadorskiej. Do miasteczka granicznego w Peru (Pantoja) można się dostać tylko prywatną łodzią – ceny dla lokalnych 50$ za łódź, dla turysty startują z 80$. Najlepiej dogadać się z kilkoma osobami na wspólny przejazd. Nam wyszło 15$/osoba (4 pasażerów), czas podróży: ok 1,5 godziny. Miasteczko można też wykorzystać jako bazę na wypad do Parku Yasuni.</p>
<p>Nocleg: Hospedaje Chimborazo 10$/osoba, ewentualnie można rozbić namiot na trawniku.</p>
<p><strong>Pantoja</strong> – tu zaczyna się Peru i przygoda, brak regularnych połączeń.</p>
<p>Szybkie motorówki do Iquitos odpływają co 5-6 dni, koszt 80$/osoba, czas podróży: 1,5 dnia</p>
<p>Statki odpływają co 10-14dni w zależności od zapotrzebowania, koszt 100 soli/osoba, czas podróży 3-5dni w zależności od poziomu wody i ilości postojów. Niezbędny jest hamak i liny do zawieszenia go.</p>
<p>W Pantoja jest jeden hotelik – pokoje kosztują 4$/osoba, ale, że nie było ani prądu, ani wody, to płaciliśmy 5$/2osoby. Namiot można rozbić koło punktu kontroli granicznej i posterunku policji (po uprzednim zapytaniu się o zgodę). W ramach czekania, miejscowi proponują wypady do selvy w cenie dwukrotnie niższej niż w Ekwadorze.</p>
<p><strong>Skrót w Mazan</strong>: jeśli chcesz skrócić podróż statkiem, wysiądź w Mazan – jest możliwość wzięcia zakrętu i szybkiej motorówki do Iquitos 5$/osoba, 1 godzina, statkiem 1 dzień.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Pieniądze</span></strong>:</p>
<p>Gorąco namawiamy do wymienienia w banku w Coca (kurs bankowy 1$ = 3,2 soli), w Nueva Rocafuerte 1$= 2,8 sola, w Pantoja i na statku 1$ = 2,5 sola (sierpień 2015).</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Jedzenie</span></strong>:</p>
<p>W cenie biletu na statek Pantoja &#8211; Iquitos są trzy posiłki dziennie. Ostatnia możliwość na zrobienie zakupów to Pantoja (skromny wybór), koniecznie trzeba wziąć zapas wody. Kuchnia nie serwuje niemal niczego, co mogliby zjeść wegetarianie. W mijanych miejscowościach może nie być możliwości lub czasu na kupienie czegokolwiek, statki zazwyczaj mają sklepiki z ciastkami, chrupkami, napojami, ale asortyment naszego sklepiku wyczerpał się po 2 dniach.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-15.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3558" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-15-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-15" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Meksyk &#8211; jak to ogarnąć? Zbiór porad subiektywnych.</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/meksyk-jak-to-ogarnac-zbior-porad-subiektywnych</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/meksyk-jak-to-ogarnac-zbior-porad-subiektywnych#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2015 04:08:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[bilet w jedną stronę do Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[camping]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[ceny w Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[Condor]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>
		<category><![CDATA[koszty]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[nocleg]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[podróżowanie po Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2577</guid>
		<description><![CDATA[Długo się zastanawialiśmy jak zrobić wpis o kraju, który jest tak wielki i tak zróżnicowany geograficznie, kulturowo, cenowo. Tak długo się zastanawialiśmy, że aż dojechaliśmy do Kolumbii. Przypomnieliśmy sobie jakie sami mieliśmy dylematy przed wyjazdem&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Długo się zastanawialiśmy jak zrobić wpis o kraju, który jest tak wielki i tak zróżnicowany geograficznie, kulturowo, cenowo. Tak długo się zastanawialiśmy, że aż dojechaliśmy do Kolumbii. Przypomnieliśmy sobie jakie sami mieliśmy dylematy przed wyjazdem do Meksyku i to o nich dziś będzie, plus parę porad i sprawdzonych namiarów.<span id="more-2577"></span></p>
<p class="lead">
Z biletem w jedną stronę, brak wizy amerykańskiej, czyli czy nas wpuszczą do kraju?</p>

<p>Wielu ludzi zaczyna swoją przygodę z Ameryką Łacińską w Meksyku. Najtańsze regularne połączenia oferuje Condor lub promocje Thomasa Cooka. Lecieliśmy Condorem i we Frankfurcie sprawdzano czy mamy bilet wylotowy – mieliśmy na Kubę, pani rzuciła okiem, nawet nie czytając, więc duże prawdopodobieństwo, że fikcyjna rezerwacja też by przeszła. Przylatując z Niemiec zero problemów, przylatując z Hawany mieliśmy masę problemów (chcieli oglądać karty, gotówkę, wszystko). Radzimy radośnie nie wpisywać, że chcecie spędzić 100 dni, bo Wam po negocjacjach dadzą 60 i jeszcze odmówili przedłużenia pobytu po 2 miesiącach, więc może lepiej zadeklarować się na niewinne 30, a oni wpiszą w paszport 180 z automatu. Wjeżdżając od strony Gwatemali znowu żadnych problemów, pewnie dlatego, że nie wyglądamy na latynowskich emigrantów 180 dni z automatu i jeszcze nam pogranicznik poopowiadał o ładnych miejscach w stanie Chiapas, życząc miłego dnia.</p>
<p>Brak wizy amerykańskiej + stempel z Kuby to nie było najlepsze połączenie im bardziej zbliżaliśmy się na północ Meksyku. Zarówno federalni, jak i wojskowe kontrole miały z tym problem, traktując nas jako potencjalnych szpiegów Fidela albo chętnych na nielegalną pracę w Stanach. Dochodziło nieraz do kuriozalnych scen typu „udowodnijcie mi, że jesteście turystami, bo wcale nie musimy Was puszczać dalej” – gdy jeden magnesik z Kuby nie wystarczał, pomagało mówienie urażonym tonem, że mieszkam w Unii Europejskiej, na pracę nie narzekam, a do kraju o kulturze hamburgera się nie wybieram, bo nie ma w nim nic dla mnie interesującego. To starczało, ale zawsze stresik lekki był.</p>
<p>Jeśli przylecieliście samolotem, to nie płacicie podatku wyjazdowego ok. 300pesos</p>
<p class="lead">
Pora deszczowa czy faktycznie taka straszna?</p>

<figure id="attachment_748" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/bajacalifornia31.jpg"><img class="wp-image-748 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/bajacalifornia31-1024x683.jpg" alt="" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przed burzą, Baja California Sur, Meksyk</figcaption></figure>
<p>Odpowiedź jest i tak i nie, wiele zależy od tego co chcesz robić, jeśli planujesz zwiedzanie miast czy nawet plażowanie, to deszcz, który zazwyczaj pada po południu lub pod wieczór nie stanowi większej przeszkody, jeśli jednak planujesz wysokie góry i dłuższe trekkingi z namiotem, to nie jest najlepszy pomysł.</p>
<p>Niewątpliwym plusem pory deszczowej jest: mniejsza ilość turystów, łatwość w znajdowaniu noclegu i negocjowanie cen. Minusy odczuwa się przede wszystkim w górach, gdzie pada solidnie, niekiedy od wczesnego popołudnia do nocy, szare niebo na zdjęciach i długie suszenie się ciuchów, jeśli pierzecie ręcznie, no i entuzjazm do rozstawiania namiotu też jakby mniejszy. Nasze obawy co do dengi, malarii czy innych chorób przenoszonych przez owady nie potwierdziły się – tzn. są kampanie informacyjne, ale jak rozmawialiśmy z mieszkańcami, to wszyscy twierdzili, że denga zdarza się niezwykle rzadko i mamy po prostu używać replementów i nie panikować.</p>
<p class="lead">
Jak to jest z tym bezpieczeństwem?</p>

<p>Nie negując wojny narkotykowej, która toczy się aktualnie w Meksyku, korupcji, walk na terenach ścierania się wpływów poszczególnych karteli, problemu zaginionych kobiet w Ciudad Juarez itp., to w naszym poczuciu Meksyk dla turysty jest bezpiecznym krajem, bo z turysty są pieniądze. Wiele razy od Meksykanów słyszeliśmy, że nic nam nie grozi, chyba, że zaczniemy sami szukać kłopotów, mówi się też o tym, że płotki, które naprzykrzają się turystom znikają bez wieści, bo psują interesy dużym rybom. Przy okazji zwróciło naszą uwagę, że narkotyki i kartele to naprawdę jest temat tabu i mieszkańcy boją się o tym rozmawiać, podobnie jak niechętnie rozmawiają o policji czy polityce. Jedyne miejsca, o których słyszeliśmy nieprzyjemne historie to Mexico City (i dojazd do Teotihuacan) i autostrada / szosa przejeżdżająca przez tereny Zapatystów, zdarzają się zbrojne napady na autobusy.</p>
<p>Natomiast jak się coś zdarzy, to wszyscy zgodnie twierdzili, że nie ma co liczyć na policję. W Meksyku są trzy rodzaje policji: miejska, stanowa i federalni. Miejscy policjanci okazali się bardzo pomocni i przyjaźni, pomagają przejść przez ulicę, zagadują czy wszystko ok, pokażą drogę. Z federalnymi mamy nieprzyjemne skojarzenia, cmokali z niezadowoleniem na nasze kubańskie pieczątki w paszporcie, jako jedynych białych pasażerów przesłuchiwali z naszych celów podróży co, po co jak i dlaczego. Spotkaliśmy też turystów, na których federalni wymusili łapówki za jakąś pierdołę typu brak paszportu przy sobie, bo: „sam pan rozumie, taki jest mandat, ale jak pan nie zapłaci, to będziemy musieli pana przymknąć, żeby zrobić dochodzenie, a bardzo tego nie chcemy i pan tego pewnie też nie chce”.</p>
<p class="lead">
Czy się dogadamy?</p>

<p>Jeśli nie mówisz po hiszpańsku, to zacznij się uczyć chociaż podstaw. Po angielsku można się dogadać na Półwyspie Jukatan, Półwyspie Kalifornijskim, w agencjach turystycznych i w trendy backpackerskich hostelach polecanych przez LP, a i to nie zawsze. Na szczęście Meksykanie generalnie są sympatyczni, towarzyscy i pomocni, wiele razy przysiadali się do nas, dając okazję do ćwiczenia języka lub pomagali ze znalezieniem transportu czy taniego noclegu.</p>
<p class="lead">
Po meksykańskich drogach</p>

<figure id="attachment_504" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/07/pico16.jpg"><img class="wp-image-504 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/07/pico16-1024x683.jpg" alt="" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Pasterze prowadzą stada owiec i kóz</figcaption></figure>
<p>Jeździliśmy głównie autobusami, busikami colectivo, trochę autostopem, raz promem i raz samolotem. Wnioski, jakie nam się nasunęły:</p>
<p>&#8211; generalnie po Meksyku podróżuje się łatwo, prosto i przyjemnie, sieć połączeń jest bardzo duża, a kultura jazdy jest całkiem niezła (zwłaszcza na tle innych latynowskich krajów)</p>
<p>&#8211; benzyna jest bardzo tania, więc najlepszą i najtańszą opcją jest własny środek transportu</p>
<p>&#8211; często ta sama trasa wychodziła nam taniej (i szybciej) busikami colectivo z przesiadką niż autobusem bezpośrednim</p>
<p>&#8211; na terenach wiejskich, prowincjonalnych drogach często autostop sam nas zabierał, zazwyczaj były to krótkie podwózki</p>
<p>&#8211; ciężko jest złapać autostop w niedzielę, bo wielu Meksykanów ma załadowane samochody swoją rodziną i jedzie na plaże czy w odwiedziny do kogoś</p>
<p>&#8211; najłatwiej łapało nam się stopa na stacji benzynowej, gdy my mieliśmy możliwość przyjrzeć się kierowcy, a on nam</p>
<p>&#8211; w Baja California transport jest koszmarnie drogi (niemal dwa razy drożej niż w pozostałych miejscach) za to autostop działał rewelacyjnie, sami mieszkańcy zdarza się, że tak podróżują, mają też na facebooku swoje grupy, gdzie się umawiają na wspólną podróż i dzielenie kosztów benzyny</p>
<p>&#8211; autobusy są na tyle wygodne, że da się pokimać w powykręcanej pozycji w trakcie nocnego przejazdu i tym samym przyoszczędzić na noclegu (no dobra Ania spała jak suseł, a Piotrek marudził), na noc weźcie śpiwór, bo czasem podkręcają klimę na maksa.</p>
<p>&#8211; kontrola bezpieczeństwa w autobusach to fikcja, niby sprawdzają bagaż (odepną suwak i nie patrzą co w środku), niby używają wykrywaczy metalu, który pika i co z tego (w zasadzie większość tras scyzoryk mieliśmy w kieszeni lub w podręcznym bagażu)</p>
<p>&#8211; różnice między pierwszą a drugą klasą bywają od znikomych po duże, ale cena jest przyjaźniejsza</p>
<p>&#8211; w wielu miastach na jednym dworcu jest kilka przewoźników, więc można obejść od okienka do okienka i porównać ceny, gdy dworce są rozrzucone, to najlepiej zapytać miejscowych o najlepsze opcje, jako obcokrajowca pewnie Was wyślą na pierwszą klasę, więc doprecyzujcie, że chcecie coś taniego – bywa, że Lonely Planet w ogóle nie wspomina o tańszych opcjach.</p>
<p>&#8211; na bardzo długie dystanse tańszy może okazać się samolot, zwłaszcza, jeśli doliczycie jeszcze ewentualny nocleg i jedzenie na czas podróży autobusem. <strong><em>UWAGA! Aeromexicana nie chciała przyjąć polskiej karty kredytowej przy zakupie on-line</em>.</strong> Lepiej szukać połączeń przez wyszukiwarki tanich lotów, nie było problemu z płaceniem.</p>
<p class="lead">
Z namiotem czy bez?</p>

<figure id="attachment_687" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/angahuan18.jpg"><img class="wp-image-687 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/angahuan18-1024x683.jpg" alt="" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Afrik pilnuje ogniska domowego</figcaption></figure>
<p>Zaczniemy od tego, że nie mamy ani ambicji, ani potrzeby, żeby spać w pustostanach byle tylko przyoszczędzić albo rozbijać namiot w parku w mieście. Szczerze mówiąc podczas pory deszczowej namiot nam się specjalnie nie przydał, podobnie jak w miastach, a spanie na piasku też nie każdy lubi. To był też początek naszej podróży i najzwyczajniej w świecie mieliśmy obawy przed spaniem na dziko. Nie mniej w Meksyku jest całkiem sporo możliwości do biwakowania, a na wybrzeżu często jest też możliwość spania w hamaku za ok. 35-60pesos.</p>
<p>Oficjalne miejsca na namiot:</p>
<p><strong>Półwysep Jukatan</strong>: Tulum przy plaży publicznej Playa del Cocos, najbliższy sklep jest ok.2km dalej, na miejscu nie ma niczego poza drogimi knajpami i pensjonatami, więc kupcie wodę i jedzenie; Piste (koło Chichen Itza), Hotel Piramide Inn pozwala na namiot lub hamak pod palapą, duży basen, wi-fi przy recepcji, miejsce na grilla, 50pesos/osoba;</p>
<p><strong>Oaxaca</strong>: Hierve del Agua, można rozbić się u kooperatywy na terenie, 40 pesos/osoba, w Puerto Escondido i Mazunte część hosteli przy plaży pozwala na rozbicie namiotu lub hamak w cenie 30-60/osoba</p>
<p><strong>Chiapas</strong>: Agua Azul 25pesos/osoba; Misol Ha – nie warto, chcieli 100pesos od osoby; ruiny koło Palenque, szereg campingów cena ok. 60-70pesos/osoba; Frontera Corozal (koło ruin Yaxchilan, stamtąd jest też łódź do Gwatemali) 50pesos/osoba</p>
<p><strong>Baja California:</strong> plaże aż się proszą, aby tam spać, jest tylko problem z dotarciem, jeśli nie macie własnego transportu, weźcie pod uwagę, że ruch jest mały, plaża może być za 4km w bok od drogi głównej, a najbliższy sklep 10km dalej i gigantyczny upał. W Baja California zdarza się, że pojawia się „właściciel” i chce 50-100pesos za samochód, lub za nocleg. W końcu nie przetestowaliśmy, bo ryzyko utknięcia w upale, bez wody na jakiejś bocznej drodze mocno zniechęciła nas do tego pomysłu, ale może Wam się uda</p>
<p class="lead">
Noclegi</p>

<figure id="attachment_1283" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/10/wybrzeze-oaxaca-31.jpg"><img class="size-large wp-image-1283" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/10/wybrzeze-oaxaca-31-1024x683.jpg" alt="Pokój idealny" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Pokój idealny</figcaption></figure>
<p>Generalnie nie mamy wielu miejsc naprawdę wartych polecenia, zazwyczaj kręciliśmy się po mieście i okolice dworców, okolice targów obfitują w tanie noclegi. Generalnie zasada jest taka, że Hospedaje są tańsze niż hotele czy hostele, a pokój w przeciętnym tanim hoteliku, wyjdzie taniej niż dwie osoby w dormitorium polecanego przez przewodnik hostelu. Dobrym patentem jest też możliwość zapytania o spanie w pokoju pojedynczym przez dwie osoby i targowanie ceny. Tani i czysty pokój można znaleźć w przedziale 150-250pesos (12-17$), w centrach dużych miast i na północy te ceny są wyższe do 350pesos. Czasem osoby prywatne wynajmują pokoje i można skromniutki pokoik mieć za 70 czy 100 pesos.</p>
<p>Nie mniej jest parę miejsc, które szczególnie dobrze wspominamy:</p>
<p><strong>Tulum</strong>, Quintana Roo, La Cabaña, na tyłach dworca ADO, dormitorium, pokój na osobę 150pesos, śniadanie, świetna kuchnia, wi-fi, ogródek i kochana gospodyni</p>
<p><strong>Maxico City</strong>, Casa de Amigos – koło metra Revolucion, organizacja pozarządowa z hostelem, cena za osobę 100pesos (niezależnie czy pokój czy dormitorium), osobne dormitoria żeńskie i męskie, na pokoje trzeba robić rezerwację z długim wyprzedzeniem (my się nie załapaliśmy, ale nasi znajomi tak i bardzo to sobie chwalili).</p>
<p><strong>San Blas,</strong> Nayarit, Casa del Pelicano – pensjonat prowadzony przez sympatyczną rodzinę, pokój za 200pesos,  kuchnia, duże patio, wi-fi, w pół drogi między centrum a plażą</p>
<p><strong>Mazunte</strong>, Oaxaca – Posada Catrina, 200pesos – ogromny pokój na poddaszu w mieszkaniu artysty, który tworzy mnóstwo Catrin z masy papierowej, rewelacja; w wiosce są też proste domki Cabanas Agujon od 150pesos</p>
<p><strong>Oaxaca</strong>, Oaxaca – Hostal Media Luna, dormitorium 100pesos, pokój 300 pesos, kuchnia, śniadanie, wi-fi i fajna obsługa</p>
<p><strong>San Cristobal de Las Casas</strong>, Chiapas – Hostal Planet,  200 pesos za pokój z łazienką, wi-fi, kuchnia, śniadanie, patio, taras, wesoła obsługa, w niskim sezonie było bardzo miło, ale nie gwarantujemy, że nie zmienia się w party hostel, gdy jest duży ruch. W San Cristobal ponoć świetną opcją jest też Posada del Abuela.</p>
<p class="lead">
Tortille i nie tylko</p>

<figure id="attachment_603" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/kuchnia07.jpg"><img class="size-large wp-image-603" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/kuchnia07-1024x683.jpg" alt="Nachosy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nachosy</figcaption></figure>
<p>Meksykańska kuchnia na tle innych krajów wypada naprawdę nieźle, a czasem wręcz pysznie. Ceny są zróżnicowane, w zależności od tego, gdzie jesteś. Obiad na targu, danie na ulicy: 20-30pesos, menu del Dia 40-50pesos, śniadania 25-45 pesos, tanie knajpki 35-75pesos za danie, tacos 7-12pesos/sztuka. Zdecydowanie najdrożej jest w Baja California oraz na Riviera Maya, ale i tam udaje się coś tańszego znaleźć.</p>
<p class="lead">
Czy coś zrobilibyśmy inaczej?</p>

<p>Gdybyśmy jechali do samego Meksyku w porze deszczowej zostawilibyśmy namiot i pojechali z samym podręcznym, ewentualnie nocowalibyśmy w hamakach.</p>
<p>Po otrzymaniu zgody tylko na dwa miesiące pojechalibyśmy do Belize, żeby wjechać ponownie i dostać 180 dni, zamiast gnać na złamanie karku do południowej granicy.</p>
<p>Nie jechalibyśmy do Los Cabos na południu Baja California, bo jest drogo i nie ma nic specjalnego jak dla nas.</p>
<p>Odpuścilibyśmy Veracruz i Cordobę, krócej siedzielibyśmy na Jukatanie (drogo, a inne rejony w sumie bardziej nam się spodobały)</p>
<p class="lead">
Czy chcielibyśmy wrócić?</p>

<p><strong>Zawsze! To nasz ukochany kraj!</strong></p>
<p>Jeśli chcesz zobaczyć wpisy praktyczne z innych krajów kliknij <a href="http://www.frikiafriki.pl/category/informacje-praktyczne" target="_blank">tutaj</a>.</p>
<p>A może chcesz wiedzieć co porabialiśmy w Meksyku? Zajrzyj <a href="http://www.frikiafriki.pl/category/meksyk" target="_blank">tu.</a></p>
<figure id="attachment_1402" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/chiapas21.jpg"><img class="size-large wp-image-1402" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/chiapas21-1024x683.jpg" alt="Palenque" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Palenque</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/meksyk-jak-to-ogarnac-zbior-porad-subiektywnych/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nikaragua &#8211; przyjemny kraj, przyjazne ceny</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/nikaragua-przyjemny-kraj-przyjazne-ceny</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/nikaragua-przyjemny-kraj-przyjazne-ceny#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2015 21:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Nikaragua]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[ceny w Nikaragui]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>
		<category><![CDATA[koszty podróżowania]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[noclegi]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze w podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2568</guid>
		<description><![CDATA[Nikaragua jest jednym  z najtańszych krajów Ameryki Centralnej, co pozwala albo przyoszczędzić albo nacieszyć się lepszym pokojem lub jedzeniem nie płacąc wygórowanych cen. Poniżej polecane noclegi i orientacyjne ceny.  Na granicy: Ustalona jest opłata 12$&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nikaragua jest jednym  z najtańszych krajów Ameryki Centralnej, co pozwala albo przyoszczędzić albo nacieszyć się lepszym pokojem lub jedzeniem nie płacąc wygórowanych cen. Poniżej polecane noclegi i orientacyjne ceny. <span id="more-2568"></span></p>
<p><strong>Na granicy:</strong></p>
<p>Ustalona jest opłata 12$ przy wjeździe do kraju, poza tym zmierzą Wam temperaturę i zapytają jak się czujecie, aby sprawdzić czy nie macie np. dengi. Odprawa generalnie przechodzi bezproblemowo.</p>
<p><strong>Transport:</strong></p>
<p>Korzystaliśmy tylko z autobusów lokalnych, które były naprawdę tanie, na bocznych drogach samochody same zatrzymywały się, żeby nas podwieźć na stopa.</p>
<p><strong>Pieniądze:</strong></p>
<p>W użyciu są dolary amerykańskie i lokalna waluta Cordobas. Ceny atrakcji turystycznych, noclegów podane są w dolarach, nimi też zapłacicie bez problemu w supermarketach i miastach turystycznych, ale zawsze warto mieć przy sobie walutę lokalną.</p>
<p class="lead">
Noclegi warte polecenia:</p>

<figure id="attachment_2340" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Nikaragua-Rio-San-Juan-4.jpg"><img class="size-large wp-image-2340" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Nikaragua-Rio-San-Juan-4-1024x683.jpg" alt="Nasza agroturystyka" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nasza agroturystyka</figcaption></figure>
<p><strong>Pod dachem:</strong></p>
<p>Generalnie ceny kształtują się ok. 3$ camping, 5-7$ dormitorium i ok. 15$ dwójka z łazienką</p>
<p><em><strong>Somoto</strong></em>: w miasteczku nic ciekawego nie ma, a jedyny hostel to bardzo kiepskie miejsce, droższe pensjonaty niestety są kiepskie, lepiej zanocować u rodzin koło kanionu lub w Esteli</p>
<p><em><strong>Esteli</strong></em>: Hostal Iguana, Parque Central cuadra ½ al sur Calle Principal – za dwójkę z łazienką płaciliśmy 14$, kuchnia, Internet</p>
<p><em><strong>León</strong></em>: La Posada del Doctor, Parque San Juan 300m al oeste – dwójka bez łazienki ok.10$, z łazienką ok.14$ &#8211; nic specjalnego, ale taniej niż trendy hostele, bardzo miła rodzina gospodarzy</p>
<p><em><strong>Granada</strong></em>: GM Boutique Hotel, naprzeciwko dworca Tica, dwójka 19$, sensownych rozmiarów basen, dobrze wyposażona kuchnia, wi-fi. Przy dłuższym pobycie cena spadła nam do 15$ za noc. Zdecydowanie polecamy jeśli chcecie coś czystego i bez stada backpackersów kręcących się dookoła. Są też dormitoria.</p>
<p><em><strong>San Carlos</strong></em>: zapomnieliśmy nazwę, ale to w drugiej linii zabudowy od placu nad jeziorem, z lewej strony, na rogu, nad sklepem spożywczym z wydrukami. Dostaliśmy czyściutki i przestronny pokój, szybki Internet, łazienka wspólna za 13$.</p>
<p><strong>Pod chmurką:</strong></p>
<p><em><strong>Wyspa Ometepe</strong></em>, okolice Santa Cruz, camping La Brisa (kawałek dalej niż polecany przez LP Zopilote), niecałe 2$ za osobę, najlepsze wegetariańskie jedzenie jakie jedliśmy w Nicaragui, wypasione śniadania.</p>
<p><em><strong>Rio San Juan</strong></em>, koło Esperanzy, Grand River Lodge, namiot 3$/osoba, są też domki 10$/osoba. Fajna farma z miłą rodziną, normalnie agroturystyka, jedzenie można zamówić lub przygotowywać samemu. Za darmo konie i ponton, ścieżka spacerowa wśród rzeki, gdzie zawsze spotkasz jakieś zwierzę.</p>
<p><em><strong>Playa Santo Domigo</strong></em> – na dziko, spotkaliśmy parę ludzi, którzy tak spali. Idealnym miejscem wydaje się też okolica <em><strong>Kanionu Somoto</strong></em>, ale nie wiemy, czy tu nie należałoby najpierw spytać mieszkańców. Koło <em><strong>Pearl Lagun w Acul</strong> </em>mieszkańcy pozwalają na rozbicie namiotu na terenie wioski, ale nie wiemy ile to kosztuje.</p>
<p class="lead">
Coś na ząb:</p>

<p>Jedzenie w Nikaragui jest dosyć tanie. Najtaniej było w Leon zestawy śniadaniowe, obiadowe, kolacyjne za 40 -45 Cordobas, czyli poniżej 2$. W comedorach zazwyczaj ok. 50 – 85 cordobas (2-3,5$). Czasem też nie zamawialiśmy całej porcji tylko wybrane produkty np. jajko, ser i tortillę lub fasolę i jajko, co zbijało cenę o połowę. Nigdy żaden sprzedawca nie robił problemu. Nie mieliśmy też żadnych problemów żołądkowych.</p>
<p>Napój na ulicy 5 cordobas, w ładnej knajpce, bardziej przybajerzony z róznych warzyw i owoców 50-60 cordobas.</p>
<p>Jedzenie w wersji de luxe to np. danie w restauracji od 8$, 2$ za capuchinno, ok. 9-12$ za pizzę, 1,5$ lody włoskie</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/Nikaragua_Granada26.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2118" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/Nikaragua_Granada26-1024x683.jpg" alt="Nikaragua_Granada26" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><strong>Jak nie zbankrutować na jedzeniu w Granadzie?</strong></p>
<p>Granada jest droga, nie ma co ukrywać, szereg kawiarni, restauracji, lodziarni, zapewnia smaki z różnych stron świata, co jest miłą odmianą w podróży, ale też niezłym drenażem portfela. Najkorzystniej wychodzi oczywiście gotowanie samemu: warzywa i owoce najtańsze są na targu, produktu podstawowe w sąsiednim markecie Pali, jeśli chcecie coś ekstra i większy wybór, to najlepiej uderzyć do Colonial, który znajduje się nieco na uboczu starówki i miewa takie rarytasy jak importowane z Europy wędliny. Najtańsze gotowe jedzenie można kupić w Parque Central, do wczesnego popołudnia kręci się tam pani z zestawami obiadowymi za 50 cordobas, do tego soczek od ulicznego sprzedawcy i mamy posiłek. Tanie knajpki za dnia znajdują się na ulicach sąsiadujących z marketem, natomiast pod wieczór w okolicach ruin szpitala. Można też za pośrednictwem sklepów spożywczych lub sąsiadów zamówić dania domowe 35-70 cordobas (tamale, ryż z mięsem itp.)</p>
<p class="lead">
Czy coś zrobilibyśmy inaczej?</p>

<p>Odpuścilibyśmy sobie wizytę w Las Penitas (koło Leon) oraz Pearl Lagoon – kawał drogi, na miejscu nam się nie podobało, a na Corn Island nie jechaliśmy, może wtedy miałoby to większy sens. Nie pojechalibyśmy do miejscowości Masaya (nudna mieścina, targ nas nie zainteresował, te same produkty widzieliśmy już wielokrotnie), na Laguna de Apollo (nie rozumiemy o co tyle krzyku, to po prostu jezioro), nie szlibyśmy na wulkan Mombacho – totalnie zarośnięty krater.</p>
<p class="lead">
Czy chcielibyśmy wrócić?</p>

<p><strong>Zdecydowanie tak</strong>, bo to przyjazny i stosunkowo bezpieczny kraj, z miłymi ludźmi i przystępnymi cenami, a do tego zróżnicowany przyrodniczo i krajobrazowo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/nikaragua-przyjemny-kraj-przyjazne-ceny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Panama &#8211; suche fakty, mokre łódki. Jak ominąć Darien Gap?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/panama-suche-fakty-mokre-lodki-jak-ominac-darien-gap</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/panama-suche-fakty-mokre-lodki-jak-ominac-darien-gap#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Apr 2015 21:44:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kolumbia]]></category>
		<category><![CDATA[Panama]]></category>
		<category><![CDATA[Archipelag San Blas]]></category>
		<category><![CDATA[Caledonia]]></category>
		<category><![CDATA[camping]]></category>
		<category><![CDATA[Capurgana]]></category>
		<category><![CDATA[Carti]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[Corazon de Jesus]]></category>
		<category><![CDATA[Guna Yala]]></category>
		<category><![CDATA[hamak]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>
		<category><![CDATA[informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[jak ominąć darien gap]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać z Panamy do Kolumbii]]></category>
		<category><![CDATA[Kuna Yala]]></category>
		<category><![CDATA[La Miel]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[Napurgana]]></category>
		<category><![CDATA[Necocli]]></category>
		<category><![CDATA[nocleg]]></category>
		<category><![CDATA[Perro Chico]]></category>
		<category><![CDATA[Perro Grande]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[prom]]></category>
		<category><![CDATA[Puerto Obaldia]]></category>
		<category><![CDATA[san blas]]></category>
		<category><![CDATA[Sapzurro]]></category>
		<category><![CDATA[transport]]></category>
		<category><![CDATA[Turbo]]></category>
		<category><![CDATA[łodzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2544</guid>
		<description><![CDATA[Szczegółowo o naszej przeprawie z Panamy do Kolumbii oraz o Indianach Kuna Yala pisaliśmy niedawno tu i tu Dziś tylko informacje praktyczne, jak przekroczyć Darien Gap, odwiedzając przy tym wyspy plus parę uwag o Panamie. Ceny,&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Szczegółowo o naszej przeprawie z Panamy do Kolumbii oraz o Indianach Kuna Yala pisaliśmy niedawno <a title="Między Panamą a Kolumbią, czyli jak ominęliśmy Darien Gap" href="http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/miedzy-panama-a-kolumbia-czyli-jak-ominelismy-darien-gap" target="_blank">tu</a> i <a title="Kuna Yala- wolność i  magia karaibskich Indian" href="http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kuna-yala-wolnosci-i-magia-karaibskich-indian" target="_blank">tu</a> Dziś tylko informacje praktyczne, jak przekroczyć Darien Gap, odwiedzając przy tym wyspy plus parę uwag o Panamie. Ceny, polecane noclegi i jak uniknąć problemów na granicy.<span id="more-2544"></span></p>
<p><strong>Jeśli chcecie po prostu przedostać się z Panamy do Kolumbii, bez zatrzymywania się na wyspach, to najtańszą opcją jest prom z Colon do Cartageny (Ferry Express)</strong>, odpływa w poniedziałki i środy, cena ok. 99$ za najtańszy bilet lub w upolowanie biletu Panama City – Bogota, przy odrobinie szczęścia możecie trafić za mniej niż 100$. Jakiś czas temu zestawienie zrobili Paczki w podróży na swoim <a href="http://www.paczkiwpodrozy.pl/panama/jak-dostac-sie-z-panamy-do-kolumbii/" target="_blank">blogu podróżniczym</a>, my jednak chcielibyśmy się skupić na samym Archipelagu San Blas</p>
<p class="lead">
Dojechać do San Blas</p>

<p>Aby dotrzeć do Comarca Kuna Yala, na dworcu Altrbook w Panama City należy kupić bilet w kasie <strong>Canita – Ultracasa</strong> (3$, 2,5godziny) do drogi, gdzie jest wjazd na terytorium. Następnie zaczekać na to, co pojedzie. Zdarza się jakieś collectivo, ale ponoć tylko rano, pozostaje autostop. Można też z Panama City wynająć jeepa do samego portu za 30-35$/osoba.</p>
<p>Wkraczając na teren Kunów należy kupić bilet za 20$, my złapaliśmy Indian na płatnego stopa i nie wiemy jak to się stało, ale w końcu nie zapłaciliśmy za wstęp. W porcie płaci się podatek 2$/osoba.</p>
<p>W naszym skromnym poczuciu ludzi nie plażowych, jechać na San Blas tylko po to, żeby zamoczyć tyłek w turkusowej wodzie i popatrzeć na palmę jest bez sensu (taniej wyjdzie Bocas del Torro + prom), więc przejazdów zorganizowanych w ogóle nie braliśmy pod uwagę, bo chcieliśmy odwiedzić też wioski. Nie mniej jest szereg następujących opcji, w zależności co kto lubi.</p>
<p class="lead">
Transport przez San Blas</p>

<figure id="attachment_2555" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-92.jpg"><img class="wp-image-2555 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-92-1024x683.jpg" alt="" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Drewniane czółna też są w użyciu, ale tej opcji nie próbowaliśmy</figcaption></figure>
<p>&#8211; <strong>jachtostop</strong> – może się to okazać bardzo trudne, bo Ci, co są skłonni brać pasażerów zazwyczaj wykorzystują to jako okazję do zarobku – szukać najlepiej w okolicach Portobello, Povenir lub przez internet.</p>
<p>&#8211; <strong>prywatnym jachtem zazwyczaj do Cartageny</strong> + 2-3 dni na plażach superokazja od 300$, zazwyczaj ok 400-450$ takich jachtów można szukać przez hostele w Panama City lub na własną rękę w Portobello lub Povenir oraz w okolicy wysepek turystycznych na San Blas (mieliśmy „okazję” za 420$/osoba i za 200$/osoba). W cenie nie ma wstępów na plażę, zazwyczaj na własną rękę trzeba się dostać tam, gdzie jacht jest zacumowany.</p>
<p>-<strong> przez agencję San Blas Adventure – 4 dni do Sapzurro</strong> (Kolumbia) z postojami i biwakiem na plażach za 375$ bez napojów, biletów na plaże, biletu za wejście na terytorium itp.</p>
<p>&#8211; <strong>panga rapida z Carti</strong> – Puerto Obaldia odpływa raz/ dwa razy w tygodniu, podobno odkąd jest prom z Colon zapotrzebowanie spadło, płynie się jakieś 6-7 godzin koszt 100-150 dolarów</p>
<p>&#8211; <strong>statek handlowy</strong> – <strong>nie jest prawdą, że pływa tam jeden handlowy statek widmo raz na 2 tygodnie</strong>. Takich statków widzieliśmy w sumie 9 podczas naszego pobytu (a powiedziano nam, że teraz nie ma ich za dużo, bo są silne wiatry). Czas płynięcia do Puerto Obaldia to od 5 dni do 2 miesięcy, cena różnie 50$ za kurs, 10$ za dzień, zdarza, że zgadzają się za darmo w zamian za pomoc w załadowywaniu kokosów, dostaje się jakieś skromne wyżywienie. Wszystko zależy od kapitana. Konieczny może się okazać własny hamak lub namiot, aby mieć jak spać.</p>
<p>&#8211; <strong>sposób kombinowany</strong> – może wyjść tanio lub bardzo drogo, czas dość nieprzewidywalny, w zależności co podpłynie i Was zabierze. Może być trudno, ale i obfituje w przygody i możliwość zobaczenia czegoś więcej niż tylko plaże. Generalnie można trasę podzielić na krótsze i dłuższe odcinki, zmieniając środki transportu. Więcej szczegółów poniżej.</p>
<p class="lead">
Sposób bardzo kombinowany</p>

<figure id="attachment_2554" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-80.jpg"><img class="size-large wp-image-2554" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-80-1024x683.jpg" alt="Bywa kokosowo" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Bywa kokosowo</figcaption></figure>
<p>Z portu możemy jechać na wyspy turystyczne np. <strong>Perro Chico</strong> (16$ w jedną stronę) z uwagi na zatopiony przy brzegu statek jest często odwiedzane przez turystów (naszym zdaniem stanowczo zbyt często) i tam złapać podwózkę jachtostopem lub<strong> małą motorówką do Nargány / Corazon de Jesus</strong>. Jeśli nie idzie, to można spróbować z <strong>Carti</strong> (miasteczko, brak plaż) <strong>załapać się na szybką motorówkę / statek do Nargány / Ustupu / Caledonii / Puero Obaldia (granica)</strong>. Prędzej czy później coś będzie płynęło, bo są to większe skupiska ludności.</p>
<p>Nam kapitan statku odmówił, więc popłynęliśmy motorówką do Caledonii (100$) i potem mieliśmy do wyboru kolejną motorówkę do granicy (35-50$) lub statek za 20$, wybraliśmy to drugie i z jednego dnia zrobiło się dwa i pół, ale nie żałujemy, bo mieliśmy okazję też być w miejscach, które rzadko są odwiedzane przez turystów.</p>
<p><strong>Z Puerto Obaldia (odprawa paszportowa) do Sapzurro</strong> można znów czekać na łódkę oficjalną lub zapytać kogoś, czy się nie wybiera. Płynęliśmy do Sapzurro za 7$, ale można i za 10$. Inna opcja to łódeczka do La Miel, ostatnia plaża po stronie kolumbijskiej i stamtąd idzie się 30 minut.</p>
<p><strong>Z Sapzurro do Capurgany (odprawa paszportowa)</strong> idzie się ok. półtorej godziny (bez bagażu) lub zapytać czy ktoś się nie wybiera – zabraliśmy się z jakimś panem 10minut, 2$ od osoby.</p>
<p><strong>Z Capurgany do&#8230; jakiejkolwiek szosy</strong> W miasteczku jest lotnisko i łodzie. Łódź do Turbo (jeśli zmierzacie do Medelin) 55-75tyś peso, Necocli (bliżej do Cartageny niż z Turbo) 60tyś pesos.</p>
<p><strong>Nasz sposób kombinowany okazał się tańszy i niemal trzykrotnie dłuższy niż to, co oferują agencje do Sapzurro. Jak dorzuciliśmy transport po kolumbijskiej stronie do Cartageny, to i tak wyszło taniej niż bezpośrednio jachtem z postojami na plażach, a przy okazji dużo widzieliśmy i była przygoda.</strong></p>
<p class="lead">
Noclegi San Blas – Capurgana</p>

<p><strong>Przystań w Carti</strong> (ta, gdzie dojeżdżają samochody) – rozbicie się na parkingu 5$ osoba – jest tam strasznie brudno i syfiaście, więc nie skorzystaliśmy, nie wiemy nawet czy to oficjalny nocleg, ale sami nas zagadnęli, że jak nic nie złapiemy, bo jest późno, to możemy u nich kimać.</p>
<p><strong>Isla Perro Chico</strong> – 8$/ osoba camping (w weekend było tłoczno, głośno i zwialiśmy po niecałej dobie)</p>
<p><strong>Isla Perro Grande</strong> – 7$/ osoba camping</p>
<figure id="attachment_2549" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-20.jpg"><img class="size-large wp-image-2549" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-20-1024x683.jpg" alt="Namiot na Perro Grande" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Namiot na Perro Grande</figcaption></figure>
<p><strong>Carti</strong> – najlepsza opcja to dormitorium u pana Tomasa Morisa 5$/osoba, ale było pełne. Spaliśmy w Carti Homestay i to jedyne miejsce, gdzie mieliśmy poczucie, że jest stanowczo za drogo 15$/osoba, ze śniadaniem i kolacją 25$/osoba – targowanie nie wyszło</p>
<figure id="attachment_2552" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-35.jpg"><img class="size-large wp-image-2552" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-35-1024x683.jpg" alt="Carti Homestay, nie polecamy, nie odradzamy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Carti Homestay, nie polecamy, nie odradzamy</figcaption></figure>
<p><strong>Caledonia</strong> – cabaña wspólnoty 10$/osoba, jes jest też hostal, na wyspie nawet znalazłoby się miejsce na postawienie namiotu, ale nie wiemy jak mieszkańcy by się na to zapatrywali</p>
<figure id="attachment_2553" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-72.jpg"><img class="size-large wp-image-2553" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-72-1024x683.jpg" alt="Nocleg w Caledonii" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nocleg w Caledonii</figcaption></figure>
<p><strong>Puerto Obaldia</strong> nie wzbudziło naszego entuzjazmu, od razu przenieśliśmy się do Sapzurro, ale jest baza noclegowa.</p>
<p><strong>Sapzurro</strong> – jak nie masz palącej potrzeby skorzystania z prysznica, to można się rozbić po bokach zatoczki nad wodą. Camping – z lewej strony patrząc od wody – jest tablica hospedaje / camping 5tyś pesos (niecałe 2,5$) – trawnik, skromna łazienka lub kawałek dalej w La Posada – wyższy standard ale cena 10tyś pesos/osoba, poza tym są też hostele i hospedaje</p>
<p><strong>Capurgana</strong> – nam się nie podobała wcale, za głośno, za tłoczno, za drogo i zbyt imprezowo, żałujemy, że w ogóle się tam zatrzymaliśmy na 1 noc. Camping Neily – tuż przy mostku jak się idzie na plażę, 5tyś pesos/osoba lub nieco lepsze warunki, ale cena 10tyś/osoba camping i domki w okolicy szkoły &#8211; Cabanas Los Almendros</p>
<p class="lead">
Co zabrać na San Blas?</p>

<figure id="attachment_2548" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-18.jpg"><img class="size-large wp-image-2548" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-18-1024x683.jpg" alt="Nie bierz kokosów, bo są na miejscu ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nie bierz kokosów, bo są na miejscu ;-)</figcaption></figure>
<p>&#8211; coś na odkażanie rąk, chusteczki oczyszczające, papier toaletowy – bo warunki sanitarne bywają hardcorowe</p>
<p>&#8211; krem przeciwsłoneczny i silny replement (owady mocno dają się we znaki we wszystkich miejscowościach na lądzie stałym)</p>
<p>&#8211; leki na biegunkę – uwierzcie, ostatnie czego chcecie to konieczność częstych wizyt w toalecie lub skręcanie kiszek na morzu</p>
<p>&#8211; duży zapas gotówki, bo możecie utknąć, a bankomatów na wyspach nie ma</p>
<p>&#8211; jedzenie i zapas wody</p>
<p>&#8211; solidne plastikowe worki – na tyle duże by zmieścił się bagaż</p>
<p class="lead">
Jak przyoszczędzić?</p>

<p>&#8211; własny zapas jedzenia i napojów,</p>
<p>&#8211; namiot / hamak</p>
<p>&#8211; cierpliwość i targowanie się</p>
<p class="lead">
Co na wyspach można kupić?</p>

<figure id="attachment_2547" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-11.jpg"><img class="size-large wp-image-2547" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/Kuna-Yala-11-1024x683.jpg" alt="Ananas przywieziony ze stolicy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ananas przywieziony ze stolicy</figcaption></figure>
<p>Ryba, kokosy, porcję ryżu, czasem platanos, parę puszek typu fasolka, tuńczyk i jakieś krakersy. Jeśli jesteście wegetarianami lub weganami koniecznie zróbcie solidny zapas swojego jedzenia, bo może się okazać, że skończycie na ryżu i kokosach. Warzywa i owoce są niemal niedostępne, podobnie z pieczywem – bywa, ale nie zawsze.</p>
<p><strong>Ceny na wyspach:</strong></p>
<p>Obiad w comedorze ok. 5-10$</p>
<p>Obiad na wyspie turystycznej 7-15$ (porcje na tyle duże, że jedną na dwie osoby braliśmy)</p>
<p>Kawa, woda 0,5l, napój 1-2$</p>
<p>Wstęp na plażę 2-5$</p>
<p>Generalnie zasada jest taka, że im dalej, tym drożej i mniejszy wybór w sklepach.</p>
<p class="lead">
Jak nie urazić Kunów?</p>

<figure id="attachment_2436" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-73.jpg"><img class="size-large wp-image-2436" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-73-1024x683.jpg" alt="Zasady dotyczące ubioru w Caledonii" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Zasady dotyczące ubioru w Caledonii</figcaption></figure>
<p>Spotkaliśmy się z opiniami, że Kunowie zdzierają, są niemili, pazerni i zamknięci w sobie, a do tego się czepiają. Nasze doświadczenie w ogóle się z tym nie pokrywa, ale też nie biegaliśmy po wioseczkach półnadzy (są miejsca, gdzie np. leginsy i krótka spódniczka są traktowane za obraźliwe) i nie robiliśmy za paparazzi spuszczonych ze smyczy. Zawsze najpierw chodziliśmy, rozmawialiśmy, poznawaliśmy okolicę, a potem dopiero wyciągaliśmy aparat. Zawsze pytaliśmy czy dana osoba życzy sobie być sfotografowana i nie kłóciliśmy się, że chce za to dolara. Rzecz jasna na wysepkach plażowych nikt się nie obraża za strój kąpielowy, ale w miasteczkach już tak. Zdarzało się też, że Kunowie nas miło zaskoczyli dzieląc się jedzeniem za darmo, pozwalając robić zdjęcia w miejscu, gdzie to jest zabronione czy wpuszczając do swojego domu, żeby skorzystać z ich kuchni. <strong>Spotkane społeczności okazały się dla nas najmilsze i najbardziej otwarte ze wszystkich grup Indian, których do tej pory spotkaliśmy.</strong></p>
<p class="lead">
Co poza tym? Boquete, Panama City</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Panama-9.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2558" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Panama-9-1024x683.jpg" alt="Panama-9" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><strong>Boquete</strong>, w wielu miejscach dwójka kosztuje 35$, możemy polecić Hostal Las Mercedes (okolice straży pożarnej), 18$ za pokój, wspólna łazienka, kuchnia, wi-fi</p>
<p>W okolicy Boquete jest też camping w Bajo Mono, ale nie wiemy, jaka cena.</p>
<p><strong>Panama City</strong></p>
<p>Jedyne miejsce, gdzie żałujemy, że nie mieliśmy rezerwacji. W Casco Viejo jest bardzo mało hosteli – skończyliśmy w White Lion – syf, karaluchy, drogo – nie polecamy. Przenieśliśmy się do Hostal Casco Viejo – dormitorium 13$/osoba – tłoczno, nic specjalnego, malutka kuchnia, wi-fi, skromne śniadanie.</p>
<p><strong>Tanie jedzenie w Casco Viejo</strong></p>
<p>Avenida Central za katedrą w stronę Santa Ana, po lewej jest lokalna knajpka – jedzenie nic specjalnego, ale za 3$ można zjeść np. ryż z owocami morza</p>
<p>Café Coca Cola – nieco drożej dania ok. 5 – 7$, duży wybór, solidne porcje i smacznie, fajna i lokalna</p>
<p>Mercado de mariscos – niestety nie jest super tanio – dania od 7$, dużo różnych ceviche</p>
<p><strong>Bilety wstępu</strong></p>
<p>Śluza i muzeum w Miraflores 15$</p>
<p>Ruiny Panama Viejo 5$, 8$ z muzeum (miejsce nas rozczarowało)</p>
<p>Ścieżka Quetzali – 3$</p>
<p>Ścieżka wodospadów – 5$ (szczerze powiedziawszy podobała nam się dużo bardziej niż słynna queztali), mija się drogę, gdy jedzie się do ścieżki quetzali od strony Boquete.</p>
<p>Więcej informacji cenowych z Panamy znajdziecie na blogu Anity Demianowicz np. <a href="http://www.banita.travel.pl/panama-przewodnik-porady-informacje-cenowe/" target="_blank">tu</a></p>
<p class="lead">
Przekraczając granicę</p>

<p><strong>Wjeżdżając do Panamy teoretycznie musicie wykazać się 500$ gotówki i biletem wyjazdowym.</strong> O pieniądze nas nie pytano, ale mieliśmy aktualny stan konta zdrukowany do PDFu w komputerze. Bilet zarezerwowaliśmy w <a href="http://http://www.aa.com/" target="_blank">American Airlines</a> wystarczy wpisać lot do Warszawy, czy gdzie tam chcecie i na końcu przy potwierdzaniu rezerwacji zamiast zapłać, naciśnijcie &#8222;hold&#8221; &#8211; bilet będzie w systemie przez 24 godziny &#8211; rezerwację wydrukować lub zapisać do pdf i pokazać na komputerze, <strong>żadnych problemów, koszt zerowy</strong>.</p>
<p><strong>Zobacz informacje praktyczne z innych krajów <a href="http://www.frikiafriki.pl/category/informacje-praktyczne" target="_blank">tu.</a></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/panama-suche-fakty-mokre-lodki-jak-ominac-darien-gap/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kostaryka – zobaczyć i nie zbankrutować.</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-zobaczyc-i-nie-zbankrutowac</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-zobaczyc-i-nie-zbankrutowac#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2015 05:10:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kostaryka]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[koszty]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[nocleg]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze w podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2250</guid>
		<description><![CDATA[Kostaryka stanowi niemiły szok cenowy, zarówno jeśli odniesiesz się do polskich cen, jak i porównasz je z pozostałymi krajami Ameryki Centralnej. Wiele osób omija Kostarykę lub decyduje się na odwiedzenie dwóch miejsc i pędzi dalej&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Kostaryka stanowi niemiły szok cenowy, zarówno jeśli odniesiesz się do polskich cen, jak i porównasz je z pozostałymi krajami Ameryki Centralnej. Wiele osób omija Kostarykę lub decyduje się na odwiedzenie dwóch miejsc i pędzi dalej – jest to jakiś sposób. W tym wpisie informacje o cenach, miejscach i paru opcjach do wzięcia pod rozwagę.<span id="more-2250"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Opcja pierwsza – Zobaczmy szybko dwa, trzy miejsca i jedźmy dalej</strong></p>
<p>Początkowo tak chcieliśmy zobaczyć ten kraj – jakiś wulkan, wodospad, plażę, kawałek dżungli i lecimy. <strong>Dolary znikały w zastraszającym tempie, a satysfakcja była mizerna</strong>. Zdecydowaliśmy się na odwiedzenie wulkanu Poas. Nie udało nam się namierzyć miejsca na biwak, skończyło się na noclegu w hoteliku – najtańszy jaki znaleźliśmy kosztował… 25 dolarów, a szału naprawdę nie było. Z rana szybko autobusem na wulkan (4dolary/osoba), zakup biletów 15 dolarów  sztuka i… dupa blada. Całe podejście zajęło nam z parkingu do krateru jakieś 10 minut, lało, wiało, była mgła. Nic nie było widać – ścieżka, którą można się przespacerować zajmuje ponoć godzinę, my przebiegliśmy ją w deszczu w 25 minut (w końcu zapłaciliśmy, nie?).</p>
<figure id="attachment_2258" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-10.jpg"><img class="size-large wp-image-2258" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-10-1024x683.jpg" alt="Wulkan Poas - największy niewypał podróży" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Wulkan Poas &#8211; największy niewypał podróży</figcaption></figure>
<p>Do góry były same buski turystyczne, więc nawet nie było kogo poprosić o autostop, więc musieliśmy czekać na autobus powrotny – ciuchy i buty nam przemokły i w pełnym znaczeniu mogliśmy poczuć co to jest las mglisty – mgła nie odpuściła aż do końca. Powrót autobusem, jedzenie kolo dworca, kolejny autobus, bo chcieliśmy dostać się na plażę, aby tam spać i bilans na ten dzień był zabójczy. Postanowiliśmy zmienić strategię i odpuścić sobie parki, w których spaceruje się godzinę lub dwie i płaci 30 dolarów. <strong>Im szybciej chcesz zwiedzić, tym więcej wydasz pieniędzy, </strong>bo nie ma czasu ugotować, rozejrzeć się za tanim noclegiem albo dogodnym miejscem na rozbicie namiotu, nie ma czasu poznać kogoś i dowiedzieć się co można zrobić fajnego samemu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Opcja druga – wielka improwizacja i zrób to sam</strong></p>
<figure id="attachment_2264" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-16.jpg"><img class="size-large wp-image-2264" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-16-1024x683.jpg" alt="Nocleg na dziko w Matapalo" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nocleg na dziko w Matapalo, Penisula de Osa</figcaption></figure>
<p>Planowaliśmy odwiedzić Park Cocovaro, ale okazało się, że jest totalnie poza naszym zasięgiem finansowym – oczywiście tego wszystkiego dowiedzieliśmy się, jak już byliśmy w pobliżu parku. Wściekliśmy się strasznie i na fochu już chcieliśmy udać się do Panamy, ale spotkaliśmy parkę, która poleciła odwiedzenie Matapalo – gringo siedliszcze nad pięknymi plażami, wodospad, las ze ścieżkami, biwak na plaży, zwierzaki – cała atrakcja kosztowała nas 10 dolarów za transport i parę dolarów na jedzenie, które wzięliśmy ze sobą. Los postawił na naszej drodze dobrego człowieka, który zasugerował trasy spacerowe, uzupełnił zapas wody.</p>
<figure id="attachment_2265" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-17.jpg"><img class="size-large wp-image-2265" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-17-1024x683.jpg" alt="Julio - dobry człowiek spotkany w drodze" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Julio &#8211; dobry człowiek spotkany w drodze</figcaption></figure>
<p>A skończyło się na tym, że on dawał produkty do zrobienia wspólnego jedzenia, a my mu gotowaliśmy i zmywaliśmy, gdyż okazało się , że koleżka z tej samej branży co Piotrek, więc szybko się zgadali. Matapalo to był strzał w dziesiątkę – popluskaliśmy w wodospadzie, zobaczyliśmy mnóstwo zwierząt, posiedzieliśmy na plaży, odpoczęliśmy. <strong>Jednodniowy wypad do Matapalo z Puerto Jimenez to 65 dolarów z agencją turystyczną, w wersji samodzielnej raptem 10!</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Opcja trzecia – za miskę ryżu</strong></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-20.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2268" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-20-1024x683.jpg" alt="Costa Rica-20" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Będąc na Penisula de Osa, polecono nam jeszcze jedno miejsce, gdzie można biwakować – Bolita (10$ za osobę w namiocie, 12$ za łóżko) i 14 km pięknych tras spacerowych tuż przy granicy parku Corcovado. Tak nam się spodobało, że spytaliśmy gospodarza czy nie potrzebuje ludzi do pracy i zostaliśmy. Śpimy za darmo w pięknym otoczeniu, dostajemy do oporu ryżu i fasoli, trochę sezonowych owoców, które tu rosną. W zamian 4 godziny pracy dziennie w dowolnie wybranych porach, przy dowolnie wybranych zajęciach. Mamy dostęp do kuchni, więc robimy obiady za 1 dolara na osobę, spacerujemy, cieszymy się widokami i każdego dnia widzimy jakieś nowe zwierzaki. Rano budzą nas wyjce, idziemy na wschód słońca, a potem biegamy ze ścierą lub łopatą, jak nas najdzie wena na pracę. Takie możliwości można szukać na miejscu albo za pośrednictwem portalu workaway.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-przyroda-42.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2276" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-przyroda-42-1024x683.jpg" alt="Costa Rica przyroda-42" width="1020" height="680" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Opcja czwarta – znajdź zamiennik w tańszym miejscu.</strong></p>
<p>Największą atrakcją Kostaryki jest przyroda, jednak podobne atrakcje można znaleźć w innych miejscach Ameryki Środkowej. Lasy mgliste są np. w Hondurasie, piękne plaże na Little Corn w Nikaragui, małpy i kolorowe ptaszki w każdym kraju, wulkan, z którego można zobaczyć dwa oceany w Panamie, itp. Każdy z tych krajów jest tańszy od Kostaryki.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przykładowe ceny</strong></p>
<figure id="attachment_2260" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-12.jpg"><img class="size-large wp-image-2260" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-12-1024x683.jpg" alt="Kostaryka ma najładniejsze pieniądze! Szkoda, że tak szybko znikają" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kostaryka ma najładniejsze pieniądze! Szkoda, że tak szybko znikają</figcaption></figure>
<p><span style="text-decoration: underline;">Nocleg</span></p>
<p>Dormitorium 10 – 15dolarów</p>
<p>Dwójka od 20dolarów (35dolarów wciąż uchodzi za tani nocleg), tanie noclegi nazywają się cabinas</p>
<p>Plaża za darmo – spaliśmy w Manuel Antonio i Matapalo – żadnych problemów, plaże są publiczne</p>
<figure id="attachment_2262" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-14.jpg"><img class="size-large wp-image-2262" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-14-1024x683.jpg" alt="Czyżby najtańszy nocleg w Kostaryce? 5$/osoba - Puerto Jimenez, Penisula de Osa" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Czyżby najtańszy nocleg w Kostaryce? 5$/osoba &#8211; Puerto Jimenez, Penisula de Osa</figcaption></figure>
<p><span style="text-decoration: underline;">Jedzenie (ceny najtańszych przybytków, które można znaleźć)</span></p>
<p>Tani obiad w taniej jadłodajni od 5 dolarów (ryż, fasola, mięso, sałatka, napój, czasem banany)</p>
<p>Chińczyk od 3 dolarów</p>
<p>Fast food – hamburger ok. 2 dolary</p>
<p>Śniadanie od 3, 4 dolarów (bez napoju)</p>
<p>Śniadanie, obiad robione samemu z najtańszych produktów 1 – 1,5$ na osobę</p>
<p>Kawa od 1$, refresco 1$, smoothie od 2$, ciastko z piekarni od 1$</p>
<p>Cennik z knajpki na wulkanie (525 colonów = 1$):</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-11.jpg"><img class="aligncenter wp-image-2259 size-medium" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-11-200x300.jpg" alt="Costa Rica-11" width="200" height="300" /></a></p>
<p>Generalnie opłaca się wziąć trochę jedzenia ze sobą. Warto rozważyć nocleg z dostępem do kuchni, bo samodzielnym gotowaniem można bardzo dużo zaoszczędzić. W wielu miejscach woda z kranu jest pitna &#8211; proście o napełnienie butelki.</p>
<p>Transport</p>
<figure id="attachment_2272" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-24.jpg"><img class="size-large wp-image-2272" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-24-1024x683.jpg" alt="Na spontanie w nieznane" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na spontanie w nieznane</figcaption></figure>
<p>Generalnie wolny i dość drogi. Autobus trasa dwugodzinna ok. 5$, łódka Puerto Jimenez &#8211; Golfito 6$, Penisula de Osa collectivo ok. 4-5$ za 40 minut jazdy, dojazd na Wulkan Poas z Alajuela prawie 5$. Z autostopu korzystaliśmy raz, aby dotrzeć na Penisula de Osa, nie wystawialiśmy kciuka, po prostu powiedzieliśmy, że uciekł nam ostatni autobus, a miła pani powiedziała, że możemy jechać z nią. <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":-)" class="wp-smiley" /></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Parki narodowe – czyli czemu to takie drogie?</strong></p>
<p>Warto dobrze się zastanowić nad wyborem parku, bo bilety do najtańszych nie należą. Standardowo bilet kosztuje 15$, ale na miejscu może się okazać, że w zasadzie do park jest do obejrzenia w 2 godziny (jak np. wulkan Poas czy Manuel Antonio). Bardzo popularne Santa Elena i Monteverde kosztują 15 i 20$.</p>
<p>Park La Paz Waterfall Garden – prywatny park w lesie mglistym z wodospadami, kolibrami i zwierzakami kosztuje…40$.</p>
<p>Park Corcovado 15$ za każdy dzień, <strong>przewodnik jest obowiązkowy</strong> na większości tras i spotkaliśmy się z ofertą 50$ od osoby za dzień, zorganizowana wycieczka jednodniowa 65-85$. W Dos Brazos można znaleźć przewodnika na jednodniową wyprawę za 20$/osoba. Ceny zebrane od miejscowych i innych podróżnych, którzy podobnie jak my odpuścili sobie te atrakcje. A my do Corcovado weszliśmy od tyłu, na chwilę i za darmo &#8211; zobaczyliśmy&#8230; 1 motyla.</p>
<figure id="attachment_2271" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-23.jpg"><img class="size-large wp-image-2271" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-23-1024x683.jpg" alt="Nieoficjalna ścieżka w Corcovado" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nieoficjalna ścieżka w Corcovado</figcaption></figure>
<figure id="attachment_2270" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-22.jpg"><img class="size-large wp-image-2270" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-22-1024x683.jpg" alt="Ania w poszukiwaniu zwierzaków" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ania w poszukiwaniu zwierzaków</figcaption></figure>
<p>Innymi słowy parki, czyli największe atrakcje Kostaryki są koszmarnie drogie. Na pocieszenie możemy dodać, że masę zwierzaków widzieliśmy za darmo <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<figure id="attachment_2261" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-13.jpg"><img class="size-large wp-image-2261" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-13-1024x683.jpg" alt="Kapucynka, manuel Antonio" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kapucynka, manuel Antonio</figcaption></figure>
<figure id="attachment_2274" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-30.jpg"><img class="size-large wp-image-2274" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-30-1024x683.jpg" alt="leniwiec w Matapalo" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">leniwiec w Matapalo</figcaption></figure>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-zobaczyc-i-nie-zbankrutowac/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Salvador (i Honduras) praktycznie</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/salvador-i-honduras-praktycznie</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/salvador-i-honduras-praktycznie#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Mar 2015 18:26:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Honduras]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Salvador]]></category>
		<category><![CDATA[Copan]]></category>
		<category><![CDATA[Costa balsamica]]></category>
		<category><![CDATA[El tunco]]></category>
		<category><![CDATA[ile kosztuje]]></category>
		<category><![CDATA[informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[koszty]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[omoa]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[Ruta de las Flores]]></category>
		<category><![CDATA[Santa Ana]]></category>
		<category><![CDATA[sunzal]]></category>
		<category><![CDATA[Tela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2251</guid>
		<description><![CDATA[Czyli co, gdzie, jak i za ile? Plus sprawdzone miejsca na nocleg. Tam mordują! Sporo ludzi omija te dwa kraje, bo cytując amerykańskie porady dla podróżnych „przestępczość jest wysoka, sytuacja w kraju nieprzewidywalna i nie&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli co, gdzie, jak i za ile? Plus sprawdzone miejsca na nocleg.<span id="more-2251"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Tam mordują!</strong></p>
<p>Sporo ludzi omija te dwa kraje, bo cytując amerykańskie porady dla podróżnych „przestępczość jest wysoka, sytuacja w kraju nieprzewidywalna i nie zaleca się podróży przez te regiony… bla bla” czy jakoś tak. <strong>Honduras od lat ma najwyższe statystyki morderstw na świecie z krajów nie objętych działaniami wojennymi</strong>, Salvador słynie z konfliktu dwóch maras Salvatrucha i MS13. Jednak jako turysta masz niewielkie szanse zobaczyć zdarzenia, które tak nabijają policyjne statystyki. Tyle na temat danych oficjalnych, nieoficjalnie powiemy Wam, że w obu krajach spotkaliśmy się z niesłychaną serdecznością i życzliwością mieszkańców. Nie spotkaliśmy nikogo, kto doświadczyłby jakichkolwiek nieprzyjemności w tych krajach i przy zachowaniu zdrowego rozsądku, macie spore szanse, że podróż upłynie Wam przyjemnie. Tegucigalpę ominęliśmy, San Pedro Sula (byliśmy tylko na dworcu, gdzie zajeżdżają wszystkie autobusy), w San Salvador spędziliśmy ze 2 godziny zmieniając autobusy (w niedzielne przedpołudnie wyglądał pogodnie i spokojnie).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Na granicy</strong></p>
<p>Można spędzić 90 dni łącznie w 4 krajach (Gwatemala, Salwador, Honduras i Nikaragua). <strong>Nie ma żadnych opłat za wjazd i wyjazd z Salwadoru</strong>. Przy wjeździe do Hondurasu pobierana jest opłata w wysokości 3 dolarów, na co dostaje się pokwitowanie, żadne dyskusje nie mają sensu. Opłata naliczana jest także, jeśli spędzacie 3 godziny w Hondurasie tranzytem. <strong>Uwaga! Przy wyjeździe próbują jeszcze raz ją naliczyć, pokażcie wtedy paragon (nie dawajcie od razu z paszportem).</strong> Kolega przekraczał granicę godzinę po nas, podał paszport z pokwitowaniem opłaty, pogranicznik wyjął mu ten świstek papieru i kolega nie mógł już potwierdzić, że parę godzin temu dokonał zapłaty i został skasowany raz jeszcze.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Spanie w Salwadorze</strong></p>
<p>Ceny noclegów: pokój ok.20$, dormitorium 10$, namiot 4-7$ (osoba). W Salvadorze zaskoczyła nas ilość miejsc do biwakowania! Nie ryzykowaliśmy spania na plaży na dziko. Namiot i gotowanie samodzielne + jedzenie na ulicy mocno obniżyło nam koszty.</p>
<p><em><strong>Namiot:</strong></em></p>
<figure id="attachment_1642" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/salwador-38.jpg"><img class="wp-image-1642 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/salwador-38-1024x683.jpg" alt="" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dotarliśmy do Los Cobanos, gdzie mieliśmy własną wersję all inclusive &#8211; czyli dwójeczka z nasłuchem na fale i dostępem do kuchni.</figcaption></figure>
<p>El Sunzal, Surferss Inn oraz Sunzal Point Surf Lodge 5$/osoba (kiepska kuchnia, Internet, nie załatwiajcie przez nich lekcji surfingu!)</p>
<p>El Tunco, Hostal Sol y Mar pozwala na namiot 5$/osoba</p>
<p>Playa Los Cobános, Casa Garrabo, 7$/osoba – kuchnia, Internet (dormitorium 10$, dwójka 30$)</p>
<p>Laguna Verde koło Alegrii 2$/osoba, na miejscu nie ma nic.</p>
<p>Koło wulkanu Santa Ana, jakieś 20-30 minut od autobusu – jest kilka ośrodków z domkami, które pozwalają na namiot – 5$/osoba, okolica piękna, zakwaterowanie super proste, bez kuchni, biwkowaliśmy w Cabañas coś tam – pyszne śniadania za 2,5$</p>
<p>Okolice Juayui, Portuzelo Park (6km od miasteczka), 6$/osoba – nie skorzystaliśmy, bo z ceną busika wychodziło podobnie, jak dormitorium, raczej dla osób z własnym transportem.</p>
<p><strong><em>Hostel:</em></strong></p>
<figure id="attachment_1602" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/salvador-01.jpg"><img class="size-large wp-image-1602" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/salvador-01-1024x683.jpg" alt="Zaczęliśmy w Santa Ana, która zaskoczyła wieloma rzeczami: dobrym noclegiem," width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Zaczęliśmy w Santa Ana, która zaskoczyła wieloma rzeczami: dobrym noclegiem,</figcaption></figure>
<p>Santa Ana, Casa Verde, 7a Calle Poniente, rewelacja! Jeden z najczystszych i najwygodniejszych hosteli, jakie spotkaliśmy, obłędna kuchnia wyposażona we wszystko, co możliwe, basen, aczkolwiek drogo dwójka 25$, dormitorium 10$</p>
<p>Juaya (Ruta de las Flores), Hotel Anáhuac, bardzo przyjemne i spokojne miejsce, kuchnia, Internet, 25$ dwójka, 9$ dormitorium</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Jedzenie w Salvadorze</strong></p>
<p>Solidne śniadanie w taniej knajpce 2,5$, obiad od 3,5$, zupa 1$, pupusy 0,30-0,60$/sztuka, zestawy Fast food od 5$, dania w ładnej turystycznej knajpce od 8$, duża pizza od 10$, ceviche i inne morskie przekąski od 6$, przekąski typu frytki, juka 1$, kawa 0,5-2,5$</p>
<figure id="attachment_2256" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/ceviche.jpg"><img class="size-large wp-image-2256" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/ceviche-1024x683.jpg" alt="ceviche" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">ceviche</figcaption></figure>
<p>Gotowanie samodzielne za 10$ mieliśmy trzy solidne i zdrowe posiłki dla dwóch osób z bajerami typu batoniki, oliwki czy cola. Bazując na ryżu / makaronie i zdobyczach z targu tą kwotę można obniżyć o połowę.</p>
<p>Jedzenie w okolicach El Tunco – miejsce jest turystyczne, więc i ceny były zauważalnie wyższe – w pobliskim La Libertad jest targ rybny, targ z warzywami i owocami oraz 2 supermarkety, warto zrobić duże zakupy tam i gotować samemu, wyjdzie znacznie taniej niż zaopatrywanie się w produkty w sklepikach w El Tunco czy Sunzal</p>
<p style="text-align: center;">S<strong>urfing i pływanie w Salvadorze</strong></p>
<p>Niestety z jednym i drugim była porażka – nie spotkaliśmy żadnej plaży, na której dałoby się popływać, w Los Cobanos skały i kamienie, mega płytko, tylko do schłodzenia, na plażach surferskich za duże fale, by można było normalnie pływać.</p>
<figure id="attachment_1660" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/swieta05.jpg"><img class="size-large wp-image-1660" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/swieta05-1024x683.jpg" alt="Nowy Rok, plaża w El Tunco, Salwador" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nowy Rok, plaża w El Tunco, Salwador</figcaption></figure>
<p>Surfing: lekcja 10$, deska na dzień 10$. Bardzo niemiłe doświadczenie wypożyczalnia między El Sunzal a el Tunco – maszynka do robienia pieniędzy, nierzetelni, szkoda czasu. Na miejscu więcej surferów niż fal, skały i mamy poczucie, że nie jest to miejsce dla osób absolutnie początkujących, ale o tym nikt Ci nie powie, bo ważne, żebyś wykupił lekcje. Spotkaliśmy trochę osób, które miały bardzo podobne odczucia do nas.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Spanie i jedzenie w Hondurasie</strong></p>
<p>Powiemy szczerze: szału nie ma, a <strong>stosunek ceny do jakości jest kiepski</strong> (albo to my mieliśmy pecha). Za tą samą cenę w Meksyku spalibyśmy w znacznie lepszych warunkach, hosteli jest bardzo mało i zazwyczaj ratowaliśmy się jakimś hotelem, najtańsze pokoje kosztują ok. 20 dolarów, przy czym nie ma dostępu do kuchni, a z Internetem jest problem lub nie ma wcale, czasem zdarza się coś tańszego za ok. 15$, ale jest to naprawdę kiepskie. Większy wybór jest w Copan i podobno na Utitli.  <strong>Dobrym patentem jest spanie we dwóch w jedynce, pozwala to obniżyć cenę o parę dolarów</strong>. Jako, że cały pobyt w Hondurasie lało, namiot był bezużyteczny. (No właśnie <strong>w grudniu na wybrzeżu leje i to jak!</strong>) Aczkolwiek mamy znajomych, którzy spali w Hondurasie w namiocie na dziko, przeżyli i bardzo to sobie chwalą.</p>
<figure id="attachment_1584" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/honduras04.jpg"><img class="size-large wp-image-1584" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/honduras04-1024x683.jpg" alt="Miami" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Miami</figcaption></figure>
<p>Co możemy polecić? Szczerze to nic, ale nie było tak źle:</p>
<p>Omoa: Rolo’sPlace domek 200 lempirów (niecałe 10dolarów), jest możliwość rozbicia namiotu, gdy nie leje, Internet, skromna kuchnia</p>
<p>Garifuńskie wioski: jedyny hotel w Tornabe za kanałem kosztował 600L (prawie 30$), pogadajcie z miejscowymi, a ktoś Was przygarnie za 10$ (2 osoby) lub pozwoli rozbić namiot, podobnie w Miami.</p>
<p>Ceny jedzenia (1$ = 21 Lempirów): Śniadania od 50L, obiady od 70L, dobre obiady od 100L, duża pizza 200L, danie z owocami morza od 150L, gigantyczna micha zupy z owocami morza od 200L. Generalnie mieliśmy poczucie, że nie jest to wcale tani kraj, a stosunek ceny do jakości i ilości zazwyczaj pozostawiał sporo do życzenia.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Honduras tranzytem</strong></p>
<p>Na granicy z Salwadorem w El Amatillo kursuje regularnie autobus (ok5$) do przejścia El Triunto / Guasale w Nikaragui – jedzie jakieś 2,5 godziny. Jeśli chcecie dostać się do przejścia El Espino i dalej Somoto – konieczne są przesiadki – trasę pokonaliśmy w 3,5-4 godziny. Na obie trasy wystarczy 10$/osoba (wraz z opłatą wjazdową do Hondurasu i jeszcze coś zostanie. Na trasie do Guasale w ogóle nie musicie sobie zawracać głowy lemirami.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Czy chcielibyśmy wrócić?</strong></p>
<p>Salwador tak, ale nie na wybrzeże.</p>
<p>Honduras nie i statystyki na temat (nie)bezpieczeństwa nie mają z tym nic wspólnego.</p>
<p style="text-align: center;"><strong> Co zrobilibyśmy inaczej?</strong></p>
<p>Nie jechali w grudniu do Hondurasu, bo lało niemal cały czas, gdyby była lepsza pogoda, udalibyśmy się do La Moskitii i na Cayos Cuchinos</p>
<p>Nie poszlibyśmy do Lancetilli koło Teli (Honduras), satysfakcja niewspółmierna do ceny biletu (coś ponad 10$).</p>
<p>Odpuścilibyśmy wybrzeże Salwadoru (zbyt drogo i turystycznie, nie da rady pływać) na rzecz gór – okolice Santa Ana i Ruta de las Flores.</p>
<p><strong>Jak chcecie o coś dopytać, to śmiało!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/salvador-i-honduras-praktycznie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Belize praktycznie &#8211; krótko i na temat</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/belize/belize-praktycznie-krotko-i-na-temat</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/belize/belize-praktycznie-krotko-i-na-temat#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Dec 2014 05:29:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Belize]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[camping]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>
		<category><![CDATA[hotel]]></category>
		<category><![CDATA[informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[koszty]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[nocleg]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://frikiafriki.wordpress.com/?p=1570</guid>
		<description><![CDATA[Niesamowita przyroda, turkusowa woda, przyjaźni mieszkańcy i smaczne jedzenie – takie wrażenia wywarło na nas Belize, kraj niewielki, ale niesamowicie różnorodny. Wielu podróżnych, jadąc przez Amerykę Środkową i Meksyk pomija ten kraj, bo jest drogi.&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Niesamowita przyroda, turkusowa woda, przyjaźni mieszkańcy i smaczne jedzenie – takie wrażenia wywarło na nas Belize, kraj niewielki, ale niesamowicie różnorodny. Wielu podróżnych, jadąc przez Amerykę Środkową i Meksyk pomija ten kraj, bo jest drogi. Słowa klucz do obniżenia kosztów to namiot i autostop.<span id="more-1570"></span></p>
<figure id="attachment_1576" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-b.jpg"><img class="wp-image-1576 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-b-1024x683.jpg" alt="Nad Morzem Karaibskim" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nad Morzem Karaibskim</figcaption></figure>
<p><strong>O kosztach i pieniądzach słów kilka:</strong></p>
<p>Waluta obowiązująca to dolar belizeński BZ, ale dolary amerykańskie są w powszechnym użyciu. 2BZ=1USD</p>
<p>Ceny generalnie są wyższe niż w pozostałych krajach, które odwiedziliśmy. Dwójka w hostelu czy tanim hotelu zaczyna się od 50BZ (25USD), na szczęście mieliśmy namiot, a kraj obfituje w dobre miejsca, gdzie można się rozstawić. W parkach narodowych – zazwyczaj można biwakować, choć urządzenie jest bardzo skromne – bywa, że jest kibelek z umywalką, stół piknikowy, ewentualnie daszek. Cena 5-10BZ od osoby.</p>
<p>Inne przykładowe ceny:</p>
<ul>
<li>Obiad w taniej lokalnej knajpce 5-7BZ, w turystycznej od 20BZ, najtaniej wychodzi „chińczyk” – dania od 8BZ i porcja tak wielka, że dwie osoby się najedzą.</li>
<li>Śniadanie na targu za 5BZ najesz się i napijesz</li>
<li>Cola, batony itp. ok. 2BZ, kawa w kanjpce 2-3BZ, ciastko kokosowe/bananowe 1-2BZ (spróbujcie, są pyszne!)</li>
<li>Przejazd autobusem – wychodziło ok. 3BZ za godzinę, krótkie odcinki 1,5BZ</li>
<li>Wstęp do Parków Narodowych lub ruin zazwyczaj 10BZ</li>
<li>Wycieczka do Jaskini Actun Tunichil Muknal – ok. 90USD/osoba (ponoć w sezonie drożej) – nie skorzystaliśmy, choć mieliśmy dużą ochotę.</li>
<li>Całodniowy snorkeling na rafie koralowej z przekąską i napojami – 65-70 USD/osoba Caye Caulker (nie byliśmy, wiemy od innych podróżnych), 75USD/osoba Glover’s Reef (tzn. my tyle płaciliśmy, ale ponoć kosztuje więcej).</li>
<li>Jaskini ATM i rafy koralowej nie da się zobaczyć na własną rękę (chyba, że masz swoją łódź), pozostałe miejsca odwiedzaliśmy autobusem, autostopem lub maszerując dzielnie, zanim nas ktoś nie podwiózł – to nie było trudne.</li>
<li>Po zakup większej ilości piwa, papierosów, gwatemalskiej coli i innej kontrabandy należy udać się do nieoficjalnego przejścia granicznego w Jalacte, Toledo (tego typu produkty występują też w różnych sklepikach Toledo, zazwyczaj pod ladą, popytajcie miejscowych).</li>
<li>Prywatna wyspa na Morzu Karaibskim od 14tyś USD (i ponoć 1-2mln USD żeby się tam wybudować na wypasie), istnieje ryzyko, że po huraganie wyspa zniknie z powierzchni morza.</li>
<li>Łódź do Livingston w Gwatemali 60BZ/osoba.</li>
</ul>
<p><strong>Autostop i autobus</strong></p>
<p>Paradoksalnie Belize okazało się krajem, w którym łatwiej złapać stopa niż autobus. Kierowcy są karani za przewożenie ponadliczbowej ilości pasażerów, więc często nam się zdarzało, że stojąc na poboczu nie dało rady zatrzymać autobusu.</p>
<figure id="attachment_1578" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-d.jpg"><img class="wp-image-1578 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-d-1024x683.jpg" alt="Chickenbus - kolejna odsłona" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Chickenbus &#8211; kolejna odsłona</figcaption></figure>
<p>Ponadto uważajcie w Belmopan na dworcu – aby wejść do autobusu trzeba ustawić się w kolejkę, my o tym nie wiedzieliśmy i jak poszliśmy o czasie, to nie było miejsca. Przestaliśmy więc kolejną godzinę w kolejce, niestety otworzyli nie to skrzydło drzwi, przy którym staliśmy i znów się nie udało – wkurzeni po 15 minutach mieliśmy już autostop w wybrane miejsce.</p>
<p>Ponieważ nie ma zbyt wielkiego ruchu, a w wiele miejsc autobus jeździ bardzo rzadko, często nam się zdarzało, że stop złapał nas, a nie my jego – podwożenie kogoś jest bardzo powszechne w Belize. Ba, nawet nas motocyklista zabrał na stopa i Ania pierwszy raz w życiu jechała motorem. Na odludnej drodze zawsze zabierał nas pierwszy samochód, na bardziej ruchliwej nigdy nie czekaliśmy dłużej niż 5 minut od momentu wystawienia kciuka.</p>
<p><strong>Noclegi warte polecenia:</strong></p>
<p><em><span style="text-decoration: underline;">San Ignacio (Cayo)</span></em>: Mana Kai Camp &#8211; pole namiotowe z domkami, namiot 10BZ/osoba, fajna miejscówka, przestrzeń, tuż przy targu, wi-fi, kuchnia opalana drewnem i przyjazny Frankie, który pomoże załatwić lokalne przysmaki na obiad.</p>
<figure id="attachment_1475" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/belize24.jpg"><img class="wp-image-1475 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/belize24-1024x683.jpg" alt="Frankie z San Ignacio" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Frankie z San Ignacio</figcaption></figure>
<p><em><span style="text-decoration: underline;">Hopkins</span></em>: Kismet Inn (zdjęcie najwyżej), na końcu Hopkins, w północnej części. Pensjonat na samej plaży – są pokoje (60BZ), domek, możliwość biwaku (10BZ/osoba). Trish chętnie opowie Wam o swoim pobycie na festiwalu Woodstock i ugotuje śniadanie czy kolację (śniadanie 9BZ, lekka przekąska 6BZ, kolacje od 20BZ – gotuje bardzo smacznie, ale nie często jedliśmy, bo nieco drogo dla nas). Posiłki goście jedzą przy wspólnym stole, domowa atmosfera i super wolne wi-fi. Możliwość skorzystania z kajaku czy łodzi (możesz złowić sobie rybkę na kolację, a Elvis Ci potowarzyszy).</p>
<p>W Hopkins spaliśmy też w kontenerze po ciężarówce z łóżkiem w środku &#8211; oryginalne, ale nie polecamy <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<p><em><span style="text-decoration: underline;">Toledo, San Miguel</span></em> – Back-A-Bush – gospodarstwo na wsi, z prażalnią kawy, ogrodem, zwierzakami. Elzbeth i Rod okazali się jednymi z najcudowniejszych gospodarzy, jakich spotkaliśmy. Tak się zrelaksowaliśmy, że nawet zdjęć zapomnieliśmy zrobić (Ania zamiast biegać z aparatem zaległa na 2 dni w hamaku czytając książki i przytulając kotki). Domek, pokoje (60BZ), namiot (10BZ – od namiotu, nie osoby), daszek z hamakami i stołem, dobre wi-fi. Domowe posiłki (śniadanie 6BZ, kolacja 10BZ) spożywane przy wspólnym stole i domowy chleb! Zdecydowanie jedno z najlepszych miejsc w naszej podróży. Namiary <a title="Back-a-bush" href="http://www.back-a-bush.com/" target="_blank">(klik)</a>.</p>
<p>Ponadto w parkach narodowych można biwakować, ale weźcie ze sobą zapas wody i jedzenia, bo może się okazać, że w promieniu kilku kilometrów nie ma dosłownie nic (ani knajpy, ani sklepu).</p>
<p>UWAGA! Jeśli chcecie nocować w Dangridze podczas <a title="Garifuna Settlement Day" href="https://frikiafriki.wordpress.com/2014/11/25/garifuna-settlement-day-hopkins/" target="_blank">Garifuna Settlement Day</a> (19 listopada) zarezerwujcie nocleg z dużym wyprzedzeniem. Obeszliśmy chyba wszystkie możliwe hotele, pensjonaty i nie było nic wolnego, większość mówiła, że z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem ludzie zaklepują sobie pokoje.</p>
<p>Kraj w naszym poczuciu bezpieczny (nie byliśmy w Belize City) i gdyby nie padało tak zaciekle, to pewnie pokimalibyśmy też na dziko na plaży.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-a.jpg"><img class="alignnone wp-image-1575 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-a-1024x683.jpg" alt="Belize a" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><strong>Czy chcielibyśmy wrócić?</strong></p>
<p>Zawsze! Dla nas <a title="Belize jest rajem." href="https://frikiafriki.wordpress.com/2014/11/29/welcome-to-paradise-belize/" target="_blank">Belize jest rajem.</a></p>
<p><strong>Czy coś zrobilibyśmy inaczej?</strong></p>
<p>W tym pobycie nic, w następnym przyjechalibyśmy na miesiąc z rowerami i namiotem.</p>
<p><strong>Chcesz o coś zapytać? Pisz śmiało!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/belize/belize-praktycznie-krotko-i-na-temat/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwatemala – subiektywny przewodnik Afrików</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/gwatemala-subiektywny-przewodnik-afrikow</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/gwatemala-subiektywny-przewodnik-afrikow#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Dec 2014 04:25:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[ceny]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>
		<category><![CDATA[hotel]]></category>
		<category><![CDATA[informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[noclegi]]></category>
		<category><![CDATA[transport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://frikiafriki.wordpress.com/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[Spostrzeżenia, ceny, noclegi i inne Afrikowe uwagi na temat podróżowania po Gwatemali. Gwatemala nie miała za wiele szczęścia – kolonializm, potem czasy Kompanii Owocowej, krwawa wojna domowa. Jakby tego było mało dołóżmy naturalne kataklizmy, trzęsienia ziemi,&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Spostrzeżenia, ceny, noclegi i inne Afrikowe uwagi na temat podróżowania po Gwatemali.<span id="more-1535"></span></p>
<p>Gwatemala nie miała za wiele szczęścia – kolonializm, potem czasy Kompanii Owocowej, krwawa<a title="wojna domowa" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/smutny-kolorowy-cmentarz" target="_blank"> wojna domowa</a>. Jakby tego było mało dołóżmy naturalne kataklizmy, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, sezon huraganów, lawiny błotne i powodzie. Kraj jest przeżarty przez korupcję, często niewydolny, biedny i to widać, ledwo przekroczy się granicę z Meksykiem.</p>
<figure id="attachment_1546" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala06.jpg"><img class="wp-image-1546 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala06-1024x683.jpg" alt="Północne Quiche, jeden z najuboższych rejonów Gwatemali" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Północne Quiche, jeden z najuboższych rejonów Gwatemali</figcaption></figure>
<p>Z Gwatemalą mieliśmy trudny romans, z jednej strony to niesamowicie ciekawy kraj, kultura Majów niemal na każdym kroku, piękne góry, niesamowity Tikal, przyjazne ceny i wesołe chickenbusy; z drugiej brudno, wszędzie leżą tony plastików, a mieszkańcy (w naszym odczuciu) są znacznie bardziej zdystansowani niż w Meksyku czy Belize. Aczkolwiek spotkaliśmy ludzi zakochanych w Gwatemali i ceniących sobie relacje z Gwatemalczykami.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Co zachwyciło Afriki?</span></strong></p>
<figure id="attachment_1551" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala11.jpg"><img class="wp-image-1551 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala11-1024x684.jpg" alt="gwatemala11" width="1020" height="681" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Majowie &#8211; dziewczęta z grupy Ixchil, Nebaj</figcaption></figure>
<ul>
<li><a title="Tikal" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/przez-gory-ruiny-i-selwe-chiapas-i-tikal" target="_blank">Tikal</a>, nie tyle same ruiny, co położenie w dżungli i mnogość stworzeń o świcie – magiczne miejsce! Warto tam spędzić noc. Bilet zakupiony po 15.30 jest ważny wieczorem i cały następny dzień (150Q)</li>
<li><a title="Majowie" href="http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/w-swiecie-wielu-bogow" target="_blank">Majowie</a> – wciąż noszą tradycyjne stroje, zachowali swój język, rzemiosło i obyczaje i religię</li>
<li>Kolorowy kościółek w <a title="San Andres Xecul" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/trzy-fajne-miejsca-kolo-quetzaltenango" target="_blank">San Andres Xecul</a></li>
<li>Mniej turystyczne części <a title="Jeziora Atitlan" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/jezioro-atitlan-hit-czy-kit" target="_blank">Jeziora Atitlan</a></li>
<li>Kawa! Ale nie ta z najtańszych jadłodajni (serio! zazwyczaj to lurowata, brązowa ciecz o smaku cukru, nawet Inka da większego kopa) – dobrą kawkę możecie uświadczyć chyba tylko w restauracjach i kawiarniach turystycznych (12-20Q).</li>
</ul>
<figure id="attachment_1556" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/kawka05.jpg"><img class="wp-image-1556 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/kawka05-1024x683.jpg" alt="Gwatemalska kawa jest pyszna!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gwatemalska kawa jest pyszna!</figcaption></figure>
<p><span style="text-decoration: underline;">W skrócie czego zdaniem Afrików nie warto</span>:</p>
<ul>
<li>jechać do Chichicastenango, tylko po to, by zobaczyć targ – bez sensu (lepiej skoczyć do Sololi koło Jeziora Atitlan we wtorek, piątek lub sobotę). Targ nie powala niczym, poza specjalnymi cenami dla Gringos. W Chichi warto za to zobaczyć kościół, odwiedzić San Simona, cmentarz i świętą górę Majów z ołtarzami.</li>
</ul>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala04.jpg"><img class="alignnone wp-image-1544 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala04-1024x683.jpg" alt="gwatemala04" width="1020" height="680" /></a></p>
<ul>
<li>San Pedro nad Jeziorem Atitlan – o ile nie chcesz robić podejścia na wulkan o tej samej nazwie, odpuść sobie. Chyba, że jesteś imprezową bestią, lubisz się ochlać, ujarać za grosze, to wal śmiało – spotkasz wielu z podobnym nastawieniem. Ze wszystkich miejscowości nad jeziorem, to podobało nam się najmniej, pomimo, (a może właśnie dlatego), że to taka „mekka” backpackersów.</li>
<li>przepłacać za shutlle busy, do większości atrakcyjnych miejsc da radę bezboleśnie dojechać chickenbusem lub mikrobusem, czasem z jakąś przesiadką.</li>
<li>jeść lodów – serio – próbowaliśmy dwa razy: raz w sieciówce, drugi raz od ulicznego sprzedawcy, to naprawdę nie jest najmocniejszy punkt gwatemalskiej kuchni.</li>
<li>kupować pamiątek na Mercado de Artesanias – w ogóle nie ma po co tam zaglądać, ciekawsze są zwykłe bazary, na nich też znajdziesz rękodzieło i to w znacznie przystępniejszej cenie. Niezły jest też ogromny sklep z rękodziełem koło łuku w Antigua – ceny ustalone, przy płatności gotówką 10% taniej; pomagają załatwić przesyłkę kurierską (testowaliśmy – paczka po 5 dniach w Polsce)</li>
<li>iść pieszo do wodospadu Siete Altares z <a title="Livingston" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/inna-strona-karaibow-gwatemala" target="_blank">Livingston</a> – półtorej  godziny dreptania  po śmieciach (dowiedz się czy już posprzątali, albo weź łódź – możliwa wycieczka wraz z wizytą na Playa Blanca) – stan na listopad 2014</li>
</ul>
<figure id="attachment_1507" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/livingston-siete-altares09.jpg"><img class="wp-image-1507 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/livingston-siete-altares09-1024x683.jpg" alt="Siete Altares" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Siete Altares</figcaption></figure>
<p><strong>Przekraczanie granicy:</strong></p>
<p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Nie istnieje żadna opłata graniczna</span></em></strong> przynajmniej jak się wjeżdża/wyjeżdża lądem czy wodą i wszelkie prośby o 10 czy nawet 40 quetzali są zwykłym wymuszeniem łapówki. Nigdy nie płaciliśmy, a przekraczaliśmy granicę kilkakrotnie (z Meksykiem, Belize, Hondurasem i Salwadorem). Gdy chcieli od nas pieniądze, to mówiliśmy bardzo spokojnie i <span style="text-decoration: underline;">bardzo głośno</span>, że dzwoniliśmy do urzędu imigracyjnego i oficjalnie nie ma żadnych opłat – zawsze to skutkowało.</p>
<p>Polacy mogą przebywać na terenie Gwatemali bez wizy do 90 dni, jeśli podróżujecie przez Amerykę Centralną 90 dni dotyczy wszystkich krajów CA4 łącznie: Gwatemali, Salwadoru, Hondurasu i Nikaragui.</p>
<p><strong>Pieniądze</strong>:</p>
<p>W miejscach turystycznych i większych miejscowościach bankomaty są powszechnie dostępne. Problem był z kartą Visa, której bankomaty nie chciały obsłużyć (chociaż teoretycznie powinny), a potem jeszcze bank ją zablokował. Karta Mastercard działała bez zarzutu.Za shuttle busy i szkoły językowe cena podawana jest w dolarach (1USD to ok. 7,5 Quetzala albo 1 Q to 0,44zł).</p>
<p><strong>Bezpieczeństwo:</strong></p>
<figure id="attachment_1069" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="https://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/10/atitlan25.jpg"><img class="wp-image-1069 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/10/atitlan25-1024x683.jpg" alt="Dawaj pieniądze!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dawaj pieniądze!</figcaption></figure>
<p>Nie popadać w paranoję, nie gwałcą, nie rabują i nie mordują ledwo przekroczysz granicę. Statystki przestępczości nabijają gangi i biznes narkotykowy, jako turysta masz małą szansę, że Ciebie to dotknie. Natomiast zdarzają się kradzieże przy groźbie użycia broni (pistoletu lub maczety) – wszystkie osoby, które spotkaliśmy, albo o których słyszeliśmy od innych spotkało to nad Jeziorem Atitlan na drogach pomiędzy różnymi miejscowościami (okolice San Marco w weekend) lub w San Pedro po nocy po znacznym nadużyciu alkoholu. Ostrzegano nas też przed stolicą i jazdą chickenem z Antigua do Guatemala City (nie byliśmy, więc nie wiemy). Dużo bardziej upierdliwe okazały się stosunkowo częste próby oszukania nas na mniejsze lub większe kwoty. Takie koperkowe przekręty typu niewydanie reszty czy policzenie o parę Q więcej za bilet.</p>
<p><strong>Zdrowie:</strong></p>
<p>Bezpłatna służba zdrowia dla wszystkich &#8211; nie wymagają ubezpieczenia ani opłat za wizytę, może się zdarzyć w szpitalu, że będziecie musieli pokryć cenę leków. Dobrą opinię mają szpitale w Guatemala City i Xeli, nie mniej w każdym mieście jest szpital lub chociażby consultorio &#8211; korzystaliśmy, standard jest bardzo różny. Prywatnie ceny specjalistów podobne do polskich</p>
<p><strong>Ceny i jedzenie:</strong></p>
<figure id="attachment_1555" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala15.jpg"><img class="wp-image-1555 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala15-1024x683.jpg" alt="Gwatemala kurczakiem stoi - Rio Dulce" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gwatemala kurczakiem stoi &#8211; Rio Dulce</figcaption></figure>
<p>Gwatemala uchodzi za tani kraj, aczkolwiek ceny wahają się w zależności od tego, co wybierzesz lub od nastroju sprzedawcy. W małych sklepikach nie ma cen, ta zależy od sprzedawcy i jako turysta zazwyczaj zapłacisz wyższą cenę niż miejscowy. Warto przejść się do supermarketu (droższy niż małe sklepiki) i zorientować co ile kosztuje.</p>
<p>Bezpośredni busik turystyczny bywa dwa razy droższy (a czasem i więcej) niż pokonanie tej samej trasy Chickenbusem, przy czym nie oznacza to, że dotrzesz dwa razy szybciej.</p>
<figure id="attachment_1549" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala09.jpg"><img class="wp-image-1549 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala09-1024x683.jpg" alt="Comida tipica w wersji turystycznej - carne asada, quesadille i ryż" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Comida tipica w wersji turystycznej &#8211; carne asada, quesadilla i ryż</figcaption></figure>
<p>W Comedorach i rodzinnych knajpkach zestawy śniadaniowe kosztują 15-25Q (jajka, ser, fasolka, chleb lub tortille, smażony banan i kawa lub herbata), a obiadowe 20Q (bazary) do 40Q, w knajpach turystycznych możesz zapłacić od 70Q za danie, na straganach ulicznych najesz się za 10-15Q. Pyszne liquado, czyli koktajl owocowo-mleczny na targu lub w Comedorze będzie kosztował 7-10Q w kanjpce przy Parque Central w Antigua 25Q. Pod tym względem w całej Gwatemali jest duża różnorodność. Niestety kuchnia gwatemalska już taka różnorodna nie jest dominują tortille, kukurydza w różnej postaci (tortille, tamale, gotowana itp.), kurczak i fasola. Po pewnym czasie mieliśmy już serdecznie dość. Na wybrzeżu owoce morza, ryby, tapado – za 70Q można mieć naprawdę fajny i wypasiony obiad, który rano jeszcze pełzał lub pływał w morzu.</p>
<p>Butelka coli 7Q, Snikers 6-7Q, lokalne słodycze 2-3Q, woda 2l 8-10Q, awokado 3-4 za 10Q, kilka pomidorów 2-3Q. Możliwe, że obowiązują inne ceny dla miejscowych, ale zazwyczaj my tyle płaciliśmy.</p>
<p>Wyjście z przewodnikiem na Nos Indianina lub wulkan San Pedro 100Q, kajak w San Pedro 15Q/osoba/godzina.</p>
<figure id="attachment_1547" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala07.jpg"><img class="wp-image-1547 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala07-1024x683.jpg" alt="Wodospad koło Nebaju" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Wodospad koło Nebaju</figcaption></figure>
<p>Wycieczki trekkingowe po Quiche, okolice Nabaj: jednodniowa 125Q przy 1 osobie, 160Q przy dwóch. Trzydniowe 525Q/730Q za 1/2osoby. Można też w punkcie informacji turystycznej w Nebaju na środku targu kupić mapę z przewodnikiem za 50Q i iść samemu, na krótkie wycieczki (wodospad, farma z wytwórnią sera w Akul) poradziliśmy sobie bez mapy. Okolica wydaje się naprawdę świetnym miejscem na długie wędrówki z plecakiem… tylko niekoniecznie w porze deszczowej.</p>
<p>Szkoła językowa za 5dni x 4h lekcji indywidualnych + nocleg + 3 posiłki dziennie – od 150USD</p>
<p><strong>Transport</strong>:</p>
<p>Pierwsza uwaga, naganiacze wykrzykują skrócone nazwy miejsc i tak: Guatemala City to Guate, Panajachel to Pana, Qetzaltenango to Xela, Huehuetenango to Huehue itd.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwa01.jpg"><img class="alignnone wp-image-1540 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwa01-1024x683.jpg" alt="gwa01" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Poruszaliśmy się niemal wyłącznie <a title="chickenbusami" href="https://frikiafriki.wordpress.com/2014/10/13/chicken-bus-gwatemalski-blues/" target="_blank">chickenbusami</a> . W górach, gdzie mieszka większość ludności siatka połączeń jest sprawnie zorganizowana, drogi są byle jakie, a autobusy powolne, za to bardzo tanie – jazda 3 godzinna to koszt około 20Q, autobusy miejskie 2-3Q. Jeśli potrzebujesz się przesiąść, powiedz o tym kierowcy, w zdecydowanej większości okazywali się bardzo pomocni, czasem nawet pomocnik autobusowy odprowadzał nas do kolejnego pojazdu, gdzie mieliśmy się przesiąść. W Peten i Izabal siatka połączeń jest rzadsza i znacznie prostsze może okazać się dojechanie gdzieś busikiem turystycznym (np. z Rio Dulce do Semuc Champey – 150Q), taniej też wychodzi transport turystyczny z Flores do Tikal i z powrotem (70Q) niż jechanie samemu autobusem – minus tego jest taki, że park z ruinami jest ogromny i szkoda być uwiązanym do rozkładu.</p>
<figure id="attachment_1553" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala13.jpg"><img class="wp-image-1553 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala13-1024x683.jpg" alt="W Tikal spokojnie można spędzić cały dzień i się nie znudzić" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">W Tikal spokojnie można spędzić cały dzień i się nie znudzić</figcaption></figure>
<p>Autobusik z La Tecnica (granica wodna z Meksykiem w okolicy ruin Yaxchilan) – Flores 70Q lub 100 pesos meksykańskich – jest tylko jeden dziennie o 11.00</p>
<p>Transport wodny: nad Atitlanem z Pana do San Pedro 25Q, pomiędzy poszczególnymi wioseczkami 10Q – przewoźnicy lubią doliczać parę Quetzali więcej turystom.</p>
<p>Rio Dulce – Livingston 125 Q – drogo, ale rzeka sama w sobie piękna</p>
<p>Livingston – Puerto Barrios 35Q</p>
<p><strong>Noclegi, które możemy polecić:</strong></p>
<p><strong><em>Jaibalito</em></strong>, <strong><em>Jezioro Atitlan</em></strong>, Posada Jaibalito – z przystani pod górkę, na skrzyżowaniu w lewo, furtka po prawej lub zapytajcie o Hansa, każdy go zna.</p>
<figure id="attachment_1542" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala02.jpg"><img class="wp-image-1542 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala02-1024x683.jpg" alt="w Posada Jaibalito u Hansa czasoprzestrzen się zakrzywia - wpadliśmy na 2 dni... zostaliśmy 16" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">w Posada Jaibalito u Hansa czasoprzestrzen się zakrzywia &#8211; wpadliśmy na 2 dni&#8230; zostaliśmy 16</figcaption></figure>
<p>Ceny: dormitorium 35Q/dzień lub 175Q/ tydzień, są też pokoje, casita, chyba 90Q za pokój. Czysto, bezpiecznie, wi-fi, kuchnia do przygotowywania posiłków, restauracja z najtańszym i najsmaczniejszym jedzeniem, jakie spotkaliśmy w Gwatemali (dania 10-25Q, kuchnia gwatemalska, wegetariańska, niemiecka; dobra kawa i prawdziwy domowy chleb! – docenicie, gdy przez dłuższy czas będziecie jeść tortille kukurydziane) i fajni ludzie. Zdecydowanie jedno z najlepszych miejsc w ciągu naszej podróży.</p>
<p><strong><em>San Pedro, Jezioro Atitlan</em></strong> – miasto nam się bardzo nie podobało, jak ktoś musi, bo się udusi, to na prawo od przystani możemy polecić Casa Ronaldo, gdy bierzesz pokój na więcej niż jedną noc, to kosztuje 50Q od osoby – taras, hamaki, czysto, nowiutkie wnętrza (cena w niskim sezonie)</p>
<figure id="attachment_1537" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/atitlan08.jpg"><img class="wp-image-1537 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/atitlan08-1024x683.jpg" alt="Widok z naszego balkonu w San Pedro" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Widok z naszego balkonu w San Pedro</figcaption></figure>
<p><strong><em>Antigua: </em></strong>Calle 6a Poniente, na końcu, przy policji turystycznej <strong>bezpłatne</strong> pole biwakowe, niestety stan sanitariatów był dramatyczny, może już posprzątali – spanie tam dłużej niż jedna noc nas przerosło. Antigua jest dość droga jak na standardy gwatemalskie i bardzo turystyczna i ma <a title="smaczne muzea" href="http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/antigua-oczami-afrikow-czyli-co-zjesc-w-muzeum-i-gdzie-znajduje-sie-najladniejsza-toaleta-w-gwatemali" target="_blank">smaczne muzea</a>. <strong>EDIT 01.2015 pole biwakowe z uwagi na brak sanitariatów przyjmuje obecnie jedynie przyczepy campingowe z własnym kibelkiem. </strong>Tani nocleg znaleźliśmy na Calle 1 Poniente &#8211; z prawej strony, prywatne pokoje 50Q, szyldu brak, popytajcie mieszkańców.</p>
<p><strong><em>Tikal: </em></strong>Pole namiotowe tuż przy ruinach – 50Q od osoby, jeśli nie macie swojego namiotu, to można go wynająć za dodatkową opłatą</p>
<p><strong><em>Quetzaltenango (Xela): </em></strong>Casa Seibel 9a Avenida 8-10 Zona 1 – duże i jasne pokoje, dobrze wyposażona kuchnia (narobiliśmy kopytek z sosem grzybowym <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /> ), dwa patio, wi-fi i położone w samym centrum. Cena 100Q za pokój przy więcej niż jednej nocy.</p>
<figure id="attachment_1552" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala12.jpg"><img class="wp-image-1552 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala12-1024x683.jpg" alt="Przyjemny Praque Central w Huehue - miasto jest dobrym punktem przesiadkowym, aby dostać się do granicy z Meksykiem" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przyjemny Praque Central w Huehue</figcaption></figure>
<p><strong><em>Huehuetenango</em></strong>: El Gobernador, mała uliczka przy Parqe Central (pierwsza w lewo po kawiarnio-cukierni), cena 35Q osoba, dwójka z łazienką, czysto, wi-fi, w sam raz, by się przespać, jeśli wybieracie się do granicy Meksykańskiej czy do Nebaju. Poza tym nic specjalnego na dłuższy pobyt.</p>
<p><strong><em>Nebaj</em></strong>: Hotel Popis – sam pokój to naprawdę nic ciekawego, tanie zakwaterowania w Nebaju są bardzo skromne. 35Q/osoba, pokój prywatny, łazienka wspólna, wi-fi. Na dole knajpka o tej samej nazwie z najlepszymi quesadillami, jakie jedliśmy; dania mięsne i wegetariańskie (domowe tofu!). Dwa kwadraty od Perque Central.</p>
<p><strong>Internet:</strong></p>
<figure id="attachment_1554" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala14.jpg"><img class="wp-image-1554 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala14-1024x683.jpg" alt="gwatemala14" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Internet jest nawet w odludnym Tikalu, pech, że tego dnia nie działał ;-)</figcaption></figure>
<p>W większości hoteli, hosteli jest wi-fi, nie ma w bardzo tanich miejscach lub na głębokiej prowincji. W miejscach turystycznych jest też w droższych restauracjach i kawiarniach. Szybkość nie powala, zdarza się, że to samo łącze pozwala jednego dnia na obejrzenie krótkiego filmu online i rozmowę przez skaype, a innego dnia zamuli się na otwieraniu poczty, albo sygnał zniknie, gdy pada deszcz. Z kawiarenki korzystaliśmy raz w Rio Dulce 5Q za 30 min.</p>
<p><strong>Czy chcielibyśmy wrócić?</strong></p>
<p>Raczej nie. Zobaczyliśmy, co chcieliśmy, było to interesujące, dużo fajnych wspomnień, ale śmieci, traktowanie nas jak Gringo (czyli główny kontakt z lokalsami tylko po to by nam coś sprzedać), wystarczy. Wyjątek zrobilibyśmy dla Hansa z Jabalito nad Jeziorem Atitlan i Tikalu.</p>
<p><strong>Co zrobilibyśmy inaczej?</strong></p>
<ul>
<li>Pojechali w porze suchej, aby pochodzić po górach i zobaczyć więcej wulkanów.</li>
<li>Nie bralibyśmy lekcji hiszpańskiego w Antigua tylko w Xeli albo zaszyli się w Jaibalito i wzięli tam jakiegoś nauczyciela.</li>
<li>Nie jechali do Livingston – miasto jest zdecydowanie inne niż pozostałe w Gwatemali – mieszanka kultur, Garifuna i w ogóle, pyszne tapado, ale po wizycie w Belize wypada dość blado (jeśli nie byliście w Belize, to może Was zaciekawić).</li>
</ul>
<figure id="attachment_1543" style="width: 682px;" class="wp-caption aligncenter"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala03.jpg"><img class="wp-image-1543 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/gwatemala03-682x1024.jpg" alt="gwatemala03" width="682" height="1024" /></a><figcaption class="wp-caption-text">W Chichicastenango</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jeśli chcecie o coś dopytać, to piszcie śmiało w komentarzach lub na mejla, jeśli znamy odpowiedź, pomożemy!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/gwatemala-subiektywny-przewodnik-afrikow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antigua oczami Afrików, czyli co zjeść w muzeum i gdzie znajduje się najładniejsza toaleta w Gwatemali?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/antigua-oczami-afrikow-czyli-co-zjesc-w-muzeum-i-gdzie-znajduje-sie-najladniejsza-toaleta-w-gwatemali</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/antigua-oczami-afrikow-czyli-co-zjesc-w-muzeum-i-gdzie-znajduje-sie-najladniejsza-toaleta-w-gwatemali#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Sep 2014 08:44:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Zabytki]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Antigua]]></category>
		<category><![CDATA[kakao]]></category>
		<category><![CDATA[kawa]]></category>
		<category><![CDATA[wulkany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://frikiafriki.wordpress.com/?p=970</guid>
		<description><![CDATA[Czyli wpis nie tylko o fizjologii.  Antigua – dawna stolica Gwatemali, dziś zadbane stare miasto otoczone wulkanami. Podobne do siebie uliczki z niską zabudową powodują, że przez pierwsze dni co chwilę gubimy się. Podobno wulkany&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli wpis nie tylko o fizjologii. <span id="more-970"></span></p>
<figure id="attachment_974" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant03.jpg"><img class="size-full wp-image-974" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant03.jpg" alt="Indianki sprzedające tekstylia" width="665" height="443" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Indianki sprzedające tekstylia</figcaption></figure>
<p>Antigua – dawna stolica Gwatemali, dziś zadbane stare miasto otoczone wulkanami. Podobne do siebie uliczki z niską zabudową powodują, że przez pierwsze dni co chwilę gubimy się. Podobno wulkany są niezłym punktem orientacyjnym – pewnie jest to prawda, ale nie w porze deszczowej, gdy niebo zasnute jest chmurami i bardzo często nie widać wcale, że są jakieś wzniesienia. Gdy jednak przez chwilę się wypogodzi, mamy okazję zobaczyć, że jeden z wulkanów wciąż jest aktywny!</p>
<figure id="attachment_1000" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant30.jpg"><img class="size-full wp-image-1000" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant30.jpg" alt="aktywny wulkan" width="665" height="443" /></a><figcaption class="wp-caption-text">aktywny wulkan</figcaption></figure>
<p>Sama starówka jest po prostu przyjemna, ładna, kolorowa, czysta. Gdzieniegdzie widać ruiny dawnych klasztorów i kościołów, które nie zostały odbudowane po trzęsieniu ziemi. Dziś wyglądają trochę jak duchy na tle barwnych kamieniczek i dodają miastu charakteru. Po brukowanych ulicach spacerują turyści i Indianki sprzedające tekstylia. Nierzadkim widokiem są też kobiety, które mają dużo tobołków na głowie.</p>
<figure id="attachment_975" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant04.jpg"><img class="size-full wp-image-975" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant04.jpg" alt="Dużo na głowie" width="665" height="443" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dużo na głowie</figcaption></figure>
<p><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant29.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-999" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant29.jpg" alt="ant29" width="665" height="445" /></a></p>
<p>Długo się zbieraliśmy, żeby napisać coś o tym mieście. Przecież takie zabytkowe, kolorowe i w ogóle to taki gwatemalski „must see”, ale coś nam się nie kleiło. Antigua jest trochę jak wybory Miss, ładne to, ale w sumie trochę nudne i bez charakteru. Brakuje nam gwaru na ulicach, meksykańskich kramów z jedzeniem i napojami na każdym rogu,  które tu zastępują kawiarnie i restauracje o europejskich cenach. Tanich knajp jak na lekarstwo, wszędzie zalegają turyści, a lokale dla miejscowych znajdują się głównie poza starówką i parę straganów na jednym z placów.</p>
<p><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant20.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-990" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant20.jpg" alt="ant20" width="665" height="443" /></a></p>
<p><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant16.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-986" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant16.jpg" alt="ant16" width="665" height="443" /></a></p>
<p><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant36.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1006" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant36.jpg" alt="ant36" width="665" height="443" /></a></p>
<p>Niezrażeni porą deszczową, próbowaliśmy wędrówki na wulkan Acatenango. Pomysł nocnego wejścia, aby podziwiać wschód słońca okazał się chybiony. Jak na złość lało całą noc, wędrująca razem z nami parka Kanadyjczyków okazała się totalnie nieprzygotowana. Jak wiadomo, najlepiej wspinać się w krótkich gaciach i siatkowych adidaskach, gdy u góry ma być jakieś 5 stopni. Z dumą głoszą, że pochodzą z kraju zimna, więc nie groźna im Gwatemala. Nie ma to jak mieć stajla. W efekcie musieliśmy zawracać, bo chłopakom zaczęły przymarzać palce. Na pocieszenie nad ranem zrobiła się gęsta mgła i ze szczytu i tak nie byłoby nic widać.</p>
<p>Co zatem robić w Antigua, gdy leje deszcz i znudzą się kolorowe uliczki? Polecamy 3 smaczne muzea.</p>
<p><strong>Muzeum kawy i Muzeum Muzyki</strong></p>
<figure id="attachment_997" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant27.jpg"><img class="size-full wp-image-997" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant27.jpg" alt="kawa" width="665" height="443" /></a><figcaption class="wp-caption-text">kawa</figcaption></figure>
<p>Centrum znajduje się w Jocotenango – miasteczku obok Antigui, okoliczne tereny jak ze snu klasy średniej – przystrzyżone trawniki, stadnina koni, zadrzewione aleje i ekologiczna plantacja kawy (plus ścieżki dla biegaczy). W centrum znajdują się dwa muzea. Pierwsze poświęcone muzyce i tańcom – przedstawiające różne instrumenty i tańce z całego kraju, a w drugim wszystko na temat kawy – łącznie z młynem wodnym i suchym. Nie może oczywiście zabraknąć kawiarenki, gdzie poczęstują filiżanką aromatycznego napoju. Dookoła świetne tereny spacerowe – ogród i alejki pośród upraw kawy. Dla tych, którym się nie chce iść pieszo, z Parque Central odjeżdżają busiki.</p>
<p>Wstęp: bilet łączony 50Q <a href="http://www.museoscentroamericanos.net/guatemala_museos/museo_del_cafe/museo_cafe.htm">link</a></p>
<p><strong>Muzeum Czekolady</strong></p>
<p>Już na progu witają degustacją tego smakołyku, a wszędzie unosi się smakowity zapach, powodujący, że ślinka cieknie. Muzeum to mała salka z wystawą opisującą znaczenie kakao w kulturze Majów i historię czekolady. Wiedzieliście, że owoce kakaowca były niegdyś środkiem płatniczym? Duży indyk kosztował 200 ziaren, królik 30, a ryba 3 (cennik z 1545 roku). W zasadzie samo muzeum jest dodatkiem do (drogiego) sklepu i kawiarni (rewelacyjne czekoladowe fondue z owocami!). na miejscu można też spróbować herbaty kakaowej lub uczestniczyć w warsztatach robienia czekoladek.</p>
<p>Wstęp: bezpłatne; <a href="http://www.chocomuseo.com/english/our-locations/antigua-gua/">link</a></p>
<p><strong>Macadamia</strong></p>
<figure id="attachment_996" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant26.jpg"><img class="size-full wp-image-996" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant26.jpg" alt="Kwiat zwany pajarito" width="665" height="443" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kwiat zwany pajarito</figcaption></figure>
<p>Właściwie to raczej zadbany ogród z ekologiczną uprawą orzechów i sortownią. Po krótkim oprowadzaniu można cieszyć oczy kolorową i bujną roślinnością, zrelaksować się podczas masażu olejkiem orzechowym, jak i podjeść trochę smakołyków. Na uwagę zasługuje też absolutnie najładniejszy kibelek podczas naszej podróży. Ukwiecony i pachnący wychodek, przewyższający niejedną norę, w której zdarzyło nam się spać – innymi słowy natura wychodzi naprzeciw fizjologii, a fizjologia rozpływa się w naturze <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<figure id="attachment_994" style="width: 665px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant24.jpg"><img class="size-full wp-image-994" src="http://frikiafriki.files.wordpress.com/2014/09/ant24.jpg" alt="ukwiecony kibelek" width="665" height="997" /></a><figcaption class="wp-caption-text">ukwiecony kibelek</figcaption></figure>
<p>Wstęp: bezpłatne, <a href="http://www.exvalhalla.com/">http://www.exvalhalla.com/</a></p>
<p>A Wy do którego muzeum najchętniej byście się wybrali?</p>

<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=972'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant00-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Uliczna handlarka, Antigua, Gwatemala" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=973'><img width="1020" height="681" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant02-1024x684.jpg" class="attachment-large" alt="Tradycje, Majowie, Wierzenia" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=974'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant03-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Majańskie sprzedawczynie, Antigua, Gwatemala" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=975'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant04-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Dużo na głowie" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=977'><img width="1020" height="679" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant07-1024x682.jpg" class="attachment-large" alt="ant07" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=979'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant09-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant09" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=980'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant10-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant10" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=981'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant11-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Taniec w maskach" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=982'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant12-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant12" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=983'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant13-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Tradycyjny taniec, Antigua, Gwatemala" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=984'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant14-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant14" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=985'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant15-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant15" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=986'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant16-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant16" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=987'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant17-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant17" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=988'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant18-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant18" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=989'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant19-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant19" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=990'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant20-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant20" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=991'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant21-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant21" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=994'><img width="683" height="1024" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant24-683x1024.jpg" class="attachment-large" alt="ukwiecony kibelek" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-latynosi-sa-leniwi/attachment/ant08'><img width="683" height="1024" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant08-683x1024.jpg" class="attachment-large" alt="Antigua, Gwatemala" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=976'><img width="683" height="1024" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant06-683x1024.jpg" class="attachment-large" alt="Maluchy są noszone w chustach" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=993'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant23-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Najładniejsza łazienka w gwatemali" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=995'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant25-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Masaż ;-)" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=996'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant26-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Kwiat zwany pajarito" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=997'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant27-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="kawa" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=998'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant28-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Wulkan Agua" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=999'><img width="1020" height="683" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant29-1024x686.jpg" class="attachment-large" alt="ant29" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=992'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant22-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant22" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1000'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant30-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="aktywny wulkan" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1001'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant31-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant31" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1002'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant32-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant32" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1003'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant33-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Antigua" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1004'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant34-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant34" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1005'><img width="683" height="1024" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant35-683x1024.jpg" class="attachment-large" alt="Kawka w Muzeum Kawy" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1006'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant36-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="ant36" /></a>
<a href='http://www.frikiafriki.pl/?attachment_id=1007'><img width="1020" height="680" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/09/ant37-1024x683.jpg" class="attachment-large" alt="Marimba- tradycyjny instrument z Gwatemali" /></a>

<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/gwatemala/antigua-oczami-afrikow-czyli-co-zjesc-w-muzeum-i-gdzie-znajduje-sie-najladniejsza-toaleta-w-gwatemali/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
