Mercado de Artesanias w Otavalo to jeden z gwoździ programu podczas wizyty w Ekwadorze i choć mam wrażenie, że jak widziało się jeden taki targ, to widziało się wszystkie, niezmienną przyjemność czerpię z oglądania kolorowych, lokalnych wyrobów.
Przede wszystkim zaskakujące jest, jak uniwersalne są pewne wzory. Jeśli nie kupiłeś pasiastych spodni w Meksyku, to nic straconego, będą pojawiały się z mniejszą lub większą częstotliwością przez całą Amerykę Środkową i w ogromnym nasileniu w krajach Ameryki Południowej, gdzie wciąż żyje dużo ludności rdzennej. Nie mogło zatem zabraknąć ich w Otavalo. Uniwersalne okazują się też tkaniny, które jak zapewniają sprzedawcy są unisex i multiuse – więc ta sama szmatka może być kapą na łóżko, obrusem, ozdobą ściany albo zasłonką. Większość tutejszych wyrobów jest z wełny alpaki i… akrylu. Choć sprzedawcy zapewniają, że to puro alpaca, albo nawet alpaca baby, to nie oszukujmy się, alpakowy kocyk kosztuje ok. 55-60$, a nie 15$. Ale przymykając oko na takie szczegóły, można nacieszyć się dowoli kolorami i milusimi w dotyku swetrami.
Co zatem można nabyć na targu?
Z serii dla domu i dla rodziny:




Dla najmłodszych:


Trendy sezonu – stylizacje
W Polsce zbliża się lato, my jednak już teraz damy Wam pomysły jak się nosić jesienią.
Po pierwsze znajdź swój kolor:
Jeśli na przykład chcecie podkreślić swoją wielką miłość, kupcie sobie identyczne kurteczki lub sweterki – z daleka widać, że jesteście parą.
Oczywiście ważne są dodatki…
… w tym sezonie proponujemy buty z etno nutą, które nasuwają na myśl andyjskie przestrzenie, lokalne torebeczki oraz wełniane wyroby
Coś na głowę:
Czapki – zasłaniające całą twarz nawiązują do jednego z inkaskich bogów, który jest trochę jak odpowiednik Diabła. Nam jednak przypomniała się „Ballada o smutnym skinie”, gdzie mowa o zmarzniętych uszkach i karczku – w takiej czapce na pewno nie zmarzniecie, a i na stoku narciarskim będziecie się wyróżniać.
Skarpety do sandałów!

Pamiętam jak dawno temu w Zakopanem kupiłam sobie ciepłe, wełniane skarpety – były wyjątkowe, bo kolorowe, a nie szare. Oczyma wyobraźni widziałam, jak zgarbiona babulinka dziergała je, grzejąc się przy kominku. Jak wielkie było moje rozczarowanie, gdy próbowałam je włożyć i okazało się, że w środku drapie metka: „Made in Nepal”! W Otavalo kupicie wełniane skarpety i jest duża szansa, że zrobiła je dla Was lokalna babuleńka. Rozwiązanie idealne na chłodne, andyjskie wieczory i noce, jest tylko jeden problem, nie mieszczą nam się nogi w buty trekkingowe, więc lansujemy trend skarpety do sandałów.

Jeśli chcesz zrobić wrażenie…

Na niezobowiązujące wizyty możesz zabrać kozę, pamiętaj pouczyć ją uprzednio, aby nie jadała cudzych kwiatków, a na salonach zachowywała się godnie i nie próbowała jeść poduszki. Na oficjalne wyjścia polecamy lamę, obowiązkowo z dzwoneczkiem pod szyją, jest bardziej majestatyczna i nieco ciszej beczy.


Dzisiejszy wpis sponsorowała literka K – jak Koza.







