<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Friki Afriki - podróż po Ameryce Łacińskiej &#187; Rozkminki</title>
	<atom:link href="http://www.frikiafriki.pl/category/rozkminki/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.frikiafriki.pl</link>
	<description>Bilet w jedną stronę do Meksyku i jedziemy przed siebie. W pogoni za marzeniami.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Nov 2016 20:24:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.37</generator>
	<item>
		<title>Czy nie żałujesz?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-nie-zalujesz</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-nie-zalujesz#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jun 2016 23:55:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[blog podróżniczy]]></category>
		<category><![CDATA[czy warto wyjechać w podróż]]></category>
		<category><![CDATA[życie po podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3820</guid>
		<description><![CDATA[Minęły dwa lata, gdy zlądowaliśmy w Meksyku i bladym świtem znaleźliśmy empanady  w aptece. Sześć miesięcy w Polsce, to chyba dość czasu na zebranie przemyśleń jak to jest jakiś czas po. Wśród licznych pytań o&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Minęły dwa lata, gdy zlądowaliśmy w Meksyku i bladym świtem znaleźliśmy <a href="http://www.frikiafriki.pl/meksyk/12-15-peron-1-bienvenido-cancun" target="_blank">empanady  w aptece</a>. Sześć miesięcy w Polsce, to chyba dość czasu na zebranie przemyśleń jak to jest <a href="http://careerbreak.pl/category/wywiad-z-podroznikami/" target="_blank">jakiś czas po</a>. Wśród licznych pytań o to jak było, czy było ładnie / niebezpiecznie / drogo, czasem ktoś pyta, czy nie żałujemy?</p>
<p><span id="more-3820"></span></p>
<p>Odpowiedź brzmi NIE!</p>
<p>Krótko: zrobiliśmy to, co chcieliśmy, zafundowaliśmy sobie półtora roku na totalnym luzie, nasz wyjazd świetnie wpłynął na naszą relację, sporo się dowiedzieliśmy o sobie samych i otaczającym nas świecie, sporo też przewartościowaliśmy w naszym życiu…</p>
<p class="lead">
Niematerialna cena podróży</p>

<p>… i dlatego czasem czujemy się z lekka niedopasowani. Wybraliśmy inaczej jak większość, nie mamy domu, dziecka, samochodu, kredytu i w tej chwili oszałamiającej kariery lub rozdmuchanych aspiracji. Ciężko mi empatyzować z problemami pierwszego świata, wkurzają sytuacje, gdy oczekuje się ode mnie tłumaczenia ze swoich wyborów. Ja nikogo nie pytam czy żałuje, że zrobił remont, podyplomówkę, następne dziecko albo kasy wydanej na obiad w restauracji.</p>
<p>Czasem z lekką zazdrością patrzymy na naszych przyjaciół i ich pociechy, bo może też mielibyśmy już potomka i to odpieluchowanego, może mielibyśmy więcej kasy na koncie albo zasobów trwałych, ale mimo wszystko warto było! Wyjeżdżając czuliśmy się spełnieni zawodowo, po powrocie praca, jest, ale… hmmm mogłoby być lepiej <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<figure id="attachment_3821" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/06prezentacja-3.jpg"><img class="size-large wp-image-3821" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/06prezentacja-3-1024x683.jpg" alt="Gdybyśmy nie wyjechali, to może mielibyśmy już takie dziatki" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gdybyśmy nie wyjechali, to może mielibyśmy już takie dziatki</figcaption></figure>
<p>Obecnie jest nam trudniej niż przed wyjazdem i bynajmniej nie o same finanse tu chodzi. My się zmieniliśmy, ciężko nam usiedzieć na tyłku, ciężko wbić w rutynę praca, dom, obiad, spotkanie, film – to było fajne przez pierwsze dwa miesiące, ale już starczy… Ciężko nam w wielkim mieście, gdy półtora roku spędziliśmy głównie w przyrodzie i na prowincji, brakuje przestrzeni, a widok na betonowe bloki i ulice fizycznie boli. Najchętniej siedziałabym w parku, w lesie albo nad Wisłą, w mieszkaniu czuję się jak w klatce i jeszcze je sprzątać trzeba. Nie chcę brać udziału w pogoni za więcej, bardziej, mocniej, ale wiem, że tak totalnie z głową w chmurach nie zrealizujemy naszych kolejnych pomysłów podróżniczych i życiowych.  A przecież kiedyś nam to pasowało, lubiliśmy nasze zapracowane życie, podnoszenie kompetencji, miasto oraz poczucie jako takiego ogarnięcia i stabilizacji. Dziś już chyba nie potrafimy wrócić do tego, co było przed i czasem do głowy przychodzą szalone pomysły, a gdyby tak… zamieszkać na barce, w kamperze, albo na totalnym zadupiu wypasać kozy i zbierać jagody?</p>
<p>Brakuje nam poczucia nieograniczonej swobody i mobilności. Ciągnie w te wszystkie niesamowite miejsca, których jeszcze nie widzieliśmy, ciągnie do miejsc i ludzi, z którymi się zaprzyjaźniliśmy. Z różnych krajów przychodzą do nas wiadomości: „Co słychać? Kiedy znów przyjedziecie?”, a ja ze smutkiem myślę, że chyba nieprędko.</p>
<p>To tyle ukrytych kosztów, chyba niewygórowana cena za spełnienie marzeń. Ważne i bliskie relacje przetrwały i pomogły nam przetrwać po powrocie.</p>
<p class="lead">
A czego tak naprawdę żałujemy?</p>

<p><strong>Nie wzięliśmy termosu</strong></p>
<p>Wydawało nam się absurdalne branie go w tropiki, ale nie uwzględniliśmy, że straszni z nas kawopijcy i jak przypomnę sobie te wszystkie lury, które sączyliśmy albo cappuccino w cenach mocno europejskich, to żałuję, że nie mieliśmy własnego termosu, w którym sami zrobilibyśmy sobie zapas na cały dzień. Może byłaby lura, bo wbrew pozorom znalezienie smacznej kawy, wcale nie było takie proste, ale taniej i prościej by wyszło.</p>
<figure id="attachment_3825" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC05790.jpg"><img class="size-large wp-image-3825" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC05790-1024x683.jpg" alt="Smuteczek - kawopijca bez termosu" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Smuteczek &#8211; kawopijca bez termosu</figcaption></figure>
<p><strong>Posłuchaliśmy rady odnośnie brania starych rzeczy</strong></p>
<p>Bo przecież na miejscu wszystko można kupić! I nie znaliśmy jeszcze <a href="http://amusedobserver.com/rady-ktore-mi-sie-nie-przydaly/" target="_blank">tego wpisu</a> Moniki. Ano można, zazwyczaj 100% poliestru, chińszczyzna albo <em>ropa americana</em>, która czasem w lumpeksie kosztuje niewiele mniej niż nowe ubrania w Polsce. W miarę zużywania się ciuchów mieliśmy coraz częściej do wyboru stylizację na dziada albo lokalną cepelię, gdy ratowaliśmy sytuację ciuchową „pamiątkami”.</p>
<p><strong>Kupiliśmy Lonely Planet</strong></p>
<p>… i przez chwilę ślepo próbowaliśmy się nim kierować. W sumie nie wiem, co mnie podkusiło. Zawsze obywałam się bez tego kultowego przewodnika i byłam zadowolona, a potem poszłam za owczym pędem, nie wiem po co żeby było epicko, hipstersko i z ‘<em>dramatic scenery’</em>? Cóż, chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu LP, żeby jednak oddać mu sprawiedliwość, kartki fajnie się sprawdziły jako podpałka do ogniska albo do suszenia butów, gdy wpadłam do strumienia. Podróżując przez Amerykę Środkową, naprawdę trudno nie natknąć się lub nie usłyszeć o atrakcjach, które wymienione są w tym przewodniku, a dodatkowy ciężar trzeba było nosić. W naszym przypadku najlepiej sprawdziła się w miarę luźno zarysowana trasa i po prostu go with the flow.</p>
<figure id="attachment_3823" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC07286.jpg"><img class="size-large wp-image-3823" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC07286-1024x683.jpg" alt="Absolutnie nie podzielamy zachwytów nad LP" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Absolutnie nie podzielamy zachwytów nad LP</figcaption></figure>
<p><strong>Wzięliśmy stary aparat,</strong></p>
<p>…który się zepsuł w Nikaragui, gdy próbowałam z bliska zrobić zdjęcie mamie leniwcowej z maluszkiem. Porażka. Nie udało nam się znaleźć sensownego miejsca do naprawy, nie udało nam się namierzyć nikogo, kto mógłby kupić sprzęt w Stanach i przywieźć go osobiście, a cło przy wysyłce lub zakup sprzętu fotograficznego w salonie to rozbój w biały dzień. W ten sposób staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami <a href="http://www.loswiaheros.pl/recenzje-testy/bezlusterkowiec-w-podrozy-aparat-sony-a6000" target="_blank">bezlusterkowca</a>, ale bardzo żałujemy, że zakupów nie zrobiliśmy w Polsce.</p>
<p><strong>Za bardzo wystraszyliśmy się komarów</strong></p>
<p>Decyzja o profilaktyce różnych chorób  to kwestia indywidualna i na pewno do przedyskutowania z lekarzem, ale jak sobie przypomnę te cholernie drogie środki na komary, które wcale nie działały, a na miejscu były do dostania bez problemu i zazwyczaj w niższej cenie… Zresztą te miejscowe też szału nie robiły. I ten nieszczęsny malerone, nigdy nie był nam potrzebny, ale gdyby był, to miejscowi też mają lekarzy, apteki i leki.</p>
<p><strong>Nie byliśmy w Cordiliera Huahuaysh w Peru</strong></p>
<p>Trochę wystraszyliśmy się pory deszczowej, która już się zaczęła, a  do tego Piotrek się uparł, że jemu już się nie chce w kolejne góry, bo ile można? Że woli trekking do Choquequirao- kolejnych ruin inkaskich A sama się nie zdecydowałam na 10 dniowy trekking. Jeśli kiedyś będę rozwodzić się z mężem to z tego powodu!  (Taki argument z łatwością w sądzie podważę, wymyśl coś lepszego np. przystojnego Indianina! – Piotr). Rozumiecie, niektóre pary się kłócą o niepozmywane gary, a my o ten trek.</p>
<p><strong>Nie dojechaliśmy do Patagonii</strong></p>
<p>Chyba zawsze musi pozostawać jakiś taki niedosyt. Wahaliśmy się do samego końca, spinaliśmy i… odpuściliśmy. Uznaliśmy, że nie warto jechać tydzień stopem, żeby w samej Patagonii pobyć tydzień i wracać stopem na ostatnią chwilę do Buenos, skąd mieliśmy lot do Europy. I z tego powodu mam ogromnego doła do dziś. Ale pocieszam się, że kiedyś tam wreszcie dotrę, przecież obiecałam mojemu przyjacielowi kamyczek spod Cerro Torre!</p>
<figure id="attachment_3826" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC07805.jpg"><img class="size-large wp-image-3826" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/06/DSC07805-1024x683.jpg" alt="Północna Argentyna, choć piękna, to jednak nie Patagonia. Uczucie wolności podczas bycia w drodze - Bezcenne!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Północna Argentyna, choć piękna, to jednak nie Patagonia. Uczucie wolności podczas bycia w drodze &#8211; Bezcenne!</figcaption></figure>
<p><strong>Wystraszyliśmy się Wenezueli</strong></p>
<p>Bardzo nas straszono tym krajem i ulegliśmy, dopiero, gdy Wenezuela była całkiem daleko, spotkaliśmy kilku obywateli tego kraju, którzy szczerze opowiedzieli nam jak wygląda kwestia bezpieczeństwa, cen, realiów podróżowania, których miejsc lepiej unikać, a gdzie śmiało można jechać. Żałujemy, kiedyś planujemy nadrobić, może przy okazji wizyty w Patagonii?</p>
<p>Pewnie mogliśmy różne rzeczy zrobić lepiej, inaczej rozplanować trasę i budżet, gdzieś zostać krócej lub dłużej, skorzystać z jakiejś atrakcji albo coś sobie odpuścić. Jednak nie ma co się biczować, my się zmienialiśmy, nasze podejście do podróżowania też i wrzuciliśmy na luz. Nie da się zobaczyć wszystkiego i kolekcjonować wszelkich możliwych doznań. Może dzięki temu, że gdzieś zamarudziliśmy za długo, mogliśmy w inne miejsce dotrzeć o właściwej porze i właściwym czasie, poznać konkretne osoby, przeżyć przygody, które nadały sens naszej podróży i zostawiły niezatarte wspomnienia.</p>
<p>Zresztą od lat wychodzę z założenia, że lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że nie miało się odwagi spróbować. Mam czego chciałam i nie żałuję.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-17.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2499" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Kuna-Yala-17-1024x683.jpg" alt="Kuna Yala-17" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-nie-zalujesz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szok kulturowy odwrócony?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/szok-kulturowy-odwrocony</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/szok-kulturowy-odwrocony#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2016 13:37:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[jakiś czas po podróży]]></category>
		<category><![CDATA[szok kulturowy]]></category>
		<category><![CDATA[szok kulturowy odwrócony]]></category>
		<category><![CDATA[życie po podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3805</guid>
		<description><![CDATA[Wróciliśmy. Przepraszamy tych, którzy czekali na nowe wpisy, za tak długie milczenie, pod koniec podróży zepsuło nam się wszystko, co tylko mogło zepsuć, a zatem: komputer, namiot, telefon, aparat, ciuchy i długo by jeszcze wymieniać.&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciliśmy.<span id="more-3805"></span></p>
<p class="lead">
<strong>Tytułem wstępu…</strong></p>

<p>Przepraszamy tych, którzy czekali na nowe wpisy, za tak długie milczenie, pod koniec podróży zepsuło nam się wszystko, co tylko mogło zepsuć, a zatem: komputer, namiot, telefon, aparat, ciuchy i długo by jeszcze wymieniać. A potem stało się… Wróciliśmy w połowie grudnia. Śmiech, radość, łzy, tęsknota i cała lawina uczuć. Nadrabianie zaległości towarzyskich, kulinarnych i oddawanie się różnym drobnym czynnościom, za którymi się stęskniliśmy. Internet, nasz blog i cały świat podróżniczy poszedł w odstawkę na jakiś czas, a ich miejsce zastąpili ludzie z krwi i kości, widziani wreszcie w realu, a nie przez skype’a. Jako tako ogarnęliśmy się i pora wreszcie coś napisać.</p>
<p class="lead">
<strong>Nieprzystosowana</strong></p>

<p>Zabawne, że niezależnie czy wyjeżdżam na kilka dni czy miesiąc, po powrocie muszę na nowo przystosowywać się do życia w mieście czy w ogóle w Polsce. Gdy po 3 tygodniach włóczęgi z namiotem po Norwegii, wróciliśmy do mieszkania, wołałam przejęta do Piotrka: „Ty, zobacz! Mamy drugi pokój i w sypialni można normalnie stanąć. O jejku – jak fajnie mieć kuchnię!”, gdy wracaliśmy z Barcelony pewnego października ze zdziwieniem odkryłam na lotnisku, że sandałki i 11 stopni to nienajlepsze połączenie. Po powrocie z gór natomiast przez tydzień mam zapędy, żeby iść pieszo do pracy, przecież to tylko 5 kilometrów! No właśnie, chyba mam inaczej, jak inni, bo częściej doświadczam szoku kulturowego po powrocie z wakacji, niż jadąc na nie, niezależnie jakie by to nie było miejsce. A teraz wyjechaliśmy przecież na półtora roku i choć miesiąc już minął od naszego powrotu, to co rusz zadziwia i zaskakuje mnie świat oraz… ja sama.</p>
<figure id="attachment_3809" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/ekwador-puerto-lopez-41.jpg"><img class="size-large wp-image-3809" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/ekwador-puerto-lopez-41-1024x683.jpg" alt="Hmmm.... w podróży &quot;ładnie wyglądać&quot; nabiera nowego znaczenia" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Hmmm&#8230;. w podróży &#8222;ładnie wyglądać&#8221; nabiera nowego znaczenia</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Radość…</strong></p>

<p>Wielką radością było znów zobaczyć znajome twarze, posłuchać wszelkich nowinek, zobaczyć jak urosły i zmieniły się dzieci z najbliższego otoczenia. Wzruszające powitania, całe stosy pysznego jedzenia (tak, tak pierogi! J), wymiana uścisków, mnóstwo rozegranych planszówek, książki, filmy i inne drobne przyjemności. Cudowne poczucie, że choć wszyscy jesteśmy nieco starsi i w naszych życiach coś się zmieniało, to esencja została, że to, co najważniejsze i ponadczasowe nie doznało uszczerbku, że ważne dla nas relacje przetrwały.</p>
<p class="lead">
<strong>…i zagubienie</strong></p>

<p>Choć świat niby znany od dzieciństwa, to przez pierwsze dni fascynował i zaskakiwał nas nowo, a to śnieg pada, a to, że tyle ludzi mówi nagle po polsku, ba nawet rozumie nasze rozmowy, które toczymy między sobą. A to, że siatka owoców i warzyw, która do tej pory kosztowała jakieś grosze, nagle kosztuje 50 złotych albo jakie tłumy ludzi potrafią się przewijać przez centra handlowe.</p>
<p>Otwieram szafę z ciuchami i choć nic w niej prawie nie wisi, to dziwię się, że mam tego aż tyle i nie mam się w co ubrać (tak, to przez pierogi <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /> ). Konieczność „ładnego” wyglądania na imprezę, nieco przeraża – ładnie przestaje znaczyć to, co niepoplamione, nie podarte i nie wypłowiałe od słońca. Tusz do rzęs? Kurde, wpakowałam sobie prosto w oko…. Gubię się w supermarketach, w połowie alejki zapominając, czego to ja szukałam, bo wybór jest tak ogromny; medytuję nad długą jak tir lodówką jogurtów, nie mogąc się zdecydować, czy wolę ten bez cukru, czy z probiotykami, a może z lokalnej mleczarni albo ten, co właśnie jest w promocji. A kupując kilogram marchewki przez 20 minut nawijam ze sprzedawczynią o gotowaniu zup i pieczeniu chleba, bo dziwnie mi milczeć.</p>
<p class="lead">
<strong>Tęsknię za Ameryką.</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/DSC07700.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3807" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/DSC07700-1024x683.jpg" alt="DSC07700" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Tęsknię za tamtejszą przestrzenią, wybujałą przyrodą, spektakularnymi widokami, a najbardziej za takim najzwyklejszym życiem. Gdy wchodzę do sklepu, nikt nie nazywa mnie senioritą, nie pyta: „Czego potrzebujesz, serce moje?”, zazwyczaj klepią wyuczone formułki rodem ze szkolenia „Obsługa klienta”. W autobusach i pociągach, nie pytają gdzie są moje dzieci i skąd się tu wzięłam? Ba, bywa, że nawet na dzień dobry ludzie nie odpowiadają. Nagle brakuje mi pytań, które w trakcie podróży zaczęły męczyć i irytować. Siadam na ławce w parku, nikt się nie obejrzy, nikt już nie zawoła: „Hola chica!”, nie podbiegnie do mnie nieznajome dziecko, zasypując pytaniami czy prośbami. Metro ucieka mi sprzed nosa, tu już nie działa machnięcie ręką, żeby zatrzymał się jakiś transport. A kierowcy samochodów uprzejmie się zatrzymują, widząc jak trwożnie rozglądam się przed każdym wkroczeniem na jezdnię. Tu jest inaczej, nie lepiej, nie gorzej, ale trochę tak, jakbym na nowo musiała uczyć się świata, który przecież znałam od zawsze.</p>
<p>Ale Ameryka Łacińska jest we mnie, to ja zagaduję sprzedawczynie, próbuję zagadywać z sąsiadami, uśmiecham się do mijanych ludzi, tańczę, nawet, gdy większość siedzi, celebruję jedzenie i bycie z innymi ludźmi. Tak jakby na przekór temu, że jest zimno i wielu ludzi sprawia wrażenie życia w pośpiechu i ogromnego zaabsorbowania wieloma sprawami na raz. Nie irytuję się, że serwis, który miał naprawić komputer w 3 dni, naprawia już tydzień i pewnie kolejny tydzień to potrwa, ani, że zima znów zaskoczyła PKP i pociąg jest 30 minut opóźniony. To jakieś drobiazgi, małe niedogodności, za to cieszę się jak dziecko, z rzeczy, które wielu osobom wydają się oczywiste – wiem, gdzie zrobię pranie, nie muszę dzielić swojej kuchni z 30 innymi osobami i działa mi internet. Funkcjonuję sobie nieco jak w podróży, nie biczując się, że danego dnia tylko zrobiłam obiad, byłam na spacerze i spotkałam się z koleżanką, a przecież „powinnam” być bardziej produktywna i konstruktywna. Po prostu daję sobie czas, żeby się przyzwyczaić.</p>
<p class="lead">
<strong>Zatrzymać w sobie, to co najcenniejsze…</strong></p>

<p>Będzie banalnie i górnolotnie, ale uważam, że największą wartością wyniesioną z podróży to nie pierdylion ładnych zdjęć, nawet nie dotarcie w miejsca z prywatnej listy marzeń, czy spotkanie fajnych ludzi, ale takie najzwyklejsze bycie „tu i teraz”, szukanie radości w małych, zwykłych chwilach i możliwość spojrzenia z dystansu czy przez pryzmat innych kultur na siebie i swoje życie. Nauka cierpliwości i pokory oraz przekonanie, że tak naprawdę to niewiele muszę, a wiele mogę, więcej niż myślałam. Konfrontacja z faktem, że choć inni cenią mnie i różne moje umiejętności, to tak naprawdę niewiele wiem i niewiele umiem, że różne wyuczone i pielęgnowane umiejętności, w wielu miejscach świata są niespecjalnie przydatne. Oduczenie się wielkiego planowania na zapas i puszczenie nadmiernej kontroli, a w zamian głębokie zaufanie do siebie, że gdy będzie trzeba wybierać, to wybiorę dobrze. I tak sobie myślę: Kobieto, poradziłaś sobie w tych ponoć strasznie niebezpiecznych krajach, stałaś z wyciągniętym kciukiem na pustyni, czekając na jakąś ciężarówkę, po Andach się szwędałaś z plecakiem, mieszkałaś z Indianami w głębi dżungli, to w Polsce sobie nie poradzisz?</p>
<figure id="attachment_3808" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/ekwador-selwa-widoki-19.jpg"><img class="wp-image-3808 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2016/01/ekwador-selwa-widoki-19-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa widoki-19" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">&#8222;Moja&#8221; Amazonia</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zewsząd padają pytania: Jakie masz plany? Co teraz? Gdzie będziesz mieszkać? Gdzie będziesz pracować? Jak żyć? Kiedy będą dzieci? Kredyt? Samochód? Kiedy będzie nowy wpis na blogu? Gdzie pojedziesz na wakacje? Czy i dokąd następna podróż? Jak? Po co? Kiedy? Czemu? I tak dalej&#8230;Chociaż jakieś plany i pomysły są, to szczera, choć dla wielu niewystarczająca, odpowiedź na większość tych pytań jest: „Właściwie to nie wiem”. I zamiast gorączkowo szukać odpowiedzi, to się zastanawiam, jak stworzyć moją Amazonię w Warszawie i mieć swoją indiańską wioskę, a reszta przyjdzie we właściwym czasie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/szok-kulturowy-odwrocony/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>8 sygnałów, że pora wracać do domu</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/8-sygnalow-ze-pora-wracac-do-domu</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/8-sygnalow-ze-pora-wracac-do-domu#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2015 23:51:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[czy można podróżować za długo]]></category>
		<category><![CDATA[długie podróżowanie]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys w podróży]]></category>
		<category><![CDATA[okołopodrózniczo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3729</guid>
		<description><![CDATA[Czy podróż może trwać za długo? Kiedyś wydawało nam się, że podróżować można bez końca, z czasem zaczęliśmy obserwować u siebie dziwne symptomy. Lokalna kuchnia to zawsze ważny element w każdym z naszych wyjazdów, nie&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Czy podróż może trwać za długo? Kiedyś wydawało nam się, że podróżować można bez końca, z czasem zaczęliśmy obserwować u siebie dziwne symptomy.<span id="more-3729"></span></p>
<p class="lead">
<strong>1. Śnię pierogi</strong></p>

<figure id="attachment_3731" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3731" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-1-1024x683.jpg" alt="No ładnie, ale gdzie chleb za smalcem?" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">No ładnie, ale gdzie chleb za smalcem?</figcaption></figure>
<p>Lokalna kuchnia to zawsze ważny element w każdym z naszych wyjazdów, nie mniej jednak po jakimś czasie zamiast świeżo złowionych ośmiornic czy lokalnych gar kuchni marzy Ci się zjeść coś swojskiego, np. po prostu dobrego chleba z przyzwoicie wyglądającą szynką albo smalcem i ogórkiem kiszonym. Cena i jakość dań dostępnych na wyjeździe nie ma z tym nic wspólnego, po prostu chcesz zupełnie innej nuty smakowej lub produktów, które tu nie występują. W wersji light objawia się to pójściem do pseudo włoskiej knajpy, w wersji hard oglądaniem przez pól nocy obrazków w googlu, zatytułowanych: kuchnia polska, pierogi itp.</p>
<p class="lead">
<strong>2. Nie mam się w co ubrać. </strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/06/ekwador-mercado-de-artesanias-261.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3158" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/06/ekwador-mercado-de-artesanias-261-1024x683.jpg" alt="ekwador mercado de artesanias-26" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Plecak wypchany po brzegi (od hamaków na Amazonię, po śpiwór z zakresem -15 stopni na wysokie Andy), a nie ma się w co ubrać, to co zabrane z Polski przetarło się, wyciągnęło, wyblakło lub zaginęło w nieznanych okolicznościach – pozostaje zakup na miejscu: markowe ciuchy trekkingowe po cenie dwukrotnie wyższej niż w Polsce, poliestrowe cuda przemysłu azjatyckiego lub lokalne rękodzieło. W wersji hardcore zaczynasz przypominać obnośny sklep z tekstyliami. A do tego pralnia zgubiła twoje najbardziej wyjściowe skarpetki.</p>
<p class="lead">
<strong>3. Ładna ta fasada, ale gdzie sprzedają kawę?</strong></p>

<figure id="attachment_3732" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-2.jpg"><img class="size-large wp-image-3732" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-2-1024x683.jpg" alt="W Cajamarca są piękne fasady, ale najfajniej było na kawie ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">W Cajamarca są piękne fasady, ale najfajniej było na kawie ;-)</figcaption></figure>
<p>Wjeżdżasz do miasta słynącego z pięknej, kolonialnej zabudowy i pierwsze pytanie w hostelu to nie: o której otwarta jest katedra, jak dojechać do malowniczej doliny, nawet nie o hasło do wi-fi, tylko: a czy cappuccino gdzieś sprzedają? I już nie chcesz widzieć 50tego kościółka i kolejnych ruin, chociaż generalnie bardzo lubisz takie miejsca historyczne.</p>
<p class="lead">
<strong>4. Zaczynasz śpiewać piosenki artystów, których szczerze nie znosisz. </strong></p>

<p><iframe width="1020" height="574" src="https://www.youtube.com/embed/8iPcqtHoR3U?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
W ostatnim roku absolutnym hitem tej części świata były rzewne utwory Romea Santosa, wszystkie na jedne kopyto, wszystkie o trudach miłości i grane w każdym możliwym miejscu. A potem, idziesz pod prysznic i szorując plecy, piejesz: <em>Eres miiaaaaaaaaaaaaaaaa! Miaaa! Miaaa!</em> i nie możesz sobie wybaczyć jak nisko upadłeś.</p>
<p class="lead">
<strong>5. Małpy i lamy już nie rajcują</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-22.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3712" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/peru-belen-kuelap-22-1024x683.jpg" alt="peru belen kuelap-22" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Pierwsza małpka, pisk radości i bieganie z aparatem do dżungli, zasadzanie się po krzakach, by ją jakoś sfotografować. Kwilisz ze szczęścia, gdy podejdzie na tyle blisko, że ukradnie cukierniczkę ze stolika, wyciągasz ręce, żeby pomacać przyjemne futerko alpaki, wypatrujesz wikunii, a potem stwierdzasz… phi! Ale żubra to oni nie mają!</p>
<p class="lead">
<strong>6. Dziwne operacje na budżecie</strong></p>

<figure id="attachment_3733" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-3.jpg"><img class="size-large wp-image-3733" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-3-1024x683.jpg" alt="Pokój z widokiem na góry, czyli widzimy: reklamę basenu, kable, słupy... a! w tle faktycznie jakaś góra!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Pokój z widokiem na góry, czyli widzimy: reklamę basenu, kable, słupy&#8230; a! w tle faktycznie jakaś góra!</figcaption></figure>
<p>Granice komfortu dawno już zostały przekroczone, zaczynasz kombinować, jak tu zobaczyć jeszcze więcej, ale wydać mniej, w pewnym momencie przestaje Cię dziwić, że w Twoim pokoju pada deszcz, choć teoretycznie masz sufit nad głową i patrzysz na towarzysza podróży złym okiem, bo zamówił sobie ciasteczko, którego absolutnie nie było w planie; idziesz obładowany jak osioł, bo żal wysyłać paczkę albo przestajesz się dziwić, że czeszesz się przy połamanym kawałku lustra, które twoja współlokatorka z dorma znalazła na śmietniku. Wszyscy z tym faktem czujecie się luksusowo, prawie jak Hilton. Ba! Już nawet uliczni sprzedawcy Cię nie zaczepiają, nie wierzą, że coś kupisz. To, co dowiedzieliśmy się o sobie, to, że z całą pewnością nie chcemy podróżować przez długi czas na ekstremalnie niskim budżecie.</p>
<p class="lead">
<strong>7. Zastanawiasz się czy to jeszcze różnice kulturowe, czy już zwykłe buractwo</strong></p>

<p>Znów na przejściu dla pieszych samochód o mały włos przejechał Ci po palcach, a w tłoku Indianin bezceremonialnie popycha Cię palcem, mówiąc: „Rusz się, Gringo”, do tego te bezpośrednie oznaki uznania na widok jasnych włosów od męskiej części populacji i wieczna cumbia lub hip hop z telefonów komórkowych np. o 5 rano w autobusie, gdzie wszyscy, poza miłośnikiem muzyki śpią. Nie kurna, nie będziesz tego tłumaczyć po raz kolejny trudnymi warunkami, sytuacją geo-polityczną, odmienną kulturą, tylko zakwalifikujesz delikwenta jako buraka i tak też go potraktujesz. I nawet nie masz już wyrzutów sumienia, że może masz za mało otwartości, zrozumienia i akceptacji dla odmienności.</p>
<p>I najważniejsze&#8230;.</p>
<p class="lead">
<strong>8. Bardziej się cieszysz na spotkanie z tymi, co są dla Ciebie ważni, z tymi, co zostali w domu, niż na takie widoczki:</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-5.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3734" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-5-1024x683.jpg" alt="sygnaly-5" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>A teraz bardziej serio: wracamy. Na Boże Narodzenie będziemy w domu i cieszymy się z tego bardzo. Podróżowanie to naszym zdaniem jeden z fajnieszych sposobów na życie, ale są sprawy ważne i ważniejsze, chcemy mieć do czego wracać, chcemy znów móc uczestniczyć w pełni w życiu ludzi, którzy są dla nas najważniejsi. Wiemy, że na pewno nie zobaczymy wszystkiego, co warto byłoby zobaczyć, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kiedyś wyruszyć ponownie. Długa podróż ma więcej plusów niż minusów, ale najbardziej dokuczliwe stało się to, że pewne miejsca stały się powtarzalne, i coś, co wzbudziłoby w nas zachwyt na początku podróży, teraz jest kwitowane jako „fajne, podobne do X”. Widać nawet podróżując po tak fantastycznym regionie może nas dopaść rutyna.<br />
Zatem zostało nam niecałe 7 tygodni, raptem 3 must see na naszej liście, a cała reszta będzie jak zwykle wypadkową zbiegu okoliczności i humoru w danej chwili. Zapewne zauważyliście też, że nieco rzadziej piszemy na blogu, chcemy ostatnie tygodnie wykorzystać w pełni i mniej nas jest w Internecie, a więcej tu i teraz, więc pewnie niektóre historie opowiemy dopiero po powrocie.<br />
Do zobaczenia w Polsce!</p>
<figure id="attachment_3736" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-4.jpg"><img class="wp-image-3736 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/10/sygnaly-4-1024x683.jpg" alt="sygnaly-4" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Keep calm and relax</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/8-sygnalow-ze-pora-wracac-do-domu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współcześni Indianie</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2015 18:41:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[Achuar]]></category>
		<category><![CDATA[indianie amazonii]]></category>
		<category><![CDATA[kultury tradycyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Shiwiar]]></category>
		<category><![CDATA[Shuar]]></category>
		<category><![CDATA[turytyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3636</guid>
		<description><![CDATA[Strumień świadomości europejskiej głowy, na temat życia Indian w Amazonii ekwadorskiej – o tradycyjnym podziale ról, byciu cool i o tym, czy turystyka jest taka zła? Najciekawszą częścią naszego pobytu było patrzenie, jak funkcjonują niewielkie&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Strumień świadomości europejskiej głowy, na temat życia Indian w Amazonii ekwadorskiej – o tradycyjnym podziale ról, byciu <em>cool</em> i o tym, czy turystyka jest taka zła?<span id="more-3636"></span></p>
<p class="lead">
Tradycyjnie i z 3 żonami…</p>

<figure id="attachment_3610" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-9.jpg"><img class="size-large wp-image-3610" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-9-1024x683.jpg" alt="Przygotowanie żywności to domena kobiet" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przygotowanie żywności to domena kobiet</figcaption></figure>
<p>Najciekawszą częścią naszego pobytu było patrzenie, jak funkcjonują niewielkie społeczności znajdujące się gdzieś . Na czele każdej społeczności stoi wódz, który podejmuje kluczowe decyzje i reprezentuje swoich mieszkańców – nierzadko krewnych. Rodziny tu są duże, kobiety zostają matkami nawet w wieku 15 lat, piątka dzieci nikogo nie dziwi, a zdarzają się pary, które mają dwa razy więcej. Co więcej, kultura zezwala na wielożeństwo.  Tak jest chociażby w plemieniu Achuar, Shuar i Shiviar Mężczyzna może posiadać nawet siedem żon i jak się dowiadujemy  często zdarza się, że są one siostrami. Każda z nich ma osobny dom, w którym jest odwiedzana przez męża. Każda oddzielnie gotuje i robi chichę dla niego. I, co trudne dla nas do wyobrażenia, nie są o siebie zazdrosne, co przyznają same kobiety.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-12.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3508" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-12-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa comida-12" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Ułożony świat, w którym dla każdego jest miejsce i praca do wykonania. I choć patrząc z boku widzimy, że kobiety i mężczyźni potrafią zrobić niemal wszystko, to podział zadań ze względu na płeć, jest zachowany. Panie, zajmują się kuchnią, praniem i pracą w polu (niekiedy z pomocą panów), a mężczyźni polują, łowią, naprawiają i stawiają budynki. Choć jak widzimy, zarówno kobieta potrafi złowić ryby i posługiwać się strzelbą, jak i mężczyzna przygotować pieczeń czy wyplatać koszyki. I patrząc z boku, mamy wrażenie, że choć mężczyźni podejmują się bardziej ryzykownych działań, to jednak kobiety mają ciężej – feministki pewnie powiedziałyby o cichych bohaterkach ogniska domowego i ich niedocenianej pracy. Ale nie wiem czy same Indianki by się z tym zgodziły. Tak było  od pokoleń, każdy ma swoje miejsce w szeregu i mam wrażenie, że w selvie to się sprawdza, czy taki podział zadań sprawdziłby się w mieście? Trudno powiedzieć. Czy zachodni sposób myślenia o uciemiężonej kobiecie jest słuszny? Gdy rozmawiam z kobietami i mówię, że u nas bywa inaczej, że są inne rozwiązania, że dzieci inaczej są wychowywane – czasem nie dowierzają, czasem chichoczą, bo pomysł, że tata dziecka, może nie iść do pracy, aby maluszkiem się zająć wydaje im się szalenie zabawny, czasem kiwają ze współczuciem głową, gdy mówię, że nasze 7 latki, to nie wiedziałyby, jak rozpalić ognisko czy wypatroszyć zwierzę na obiad. Inny świat, ani lepszy, ani gorszy, choć sami tak byśmy żyć nie mogli.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-7.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3608" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-7-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-7" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Chłopcy szybo stają się mężczyznami i tak naprawdę w  wieku 12 lat mogą starać się o narzeczoną.  Oczywiście za pozwoleniem obojga rodziców i przyzwoleniem głównej zainteresowanej. Małżeństwa 14 latków nie należą do rzadkości, choć według prawa ekwadorskiego, to wciąż są dzieci. I podobno rozwodów nie ma… bo ślubów oficjalnych zazwyczaj się nie zawiera. Swój model wielożeństwa Indianie przenoszą też do miast i mężczyzna utrzymuje dwa gospodarstwa domowe i dwie rodziny, chyba, że mu się znudzi, to odchodzi. Zdarza się też, że kobiety odchodzą i układają sobie życie na nowo. Samo życie, niezależne od rasy i miejsca pochodzenia…</p>
<p class="lead">
Samodzielni</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-29.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3632" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-29-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-2" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Ciężkie życie selvy wymusza współdziałanie i dużą samodzielność, co widać chociażby po najmłodszych. Tak więc, jeżeli pięcioletni Tomas dostaje ode mnie ciastko, to w pierwszym spontanicznym odruchu dzieli go miedzy trójkę rodzeństwa, które posiada. Dzieciaki od najmłodszych lat  bez zbytniego strachu rodziców uczą się posługiwać nożem czy maczetą, obserwując starszych i samemu dochodząc do pewnych umiejętności i wniosków. Gdy sobie nie radzę z obieraniem twardej skóry manioku, sześcioletnia Victoria kiwa z politowaniem głową i momentalnie mi pokazuje jak to robić, sprawnie posługując się maczetą.  Z gorzkim uśmiechem na twarzy przypominam sobie zabiegi mojej matki zabraniającej mi grać w noża z rówieśnikami na podwórku, gdy miałem  prawie  10 lat. Zaczynam się gubić w domysłach czy dla nich to jeszcze zabawa czy już praca, a może jedno z drugim.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-39.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3484" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-39-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-39" width="1020" height="680" /></a>W każdym bądź razie wniosek nasuwa się jednoznaczny, dojrzewanie i rozwój w wymiarze społecznym przebiega tu o wiele szybciej.  Siedzę na brzegu rzeki i obserwuje jak niespełna 10 letni Asebedo wsiada do łodzi z maczetą na plecach i płynie na drugi brzeg rzeki, po czym zapuszcza się w dżunglę. Po jakiejś godzinie wraca z pożywieniem, ściął dwie duże palmy i oprawiając je z kory pozyskał ich jadalną część. Z uśmiechem mnie częstuje odrywając kilka jadalnych włókien chonty- bo tak się nazywa rodzaj tej palmy, której z powodzeniem można używać jako warzywo oraz składnik na sałatki. Chciałoby się powiedzieć, że raczej nie wygląda na takiego, co mu matka kanapki do szkoły robi.  Tu w wielu aspektach możesz myśleć samodzielnie, ale działasz na rzecz społeczności i  dzielisz się wszystkim ze wszystkimi, bez wyjątku, nawet jeżeli ciastko jest małe, a rybak złowił tylko dwie ryby.</p>
<p class="lead">
Czy turystyka zabija autentyczność?</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-25.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3626" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-25-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-25" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Romantycznie brzmi życie w chatce z liśćmi palmowymi i słuchanie śpiewu ptaków do poduszki, można być niemal samowystarczalnym, ale selva nie dostarczy Ci nowych butów, a współcześni Indianie w przeciwieństwie do Cejrowskiego nierzadko noszą kalosze, selva nie da Ci też baterii do latarki, ani benzyny na zasilenie motorku do czółna albo radia do komunikacji z innymi, nie da Ci też książek i mundurka, jeśli chcesz posłać dziecko do szkoły. Na to potrzebne są dolary, które niestety w selvie nie rosną. Leżą pod powierzchnią ziemi i dostęp do nich mają korporacje wydobywające ropę, nie specjalnie przekłada się to na dobrobyt lokalnej ludności.  Indianie zazwyczaj w swoich krajach są na dole drabiny społecznej i ich wpływ na rozwój wypadków w kraju jest ograniczony. Jeśli nie chcą współpracować z przemysłem naftowym albo wtopić się w życie miejskie, to pozostaje turystyka.</p>
<figure id="attachment_3637" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-10.jpg"><img class="size-large wp-image-3637" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-10-1024x683.jpg" alt="Romantycznie to wygląda, ale codzienne życie jest po prostu ciężkie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Romantycznie to wygląda, ale codzienne życie jest po prostu ciężkie</figcaption></figure>
<p>Czy trudno mieć za złe ludziom, że chcą lepszego życia dla siebie i łatwiejszej przyszłości dla swoich dzieci? Mogą żyć jak plemiona nieskontaktowane w głębi dżungli lub próbować się odnaleźć w nowoczesnym społeczeństwie, a na to potrzebna jest edukacja, ubranie i  pieniądze. Dochodzi jeszcze kwestia rasizmu, która wcale nie jest obca w społeczeństwie latynoskim, usłyszeliśmy naprawdę sporo historii o tym, jak można mieć pod górkę, będąc Indianinem.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-19.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3620" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-19-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-19" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Można stwierdzić arogancko, że wykupując wycieczkę, to jest takie „nieautentyczne” i poniżej polskiej backpackerskiej dumy, że to frajerstwo, że wycieczki są dla leniwych, wygodnych i dla żółtodziobów, nie dla prawdziwych podróżników i eksploratorów. Piszę w liczbie mnogiej, może nadmierne uogólnienie, ale nie raz spotkaliśmy się z takimi tekstami i przyznaję, sama też tak myślałam – bez agencji, autentycznie, samodzielnie i w ogóle brzmi bardziej cool, nie? Namiot w dżungli z pająkami ma dreszczyk emocji, nie to, co nudny lodge dla bogatych Amerykanów. Codzienne życie, a nie show dla turysty, polegający na tym, że wetkną sobie piórka w różne otwory ciała i zatańczą. Tymczasem dla wielu społeczności turystyka to jedyne wyjście, aby połączyć możliwość zarabiania z własną tradycją i kolejny powód, by dbać o środowisko.  Czy to źle, że znajdują się odbiorcy na takie usługi, ludzie, którzy chcą show, miłośnicy etnicznej biżuterii czy zwolennicy medycyny naturalnej, i są za to gotowi płacić (niekiedy kupę kasy)? Mi od tego nie ubędzie, a byt wielu rodzin może ulec poprawie. Dochodzi do tego kolejny argument, za ochroną selvy, bo turyści chcą oglądać las pierwotny ze zwierzakami i kąpać się w rzece czy lagunie bez ryzyka dostania wysypki od zanieczyszczeń.</p>
<figure id="attachment_3624" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-23.jpg"><img class="size-large wp-image-3624" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-23-1024x683.jpg" alt="Dziękujemy! Muchas gracias!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dziękujemy! Muchas gracias!</figcaption></figure>
<p>Prawda jest taka, że mieliśmy niesamowite szczęście, że poznaliśmy odpowiednich ludzi, że zbieg okoliczności pokierował naszą trasą tak, a nie inaczej, że w sumie mieszkaliśmy miesiąc z indiańskimi rodzinami, najpierw Shiwiarów, potem Achuarów. I tu należą się wielkie podziękowania Alinie i Nantu, że wyprawa w głąb selvy mogła dojść do skutku. Bo inaczej, cóż grzecznie zapłacilibyśmy za wycieczkę z „autentic jungle experience”, albo na miejscu, bez agencji poszukali przewodnika, żeby jak najwięcej środków trafiło bezpośrednio do społeczności. Pewnie bylibyśmy krócej, pewnie byłoby drożej, ale staralibyśmy się wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie, nie brzmiałoby to tak fajnie, ale nie znaczy, że nie byłoby fajnie.  Mało tego, nasze fotki już zdążyły zasilić ulotkę, żeby zaprzyjaźniona rodzina, mogła łatwiej dotrzeć do potencjalnych turystów. Mamy nadzieję, że pomoże to im, choć pewnie znajdą się tacy, którzy widząc ulotkę, uciekną czym prędzej od tej „turystycznej papki”.</p>
<figure id="attachment_3616" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-15.jpg"><img class="size-large wp-image-3616" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-15-1024x683.jpg" alt="No i kiedy jest bardziej &quot;autentycznie&quot;?" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">No i kiedy jest bardziej &#8222;autentycznie&#8221;?</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3629" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-28.jpg"><img class="size-large wp-image-3629" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-28-1024x683.jpg" alt="Ci sami panowie bez spodni - nie zapłaciliśmy im aby się przebrali ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ci sami panowie bez spodni &#8211; nie zapłaciliśmy im, aby się przebrali ;-)</figcaption></figure>
<p>Osobiście nieco ubolewam, że wiele z naszych polskich zwyczajów i tradycji odchodzi w niepamięć, sporo osób podróżuje, żeby zobaczyć inną kulturę, czy to źle, że ta kultura trwa, bo jest zasilana dolarem? Czy świat byłby ciekawszy, gdyby zarabiając na chleb porzucili swoje piszczałki i koraliki z nasion, zapomnieli o szamanach, sile roślin i wtopili się w latynoskie społeczeństwo? Czy jest nieautentyczny ktoś, kto jest dumny ze swojego pochodzenie, chce ocalić tradycje od zapomnienia i na swoim profilu facebooka ma zdjęcie w koronie z piór, choć na co dzień nosi dżinsy?</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy chodzi o to, żeby było pięknie?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-chodzi-o-to-zeby-bylo-pieknie</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-chodzi-o-to-zeby-bylo-pieknie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jul 2015 19:16:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[brzydota]]></category>
		<category><![CDATA[chaos architektoniczny]]></category>
		<category><![CDATA[Puerto Lopez]]></category>
		<category><![CDATA[Ruta del Sol]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3322</guid>
		<description><![CDATA[Zazwyczaj na bloga wrzucamy zdjęcia z miejsc, gdzie było pięknie, albo co najmniej ładnie. Po to zresztą wyjechaliśmy, aby zobaczyć te wszystkie fajne miejsca, o których czytaliśmy, bądź widzieliśmy wypasione zdjęcia. Z czasem jednak nadchodzi&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zazwyczaj na bloga wrzucamy zdjęcia z miejsc, gdzie było pięknie, albo co najmniej ładnie. Po to zresztą wyjechaliśmy, aby zobaczyć te wszystkie fajne miejsca, o których czytaliśmy, bądź widzieliśmy wypasione zdjęcia. Z czasem jednak nadchodzi taki moment, że architektura kolonialna, muzea, ruiny i inne zabytki się przejadają. Zamiast kolejnych <em>must see</em>, coraz ważniejsza robi się atmosfera danego miejsca i napotkani ludzie. A nieco szpetne miejsca, zdają się pełne uroku i przyjaznych ludzi.<span id="more-3322"></span></p>
<figure id="attachment_3337" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-64.jpg"><img class="size-large wp-image-3337" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-64-1024x683.jpg" alt="Los Frailes - tego typu zdjęcia zazwyczaj lądują na blogach" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Los Frailes &#8211; tego typu zdjęcia zazwyczaj lądują na blogach</figcaption></figure>
<p>Gdzieś w którymś momencie ten pierdolnik latynoamerykański, koślawe domy, brak spójności, rudera obok ślicznego domku stał się codziennością. Coś się zmieniło, nagle swojskie stały się nieasfaltowane ulice, po których zawsze jesteśmy zakurzeni i szyldy sklepów malowane farbą na ścianie. Widok kury czy świni na plaży nie dziwi, a uliczne Burki, zbyt mało kochane przez właścicieli, zamiast niepokoju budzą sympatię. Coś się zmieniło, zamiast gnać, po kolejne pocztówkowe ujęcia, wolę pogadać z miłą panią ze sklepu, zakolegować się  w kawiarni z właścicielami czy patrzeć jak zwykłe życie płynie sobie po ulicach. Powłóczyć się po targach i małych sklepikach, gdzie właściciel zawsze znajdzie chwilkę, żeby pogawędzić, a zamiast filecika (jak niegdyś) ze stoickim spokojem patrzę jak patroszą moją rybę na kolację, a flaki spadają na ladę. To, co kiedyś wydawało się egzotyczne, stało się codziennością, jakże przyjemną zresztą.</p>
<figure id="attachment_3325" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-12.jpg"><img class="size-large wp-image-3325" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-12-1024x683.jpg" alt="Amigos" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Amigos</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3336" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-61.jpg"><img class="size-large wp-image-3336" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-61-1024x683.jpg" alt="Na zakupach" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na zakupach</figcaption></figure>
<p>Ameryka Łacińska słynie z nierówności społecznych, przestępczości, <em>machismo</em>, handlu prochami, korupcji… Tak, to wszystko prawda. Ale moja Ameryka, to ta z uśmiechniętymi sprzedawcami, zakurzonymi drogami, wszędobylskimi dzieciakami i koślawymi malunkami na ścianach. Moja Ameryka nie jest idealna, czasem brudna, czasem cholernie niesprawiedliwa, niekiedy z historiami, których lepiej nie powtarzać, czasem woła na mnie <em>Gringa</em>, a innym razem <em>Amiga</em> lub <em>Mi corazon</em>. Moja Ameryka czasem jest tak brzydka, że aż urocza.</p>
<p>Ciężko będzie wrócić do dawnego życia, do świata, który jest bardziej ułożony, wygodniejszy i pełen pośpiechu. I kto nas po powrocie przewiezie na pace?</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-46.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3330" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-46-1024x683.jpg" alt="ekwador puerto lopez-46" width="1020" height="680" /></a></p>
<p class="lead">
<strong>Moja piękno &#8211; brzydka Ameryka</strong></p>

<p><strong>Burki kochane trochę za mało</strong></p>
<figure id="attachment_3327" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-26.jpg"><img class="size-large wp-image-3327" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-26-1024x683.jpg" alt="Pałętało się po plaży, ale dobrze mu z oczu patrzało" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Pałętało się po plaży, ale dobrze mu z oczu patrzało</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3339" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-74.jpg"><img class="size-large wp-image-3339" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-74-1024x683.jpg" alt="Esperanza, czyli nadzieja" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Esperanza, czyli nadzieja</figcaption></figure>
<p><strong>Chaos architektoniczny</strong></p>
<figure id="attachment_3334" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-59.jpg"><img class="size-large wp-image-3334" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-59-1024x683.jpg" alt="Kolorowe i zadbane" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kolorowe i zadbane</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3329" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-29.jpg"><img class="size-large wp-image-3329" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-29-1024x683.jpg" alt="Czasem zapomniane" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Czasem zapomniane</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3335" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-60.jpg"><img class="size-large wp-image-3335" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-60-1024x683.jpg" alt="Zepsuło się..." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Zepsuło się&#8230;</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3328" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-27.jpg"><img class="size-large wp-image-3328" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-27-1024x683.jpg" alt="Dyskoteka, jakby kto nie mógł trafić ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dyskoteka, jakby kto nie mógł trafić ;-)</figcaption></figure>
<p><strong>Targi i bazary</strong></p>
<figure id="attachment_3343" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-17.jpg"><img class="size-large wp-image-3343" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-17-1024x683.jpg" alt="Rodzice pracują..." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Rodzice pracują&#8230;</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3324" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-11.jpg"><img class="size-large wp-image-3324" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-11-1024x683.jpg" alt="Świeże rybki" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Świeże rybki</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3326" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-15.jpg"><img class="size-large wp-image-3326" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-15-1024x683.jpg" alt="Po patroszeniu..." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Po patroszeniu&#8230;</figcaption></figure>
<p><strong>Motyw przewodni &#8211; wieloryb</strong></p>
<figure id="attachment_3323" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-7.jpg"><img class="size-large wp-image-3323" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-7-1024x683.jpg" alt="Takie to koślawe, że aż urocze" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Takie to koślawe, że aż urocze</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3332" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-48.jpg"><img class="size-large wp-image-3332" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-48-1024x683.jpg" alt="Fontanna, szkoda, że nie dziala" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Fontanna, szkoda, że nie dziala</figcaption></figure>
<p><strong>Farba musi być&#8230;</strong></p>
<figure id="attachment_3340" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-75.jpg"><img class="size-large wp-image-3340" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-75-1024x683.jpg" alt="Z lewej fryzjer, z prawej markowe ciuchy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Z lewej fryzjer, z prawej markowe ciuchy</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3333" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-58.jpg"><img class="size-large wp-image-3333" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-58-1024x683.jpg" alt="Co ma Van Damme do księgarni???" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Co ma Van Damme do księgarni???</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3338" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-73.jpg"><img class="size-large wp-image-3338" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-73-1024x683.jpg" alt="Kandydat nr 18 w ostatnich wyborach" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kandydat nr 18 w ostatnich wyborach</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3331" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-47.jpg"><img class="size-large wp-image-3331" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-47-1024x683.jpg" alt="Hmm... co ma facet jedzący spaghetti do szkoły?" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Hmm&#8230; urzekł nas pan jedzący świat</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3341" style="width: 683px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-76.jpg"><img class="size-large wp-image-3341" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-puerto-lopez-76-683x1024.jpg" alt="Szczypta seksizmu musi być..." width="683" height="1024" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Szczypta seksizmu musi być&#8230;</figcaption></figure>
<p>Wszystkie zdjęcia są z Puerto Lopez &#8211; naszej ulubionej miejscówki w Ekwadorze</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-chodzi-o-to-zeby-bylo-pieknie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Happy Birthday! &#8211; Blog ma rok.</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/happy-birthday-blog-ma-rok</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/happy-birthday-blog-ma-rok#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 May 2015 06:13:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[blog podróżniczy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3064</guid>
		<description><![CDATA[Zacznijmy od tego, że ten tekst miał być 100 wpisem i zostać opublikowany cztery dni temu, problem z tym, że wtedy jeszcze nie był napisany. Wyszło nieco inaczej, więc z małym poślizgiem zapalamy świeczkę naszemu&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznijmy od tego, że ten tekst miał być 100 wpisem i zostać opublikowany cztery dni temu, problem z tym, że wtedy jeszcze nie był napisany. Wyszło nieco inaczej, więc z małym poślizgiem zapalamy świeczkę naszemu blogaskowi i świętujemy pierwsze urodziny.<span id="more-3064"></span></p>
<p class="lead">
Czy blogowanie zabija radość podróżowania?</p>

<figure id="attachment_3066" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/P4180954-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3066" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/P4180954-1-1024x576.jpg" alt="Spać czy pisać? - Oto jest pytanie! fot. Bożena Zielińska" width="1020" height="574" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Spać czy pisać? &#8211; Oto jest pytanie! fot. Bożena Zielińska</figcaption></figure>
<p>„Jedziesz z komputerem? Masz konto na facebooku? Korzystasz z internetu w trakcie podróży? To  Twoja podróż nie jest prawdziwa, odcinasz się od otaczającej rzeczywistości, mniej przeżywasz, to co jest dookoła.” Takie i inne kuriozalne stwierdzenia zdarzało nam się słyszeć w ostatnim roku. I szczerze mówiąc, nie rozumiem czemu fakt zaglądania do internetu miałby odcinać od rzeczywistości, a czytanie ciekawej książki już nie. Czemu spisywanie wspomnień w Wordzie miałoby być naganne, a w zeszycie jest w porządku. Każdy kształtuje swoją podróż tak, żeby jemu było najlepiej, my nie jesteśmy tutaj wyjątkiem. <strong>Z blogowaniem w podróży wiąże się problem z regularnością pisania, dostępnością i jakością internetu oraz czasem, którego paradoksalnie na pisanie wcale nie ma tak wiele.</strong> Zawsze jest dylemat czy się wyspać, czy może lepiej załadować zdjęcia w nocy? Czy zatracić się w chwili i dłużej posiedzieć na placu, słuchając lokalnych grajków czy może lepiej już wracać i skończyć rozpoczęty wpis? Czy odpuścić sobie, a może zapłacić za kolejną noc i zostać dłużej tylko po to, by pojawiła się nowa notka i przygotować zdjęcia? Ciężko znaleźć jest złoty środek i to, co powstało do tej pory było mieszaniną spontanu, pracowitości oraz niekiedy pójściem na kompromisy z samym sobą – bo z jednej strony w głowie pomysły na kolejne 15 wpisów, a z drugiej droga wzywa i chcemy chłonąc miejsca, nie zamieniając się przy tym w przygarbione nad komputerem humanoidy odprawiające litanię w intencji szybkości internetu i irytujące się, że pada deszcz, a wi-fi poszło gdzieś, gdzie świeci słońce. Z tego też powodu, nie możemy zdeklarować się, że powstanie ileś wpisów tygodniowo, albo, że pojawią się w określone dni tygodnia, choć staramy się być w miarę regularni.</p>
<p class="lead">
Ile zarabiamy na blogu?</p>

<figure id="attachment_3067" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/wybrzeze-oaxaca-25.jpg"><img class="size-large wp-image-3067" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/wybrzeze-oaxaca-25-1024x683.jpg" alt="Nic ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nic ;-)</figcaption></figure>
<p>To pytanie zadawano nam nie raz, odpowiedź jest banalna, <strong>ani złotówki</strong>, za to ponosimy koszty od domeny i hostingu, poprzez dłuższe niekiedy pobyty w miejscach z internetem, a na dodatkowych litrach kawy (niezbędnych dla nas do pracy twórczej) kończąc, <strong>ale nie narzekamy, bo lubimy to robić.</strong> I prawda jest taka, że nie planujemy na blogu zarabiać – to nasza wirtualna, wakacyjna przestrzeń, gdzie jest miejsce na to, co nam w duszach gra i co matryca aparatu zapisała, a nie pole do stresów, czy poszło, jest popularne, może się sprzedać czy nie. Nie planujemy zostać rekinami blogosfery, czyli pewnie według takiego Kominka (Piotrek: jaki kominek? To jakieś powiedzenie jest?), jesteśmy frajerzy. Luz, niech i tak będzie.</p>
<p class="lead">
Podpatrując innych…</p>

<p>Przed wyjazdem Ania czytała w miarę regularnie jednego bloga podróżniczego (<a href="http://www.loswiaheros.pl/" target="_blank">Los Wiaheros</a>) i od czasu do czasu zabłądziła gdzie indziej, a Piotrek…. (hmmm… czy Piotrek wiedział co to jest blog w ogóle?). Gdy założyliśmy swojego, to w pewnym momencie zaczęliśmy (OK, tylko Ania) maniakalnie szaleć po internetach, żeby zobaczyć „jak oni to robią” albo poczytać blogi pisane z trasy podobnej do naszej. Z czasem to jednak zaczęło męczyć.<strong> Uwierzcie, że nie ma nic gorszego niż mieć prawie ukończony wpis i zobaczyć, że ktoś już to napisał i nawet tak samo zatytułował, ale ma ładniejsze zdjęcia albo lepszą polszczyznę albo mądrzej mu to wyszło.</strong> Ło matko! Ile rozpoczętych tekstów wyleciało do kosza tylko dlatego, że mój wydał mi się już nie tak fajny. Wiem, że jak poszukasz, to zawsze znajdzie się ktoś ciekawszy, mądrzejszy, bardziej doświadczony, bardziej popularny, kogo się podziwia albo po cichu zazdrości. Teraz rzadziej zaglądamy na blogi z Ameryki Łacińskiej, bo jednak chcemy mieć pierwsze własne wrażenie, a nie patrzeć na nowe miejsce przez pryzmat tego, jak zobaczył je ktoś inny i nie czuć skrępowania, że dane miejsce opisano tysiąc razy – <strong>dla nas jest ono po raz pierwszy.</strong></p>
<figure id="attachment_3069" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/ekwador-cuicoche-13.jpg"><img class="size-large wp-image-3069" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/ekwador-cuicoche-13-1024x683.jpg" alt="Może przed nami było tu wielu, ale dla nas to jest pierwszy raz." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Może przed nami było tu wielu, ale dla nas to jest pierwszy raz.</figcaption></figure>
<p class="lead">
Nie nadążamy…</p>

<p>Nie znajdziecie u nas filmów, instagrama, tweetera czy co tam jeszcze powinno być. Aczkolwiek teraz ponoć bez social mediów, nie da rady zaistnieć. Całe szczęście, że nasze realne byty są dla nas wystarczające, bo jak to się ładnie mówi „na budowaniu swojej marki w Internecie” to się kompletnie nie znamy. I niekiedy nas zaskakuje co zdobywa popularność, a co nie, co zainteresuje, a co zostanie olane – paradoksalnie sympatie Czytelników, nie zawsze pokrywają się  z tekstami, które dla nas z kolei są najważniejsze czy najlepsze. Może ma na to wpływ godzina, o której pojawia się wpis, dzień tygodnia, zdjęcie, wstęp, temat… No totalnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć i nawet nie będziemy próbowali.</p>
<p class="lead">
Gdzie się podziały komentarze?</p>

<p>To pytanie zadajemy sobie od dłuższego czasu i to, co nas zaskoczyło, to, że po zmianie szablonu, rzadziej ktoś coś skomentuje. Wiem, wiem, my też byliśmy onieśmieleni, jak z darmowej skórki przerzuciliśmy się na ładniejszą, ale… <strong>nie wstydźcie się!</strong> Brakuje nam informacji zwrotnych, jak to się ładnie w psychologii nazywa. Piszemy nie tylko dla siebie, ale i dla Was, i chcielibyśmy wiedzieć co Wam się podoba, a co nie, co jest interesujące, a może coś jest tak beznadziejne, że lepiej zrobiłaby konstruktywna krytyka niż milczenie. Bo z lajkami na facebooku, to jest ten problem, że w zasadzie to nawet nie wiemy czy dana osoba zajrzała na blog, czy po prostu ładna fotka była, albo tak się kliknęło między zdjęciem puszystego kotka, a fajną piosenką, którą ktoś wrzucił na portal.</p>
<figure id="attachment_3068" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/P4191033-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3068" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/05/P4191033-1-1024x576.jpg" alt="Szukając kadrów... fot. Bożena Zielińska" width="1020" height="574" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Szukając kadrów&#8230; fot. Bożena Zielińska</figcaption></figure>
<p><strong>Polecamy:</strong></p>
<p>I na koniec chcemy Wam polecić blogi, które odkryliśmy w ostatnim roku i z ogromną przyjemnością tam zaglądamy:</p>
<p><a href="http://amusedobserver.pl/" target="_blank">Amused Observer</a> – Monika była w wielu miejscach i to zawsze jest niespodzianka, o czym będzie kolejny wpis. Ogromnie cenimy sobie różne przemyślenia i głos rozsądku autorki na temat podróżowania jako takiego.</p>
<p><a href="http://hablibabli.pl/" target="_blank">Habli Babli</a>- Gosię i Mariusza spotkaliśmy w Palenque, ich podróż już się skończyła, ale jest blog pełen ciekawych artykułów i świetnych zdjęć. A my czekamy na więcej!</p>
<p><a href="http://boliviainmyeyes.com/" target="_blank">Bolivia in my eyes </a>-  prawdziwa kopalnia wiedzy o Boliwii i tamtejszym życiu plus informacje o ciekawych miejscach; już wiemy, że na ten kraj niepotrzebny nam przewodnik, po prostu przestudiujemy blog Danuty.</p>
<p><a href="http://www.cyfrowinomadzi.pl/" target="_blank">Cyfrowi Nomadzi</a> – czyli Yusti i Bartek samochodem przez Ameryki, blog założony niedawno, a my podpatrujemy jak można pogodzić podróżowanie z pracowaniem, codziennym życiem i posiadaniem psa. Może jak ich pochwalimy, to częściej będą pisać <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<p><strong>Kończąc ten wpis chcielibyśmy zaznaczyć, że wszelkie gratulacje, sugestie, zapotrzebowanie, opinie i konstruktywna krytyka są bardzo mile widziane.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/happy-birthday-blog-ma-rok/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kostaryka &#8211; Raj czy Pura Vida?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-raj-czy-pura-vida</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-raj-czy-pura-vida#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2015 02:19:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kostaryka]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[wolontariat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2239</guid>
		<description><![CDATA[Costa Rica, dosłownie bogate wybrzeże, ta nazwa świetnie oddaje charakter tego niewielkiego kraju, gdzie wspaniałe plaże i bogactwo flory i fauny miesza się z zamożnością portfeli turystów, którzy odwiedzają ten kraj. Chyba o żadnym miejscu&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Costa Rica, dosłownie bogate wybrzeże, ta nazwa świetnie oddaje charakter tego niewielkiego kraju, gdzie wspaniałe plaże i bogactwo flory i fauny miesza się z zamożnością portfeli turystów, którzy odwiedzają ten kraj. Chyba o żadnym miejscu do tej pory nie słyszeliśmy tak sprzecznych opinii. Jedni zachwalają jako bezpieczny i czysty raj o bajecznych plażach inni nazywają gringolandią i jak najszybciej starają się stąd uciec.<span id="more-2239"></span></p>
<figure id="attachment_2243" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-1.jpg"><img class="size-large wp-image-2243" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-1-1024x683.jpg" alt="Raj amerykańskich emerytów" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Raj amerykańskich emerytów</figcaption></figure>
<p>Nasze pierwsze wrażenia nie były korzystne, gdy płynęliśmy łodzią z Nikaragui w kierunku Los Chilles co rusz mijały nas łódki pełne białych emerytów obwieszonych drogimi aparatami. No pięknie, pomyśleliśmy sobie, potem szczerze mówiąc nie było wiele lepiej. Przyzwyczajeni, że sprzedawcy nie dadzą Ci zginąc z głodu w autobusie, wsiedliśmy po prostu, a tu nic, nikt nie przepycha się, żeby sprzedać banany czy tortille, więc jesteśmy głodni, a gdy wysiedliśmy i zobaczyliśmy ceny… to dalej byliśmy głodni. Z okien autobusu próbowaliśmy wypatrzeć ten raj, ale widoki nie powalały. Więcej zamożnych domów, więcej samochodów, kiepskie drogi i wszystko co najmniej dwa razy droższe niż w sąsiedniej Nikaragui. Miasta, jakieś takie bez charakteru, a znane nam i chaotyczne Parque Central, tu zazwyczaj są wielkimi placami z idealnie przystrzyżonymi trawnikami i niczym, na czym by można oko zawiesić. Czujemy się jak biedacy, nagle nasze spodnie wydają nam się znoszone, a buty brudne. Ceny są dla nas na tyle zaporowe, że początkowo czujemy się jakbyśmy lizali loda przez szybę.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-3.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2245" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-3-1024x683.jpg" alt="Costa Rica-3" width="1020" height="680" /></a></p>
<figure id="attachment_2244" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-2.jpg"><img class="size-large wp-image-2244" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-2-1024x683.jpg" alt="Piękne plaże w Matapalo" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Piękne plaże w Matapalo</figcaption></figure>
<p>Gdzie ten raj? Czy raj nie powinien być miejscem, gdzie czujesz się po prostu dobrze? Gdzie codziennie znajdujesz coś interesującego lub ciekawą rozmowę? Nie znaleźliśmy tego ani z okien autobusu, ani siedząc na centralnych placach, ani na idealnej plaży w Manuel Antonio. Może jest to raj dla amerykańskich emerytów, może dla zamożnych rodzin z dziećmi, ale nie dla nas. Smutna prawda jest taka, że za największe atrakcje często trzeba słono zapłacić, więc co to za raj dla wybranych, których stać na ten luksus? A miejsca turystyczne są jakieś takie przedobrzone – za czysto, za idealnie, za drogo, wszystko podane na tacy. Dla nas Kostaryka to Pura Vida, jak mawiają miejscowi, czyli samo życie.</p>
<figure id="attachment_2248" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-7.jpg"><img class="size-large wp-image-2248" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-7-1024x683.jpg" alt="Bolita - znaleźliśmy swój kawałek raju" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Bolita &#8211; znaleźliśmy swój kawałek raju</figcaption></figure>
<p>I już mieliśmy opuścić ten rzekomo idealny kraj, gdy nagle znaleźliśmy miejsce, gdzie chciałoby się zostać. Nasz mały prywatny kawałek raju, gdzie wyjce budzą nas o 4 rano, a tukany i ary przelatują obok naszego namiotu. W naszym raju do snu śpiewają ptaki i grają cykady, a po szóstej zapalamy świeczkę, bo nie mamy prądu. Gdy wychodzimy wieczorem świecimy pod nogi latarkami, by nie nadepnąć na jadowite węże, i zasuwamy namiot, by nie weszła nam tarantula. W naszym raju okulary i obiektyw parują od wilgoci, a pot leje się już krótko po świcie, ale to nie szkodzi, bo zawsze można się schłodzić w którymś z wodospadów. Za nasz raj płacimy pracą, bo nie mamy dolarów. Pura Vida.</p>
<p>Aczkolwiek przyjemnie pracować w takim miejscu (Bolita, Penisula de Osa):</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-4.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2246" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-4-1024x683.jpg" alt="Costa Rica-4" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2242" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-1024x683.jpg" alt="Costa Rica" width="1020" height="680" /></a><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-6.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2247" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/03/Costa-Rica-6-1024x683.jpg" alt="Costa Rica-6" width="1020" height="680" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/kostaryka-raj-czy-pura-vida/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hostelowe życie &#8211; abstrakcje i irytacje 2</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/hostelowe-zycie-abstrakcje-i-irytacje-2</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/hostelowe-zycie-abstrakcje-i-irytacje-2#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Feb 2015 23:01:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[hostel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=2126</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego Majowie zbudowali ruiny? Jak zdobyć hamak? Kolejny wpis ogłupiający, tym razem o urokach życia w hostelach i guesthouse&#8217;ach. Po prostu cool, funny i amazing. Gdzie się podziało moje mleko? No kurde! Wczoraj było pół&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego Majowie zbudowali ruiny? Jak zdobyć hamak? Kolejny wpis ogłupiający, tym razem o urokach życia w hostelach i guesthouse&#8217;ach. Po prostu <em>cool</em>, <em>funny</em> i <em>amazing</em>.<span id="more-2126"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gdzie się podziało moje mleko?</strong></p>
<p>No kurde! Wczoraj było pół litra, karton podpisany, robię poranną kawę, a z mojego kartonu, leniwie wypadają dwie kropelki i koniec! Łypię groźnie okiem po hostelowych gościach, szukając winowajcy. Czy to te dwie blondynki, a może przestylizowany koleś z grzywka i iphonem, wszyscy mają miny niewiniątek, kto wie, może to ten brodacz, co się zwinął rano? I nawet nie ma komu podebrać, bo tylko my kupiliśmy mleko, któremu komuś tak zasmakowało. Pół biedy, jeśli to się stało rano, ale jeśli wieczorem, gotując kolację odkrywasz, że ktoś zużył do końca Twój olej, a sklep obok już zamknięty to jesteś bardzo, ale to bardzo zły.</p>
<p style="text-align: center;"> <strong>Tylko jeden hamak</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/hamak.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-2127" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/hamak-1024x683.jpg" alt="hamak" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Chciałoby się odpocząć po dniu pełnym wrażeń albo spędzić dzień leniwie a hamak tylko jeden, w dodatku już zajęty! Niby od niechcenia kręcisz się w pobliżu, patrzysz wzrokiem skrzywdzonego jamnika, a koleś, który leży nie domyśla się, że mógłby już zejść. Czatujesz w pobliżu, a nóż zachce mu się wreszcie do toalety, gdybyś znał numer, zadzwoniłbyś do niego na komórkę, którą zostawił na pobliskim stole, może wtedy się podniesie. Wreszcie wstaje, pędzisz wskoczyć na jego miejsce, a tu zonk – zostawił książkę, aby pilnowała mu miejsca. Z drugiej strony leżysz w hamaku i nie możesz się w pełni zrelaksować, bo zewsząd otaczają Cię tęskne spojrzenia.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Długa droga do łazienki</strong></p>
<p>Być czystym to rzecz zacna, nie zawsze jest to jednak proste. Bywa, że w hostelu jest jedna łazienka na jakieś 20 osób, albo i są dwie, z czego jedna zajęta przez parkę, która poszła się poprzytulać, oszczędzając przy tym na pokoju prywatnym. Może to wyjaśnia tajemnicę dlaczego część backpackerów po prostu śmierdzi.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gringo getto</strong></p>
<figure id="attachment_2128" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/bransoletka.jpg"><img class="size-large wp-image-2128" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/02/bransoletka-1024x683.jpg" alt="Takie bransoletki lubimy, a nie jakieś hostelowe badziewie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Takie bransoletki lubimy, a nie jakieś hostelowe badziewie</figcaption></figure>
<p>Za wysokimi murami hostelu, rozlega się inny świat do przekroczenia którego upoważnia założenie bransoletki i broń Boże ją zgubić, bo nie wejdziesz, chociaż zapłaciłeś za łóżko. Urzędowym językiem jest angielski, jest to o tyle absurdalne, że gdy pytasz o coś po hiszpańsku, to odpowiadają Ci po angielsku, nawet jeśli pracownicy są tutejsi i hiszpański jest ich językiem. Wersja all inclusive w wydaniu backpackerskim, obsługa hostelowa odgaduje życzenia gości, znajdziesz tu i basen i poranną jogę, naukę tańca i lekcje robienia tortilli, a także bar, pralnię  – w zasadzie nie musisz wychodzić poza hostel, z czego część gości skrzętnie korzysta. Fani zbierają bransoletki z tych radosnych przybytków, rekordzistka miała ich nazbieranych niemal do łokcia.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Kuchnia w pełni wyposażona</strong></p>
<p>Może to oznaczać, że na miejscu zastaniesz piekarnik, mikrofalę, blender i nową zastawę, ale może się okazać, że jest jeden działający palnik (z czterech), przypalony garnek, widelec i dwie, wiecznie brudne łyżeczki. Mina po przyjściu z siatą pełną zakupów celem gotowania i zobaczenia stanu kuchni bezcenna, za resztę zapłaciłeś kartą MasterCard.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/czasem4.jpg"><img class="  wp-image-757 aligncenter" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/czasem4-683x1024.jpg" alt="czasem4" width="510" height="765" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rozmowy i opowieści przedziwnej treści czyli kulawa gadka przy browarze</strong></p>
<p>Spotkaliśmy ciekawych i inspirujących ludzi, nie przeczę, ale masa gadek hotelowych wygląda na zasadzie: „Skąd jesteś?”, „Długo podróżujesz?”, „Gdzie byłeś?”, są też porównywanki – kto co lub kogo zaliczył (i jednym tchem wymieniane są Chichen Itza, Antigua oraz blondynki i bruneci spotkani po drodze). Swoją drogą dlaczego tyle ludzi mówi, że zrobiło coś – ruiny w Palenque, Granadę, Salwador – czy nikt już nie odwiedza, zwiedza, ogląda, podziwia, spędza czas? Aż mi skóra cierpnie jak po raz kolejny raz słyszę „I did Guatemala”. Zaliczony, zatopiony i pędzimy dalej. Całkiem fajnie też się słucha prób zrozumienia świata, pełnych stereotypów i powierzchownych uwag. Absolutny hit rozmów hostelowych.</p>
<figure id="attachment_1471" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/belize20.jpg"><img class="size-large wp-image-1471" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/11/belize20-1024x683.jpg" alt="Xunantunich, Belize" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Xunantunich, Belize</figcaption></figure>
<p>&#8211; czemu Majowie zbudowali ruiny?</p>
<p>&#8211; To nie były ruiny, tylko miasta, w których żyli ludzie. A, że było to dawno, to zostały ruiny.</p>
<p>&#8211; No ale po co im te piramidy, jak to były miasta?</p>
<p>&#8211; To były świątynie.</p>
<p>&#8211; ????</p>
<p>&#8211; Świątynia to taki jakby kościół.</p>
<p>&#8211; Rozumiem, cool!</p>
<p>I już życie wydaje się prostsze dla kolesia, który właśnie wrócił ze zwiedzania ruin.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Jesteś z Polski? Cool!</strong></p>
<figure id="attachment_209" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/06/hawana04.jpg"><img class="size-large wp-image-209" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/06/hawana04-1024x683.jpg" alt="Kto by się spodziewał? Muzeum przy Plaza del Armas - flagi przyjaciół Kuby, w tym Polski" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kto by się spodziewał? Muzeum przy Plaza del Armas &#8211; flagi przyjaciół Kuby, w tym Polski</figcaption></figure>
<p>Wiem, że Polska nie jest jakimś imperium, o którym słyszał każdy, ale czasem rozmowy są dość kuriozalne. Przy standardowych pytaniach zapoznawczych nie może się obyć bez:</p>
<p>Jesteś z Polski? Cool (Australijczyk lub Nowozelandczyk) albo Amazing! (Amerykanin) Aaa! Czy ja jestem trzygłowe ciele, żeby się tak podniecać moim miejscem pochodzenia? Oczywiście nazwa z niczym się specjalnie nie kojarzy, ale jest <em>cool, funny , awesome  </em>lub<em> amazing</em> i już.</p>
<p>Często też się zdarza mylenie z Holandią.</p>
<p>&#8211; Holand?</p>
<p>&#8211; Nie, Poland</p>
<p>&#8211; A! Więc jesteście Polakami z Holandii!</p>
<p>&#8211; Nie, jesteśmy Polakami z Polski.</p>
<p>&#8211; fantastycznie! &#8230; A gdzie to jest?</p>
<p>I w tym momencie sobie obiecuję, że następnego Amerykanina zapytam, czy USA to taki kraj, gdzieś koło Meksyku <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /> Pytanie o niedźwiedzie polarne i jak się żyje w kraju komunistycznym też się zdarzyły.</p>
<p>A my? Cieszymy się, że mamy namiot i że pora deszczowa się wreszcie skończyła <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":-)" class="wp-smiley" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/hostelowe-zycie-abstrakcje-i-irytacje-2/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Latynosi są leniwi?</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-latynosi-sa-leniwi</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-latynosi-sa-leniwi#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2015 07:21:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[Latynosi]]></category>
		<category><![CDATA[stereotypy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=1914</guid>
		<description><![CDATA[Ponoć w stereotypach jest ziarno prawdy, ponoć upraszczają postrzeganie rzeczywistości, gdy nie musimy zastanawiać się nad odcieniami szarości, łatwo wrzucić w szufladkę w mózgu z napisem czarne albo białe i mieć poczucie, że rozumie się&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Ponoć w stereotypach jest ziarno prawdy, ponoć upraszczają postrzeganie rzeczywistości, gdy nie musimy zastanawiać się nad odcieniami szarości, łatwo wrzucić w szufladkę w mózgu z napisem czarne albo białe i mieć poczucie, że rozumie się świat choć troszkę bardziej.<span id="more-1914"></span></p>
<p>Ile razy już słyszeliśmy to zdanie, padające w różnych kontekstach, przez mniej lub bardziej nadętych turystów i ekspatów, którzy doznawszy zawodu w jakiejś sytuacji, stwierdzają autorytatywnym tonem, że Latynosi są leniwi. Usłyszeliśmy już, że są leniwi, bo na kawę trzeba było długo czekać, że restauracja, którą wybrali, nie była McDonaldem i na danie  dotarło po całych 10 minutach, że nie kupią energooszczędnego autobusu tylko reperują chickenbusa (hmm… szczytna i ciekawa idea w krajach nieuprzemysłowionych, które borykają się z brakiem wszystkiego), wreszcie są paskudnymi leniami oraz grubasami, którzy nie wchodzą na wulkany oraz  nie potrafią pływać. Co gorsza, są głupi, bo nie chce im się szukać ciekawostek historyczno – przyrodniczych na temat kraju, z którego przybyłem (a przecież mają dzikusy internet!). Wreszcie ponurym hitem był tekst o ich nieznajomości angielskiego, w kontekście: „Przyjechałem tu pobzykać, bo jest taniej niż w USA, ale jak mam wyrwać laskę, skoro one nie mówią po angielsku”. Tak bezczelny pajacu, mają znać angielski, żeby wiedzieć kiedy przed Tobą rozłożyć nogi. Za każdym razem mówił to biały, zadowolony z siebie człowiek, przekonany o swej kulturze i obyciu światowiec, który przyjechał poznawać, a raczej podbijać nowe ziemie.</p>
<p>„Latynosi są leniwi i niebezpieczni” – mówi ekspat, który choć kolejny rok żyje w hiszpańskojęzycznym kraju, to nadal ma problem z zamówieniem jedzenia, gdy menu nie jest po angielsku, siłą rzeczy nie ma za wiele kontaktu z lokalnymi, bo przecież grozi to utratą życia. Mimo wszystko wierzy, że oni są leniwi, grubi, głupi, niebezpieczni i nie potrafią się integrować, nie potrafią się otworzyć na globalizację, ekologię, nowe technologie i smaki międzynarodowe. Są leniwi, więc mający restaurację białas woli za darmo zatrudniać wolontariuszy, którzy chcą się uczyć hiszpańskiego i po dwóch tygodniach mieć kolejną darmową siłę roboczą zamiast dać pracę komuś, kto faktycznie jej potrzebuje.</p>
<p>Stereotypy powielane w nieskończoność, tysiące kalek zapisane na taśmie filmowej – otyła latynowska i niewykształcona niania / pomoc domowa na nielegalu, głupi i zacofany meksykański rolnik, którego bronią dzielni, biali kowboje na westernach albo gangster bezwzględny i niebezpieczny. Stereotypy, które zapadają w pamięć i których się nie weryfikuje, tylko szuka potwierdzenia dla nich. Fałszywe przekonania i uogólnienia, które pozwalają zachować twarz, po co uznać własną niedoskonałość czy udział (nie znam języka, nie sprawdziłem, jestem w pośpiechu, bo „robię” świat w 3 miesiące) skoro można posłużyć się wygodnym stereotypem?</p>
<figure id="attachment_770" style="width: 773px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/street1.jpg"><img class="wp-image-770" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/street1-1024x686.jpg" alt="My i oni" width="773" height="518" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Sprzedawczyni w Oaxaca</figcaption></figure>
<p>Widzimy tych „leniwych Latynosów”, widzimy ich każdego dnia, jak wykonują prace w najbardziej namacalnym tego słowa znaczeniu – swoimi dłońmi. Siłą rzeczy pracę mniej docenianą i prestiżową niż 12 korpogodzin nad tabelką w excelu. Te otyłe kobiety, które opierają w rzece ubrania swojej gromadki dzieci, sprzątaczki pucujące na błysk syf, który po sobie zostawili kolejni turyści; mężczyzn, którzy od bladego świtu do nocy jeżdżą autobusami, wreszcie fryzjerów, szewców, sprzedawców. Na wsiach mijamy rolników, którzy obrabiają pole za pomocą dwóch wołów, podczas, gdy ich żony przynoszą drewno z lasu, aby było na czym ugotować obiad. Spotkaliśmy małe dzieci, którym praca ukradła dzieciństwo; sprzedają cukierki, pamiątki, czyszczą buty i zmywają gary. Dzieci, których edukacja skończy się szybko i pewnie nie dowiedzą się tych wszystkich mądrych rzeczy, które można znaleźć w Internecie. Na targu czy w <em>comedorach </em>potrafią uwijać się jak w ukropie całe rodziny, które w niedzielę są pewnie zbyt zmęczone, by pieszo zasuwać na wulkan i uczyć się nowych sportów. Pracy tu dla każdego nie starcza i większość ludzi zamiast gangsterki chwyta się różnych zajęć, byle tylko coś zarobić  – widzimy sprzedawców wszelkiej maści cudów, którzy w upale i kurzu chodzą od jednego do drugiego autobusu; rodziny, które noc spędzają na ulicy pod plandeką, by z samego rana rozłożyć swój kramik i móc obsłużyć żądnych pamiątek turystów. Spotkaliśmy starszych ludzi, którzy choć mają wiele lat na karku i obowiązków na głowie poprosili własne dzieci o nauczenie ich pisania i czytania. Widzieliśmy dużo i nigdy nie przyszło nam do głowy, by określić mieszkańców na południe od Rio Grande jako leniwych.</p>
<figure id="attachment_773" style="width: 804px;" class="wp-caption aligncenter"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/street04.jpg"><img class="wp-image-773 " src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/08/street04-1024x683.jpg" alt="Zakupy trzeba donieść do domu" width="804" height="536" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ta pani ma dużo na głowie</figcaption></figure>
<p>Otyłych też jest sporo – czy to wina lenistwa? Nie sądzę, nie mi oceniać ich atrakcyjność fizyczną na podstawie europejskich standardów. Czy to wina braku edukacji, czy śmieciowego żarcia dostarczanego tu przez wielkie koncerny czy biedy – najuboższe rodziny jedzą tortille z fasolą, a gdy trafia się krowa w obejściu, to bardziej opłaca się sprzedać mleko , by przetrwać; a dzieci na tortillach też jakoś urosną – tylko jakieś takie małe będą i niektóre z pulchnym brzuszkiem.</p>
<p>Jak łatwo jest przenieść kalkę ze swojego świata i oceniać, bo nie spełniają wymogów atrakcyjności i człowieka sukcesu, jaki obowiązuje w miejscu naszego pochodzenia. Tu czas płynie inaczej, z jednej strony hałaśliwy pośpiech i chaos, z drugiej kierowca zatrzyma samochód, by zamienić parę słów ze znajomym, po czym wciśnie gaz do dechy. Widzimy, że tu czas wolny też spędza się inaczej – z innymi ludźmi a nie na modnym samorozwoju i samorealizacji. Bardziej prawdopodobne jest, że Latynos w niedzielę zabierze rodzinę swoim zdezelowanym samochodem na plażę, gdzie siądą, będą jeść, rozmawiać i bawić się na falach niż wybierze się samotnie na jakąś górę, żeby zrobić wyczyn. W wakacje, jeśli ma fundusze odwiedzi swoją matkę czy brata, który mieszka w innej części kraju niż zapisze się na kurs typu „joga w 14 dni dla oczyszczenia umysłu” czy letnia szkoła wspinaczkowa. Czy to jest złe? Dlaczego w swoim własnym kraju ludzie nie mogą żyć po swojemu i swoim rytmem, mając tyle ciała ile im potrzeba?</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/czy-latynosi-sa-leniwi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Abstrakcje i irytacje &#8211; wpis ogłupiający</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/abstrakcje-i-irytacje-wpis-oglupiajacy</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/abstrakcje-i-irytacje-wpis-oglupiajacy#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2015 05:44:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[trudności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://frikiafriki.wordpress.com/?p=1677</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio zrobiliśmy sobie małe wakacje od bloga, chociaż co to za wakacje, jak każdemu dniu towarzyszy myśl, a może by wreszcie coś napisać? W międzyczasie przemieściliśmy się kilkaset kilometrów, parę granic dalej i rozczesaliśmy włosy.&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio zrobiliśmy sobie małe wakacje od bloga, chociaż co to za wakacje, jak każdemu dniu towarzyszy myśl, a może by wreszcie coś napisać? W międzyczasie przemieściliśmy się kilkaset kilometrów, parę granic dalej i rozczesaliśmy włosy. Wyplątanie Ani zajęło nam 6 odcinków <em>Gry o tron</em> i Nowy Rok rozpoczynamy w naszych nowych- starych fryzurach. Podczas licznych rozmów około kryzysowych wywiązała nam się całkiem pokaźna lista drobnych irytacji w podróży tudzież interesujących absurdów. Jak to zwykle bywa po nocy budzi się dzień i można z dystansem spojrzeć na trudności. No to jedziemy, z przymrużeniem oka.<span id="more-1677"></span></p>
<p><strong>Pokój pełen życia</strong></p>
<figure id="attachment_1681" style="width: 1024px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje02.jpg"><img class="wp-image-1681 size-full" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje02.jpg" alt="irytacje02" width="1024" height="683" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Jeszcze nie wiemy, że na podłodze jest skorpion&#8230;</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie, niestety nie chodzi o to, że mieszkasz w pięknym kolorowym pokoju, który każdego dnia pobudza Cię do działania tak, że chce się żyć. Przerabialiśmy różne budżetowe pokoje i często trafiali nam się współlokatorzy, pół biedy jeśli to jakieś mrówki czy komary, ale wypasione karaluchy z czółkami, które po zabiciu wciąż tymi czółkami machają, to zupełnie inna kwestia. Na dzień dzisiejszy liczba ofiar: 35 (w tym 2 załatwione przez Anię). Poza tym zdarzyły nam się jaszczurki, małe nocne gryzonie tropikalne, puchaty kotek miauczący całą noc nad naszą głową w namiocie i krab. Ten ostatni nieźle napędził Ani stracha, idziesz sobie na nocne siku do kibelka, a ten wyłania się z mrocznego kąta i się paczy. Paczy i macha szczypcami. Jak się dostał przez betonową podłogę i ściany do dziś pozostaje dla nas tajemnicą.</p>
<figure id="attachment_1577" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-c.jpg"><img class="wp-image-1577 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/belize-c-1024x683.jpg" alt="Belize c" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nie dość, że taki wejdzie, to jeszcze się gapi&#8230; (a sam się wstydzi zapozować)</figcaption></figure>
<p>Miejsce występowania: Meksyk, Gwatemala</p>
<p><strong>Prysznic w rytmie natury</strong></p>
<p>Łazienki, to długa historia, najbardziej lubimy te, które w jakiś sposób są powiązane ze słońcem. Rekord pobił pewien Meksykański prysznic, gdzie musiały nagrzewać się rury, w każdym bądź razie w środku dnia, gdy chciałeś się schłodzić woda leciała gorąca, a na noc, gdy przydałby się ciepły prysznic przed spaniem, była lodowata, bo słońce zaszło. Inna sprawa to namydlić się i nie móc spłukać, bo spadło ciśnienie wody i nie leci nic.</p>
<p>Miejsce występowania: San Blas, Meksyk i północna Nikaragua</p>
<p><strong>Skarpetka – obiekt mrocznego pożądania</strong></p>
<figure id="attachment_1685" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje03.jpg"><img class="wp-image-1685 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje03-1024x683.jpg" alt="Rozterki sercowo - majtkowe" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Rozterki sercowo &#8211; majtkowe</figcaption></figure>
<p>Nie, nie będzie o fetyszach, choć do skarpetek moglibyśmy dorzucić majtasy. Niewielki kawałek materiału, a jaki praktyczny. Od czterech krajów próbujemy nabyć skarpety lub majtki, które nie miałyby w składzie 90% poliestru. Jeśli ktoś spotkał bawełnianą lub bambusową skarpetkę w Ameryce Centralnej, to prosimy o pilny kontakt. Najbliższe znane nam naturalne skarpety robią w Peru z wełny alpaki, ale to nie na ten klimat.</p>
<p>Miejsce występowania: pozostaje tajemnicą</p>
<p><strong>Raiders in the storm</strong></p>
<figure id="attachment_1679" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje01.jpg"><img class="wp-image-1679 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje01-1024x683.jpg" alt="November rain..." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">November rain&#8230;</figcaption></figure>
<p>Nie ma jak się stęsknić za słońcem, jechać nocą kilkaset kilometrów na plażę, bo tam powinno być pogodnie, złoty piasek, palmy, ciepła woda &#8211; się człowiek rozmarzył, że się wygrzeje, popluska, obejrzy zachód słońca. Wysiadasz z autobusu a tu ściana wody. I tak przez kilka dni…</p>
<p>Miejsce występowania: Meksyk, Honduras</p>
<p><strong>Kable i słupy (no totalnie z d.py)</strong></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje06.jpg"><img class=" size-full wp-image-1686 aligncenter" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje06.jpg" alt="irytacje06" width="665" height="998" /></a></p>
<p>Ładny kościół, światło idealne, chciałoby się zrobić jakieś zdjęcie na pamiątkę. Nic z tego, kable na pierwszym planie. Hmm, to może się przesunę ze dwa metry w prawo, yyy słup. Cieszymy się, że mieszkańcy mogą korzystać z dobrodziejstw cywilizacji, ale czemu tych kabli jest aż tyle?</p>
<p>Miejsce występowania: Honduras, Nikaragua</p>
<p><strong>Hamaki i pierogi w środku nocy</strong></p>
<p>Właśnie usnąłeś w autobusie, co nie było łatwe, bo trafił się stary gruchot, który rzęzi przy każdym podjeździe, a za klimę robią pootwierane okna, choć mało głowy nie urwie, to i tak w środku duszno. Wreszcie udało się przybrać dogodną pozycję, powieka opada i koniec tego dobrego – kierowca zjeżdża na postój, godzina 2:30 nad ranem a na postoju rejwach jak w środku dnia – sprzedają hamaki, pierogi i dania obiadowe, brakuje tylko mariaccich. Rozumiem, że kierowca zgłodniał, ale po kiego grzyba wszystkich budzić i co mam z tym hamakiem zrobić? Powiesić w autobusie?</p>
<p>Miejsce występowania: Meksyk</p>
<p><strong>Kubek pełen niespodzianek, czyli o kawie słów kilka</strong></p>
<figure id="attachment_1556" style="width: 1020px;" class="wp-caption aligncenter"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/kawka05.jpg"><img class="wp-image-1556 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2014/12/kawka05-1024x683.jpg" alt="Gwatemalska kawa jest pyszna!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kawa &#8211; sytuacja idealna</figcaption></figure>
<p>Zamawiając kawę w <em>comedorze</em>, a czasem i w droższej knajpce zawsze jest element zaskoczenia i dyskusja co gospodarz miał na myśli dając cappuccino w ofercie czy będzie to kawa z automatu, czy z bitą śmietaną w sprayu obficie posypana cynamonem i z jakieś powodu zawierająca pływające kandyzowane wisienki? Zamówienie kawy z mlekiem, w kraju, który słynie z dobrej kawy i otrzymanie kubka mleka z kożuchem (brrrr…) oraz rozpuszczalną Nescafe, żeby sobie do kożucha dosypać, to nie jest to, co Tygryski i Afriki lubią najbardziej.</p>
<p>Miejsce występowania: Meksyk, Gwatemala, Salwador</p>
<p><strong>Czapki i kurtki w tropikach</strong></p>
<p>Jak się przeziębić gdy za dnia 30 stopni, a w nocy niewiele mniej? Wystarczy przejechać się autobusem pierwszej klasy, rekordziści obniżają temperaturę do 16 stopni, więc kilka godzin w tych warunkach to prawie kostnica. Budzisz się zmarznięty i zastanawiasz się gdzie moja czapka i kalesony.</p>
<p>Miejsce występowania: Kuba, Meksyk</p>
<p><strong>Muzeum, w którym można zgłupieć</strong></p>
<figure id="attachment_1682" style="width: 665px;" class="wp-caption aligncenter"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje05.jpg"><img class="wp-image-1682 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje05.jpg?w=665" alt="Nastąp się?" width="665" height="998" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nastąp się?</figcaption></figure>
<p>Lubimy poznawać nowe rzeczy, więc jak dowiedzieliśmy się, że jest Muzeum Tradycji i Legend Nikaragujskich, to postanowiliśmy je odwiedzić. W środku było dużo kukieł i figurek, czasem w dość oryginalnych strojach lub pozach, do dziś się zastanawiamy o co chodziło, bo tabliczek ani informacji (nawet po hiszpańsku) za wiele tam nie było.</p>
<p>Miejsce występowania: Leon, Nikaragua</p>
<p><strong>Frontem do klienta</strong></p>
<p>Jako idea brzmi pięknie, ale… jazda 20km autobusem ponad godzinę, bo okazuje się, że przystanek może być co 100 metrów, wystarczy, że pasażer krzyknie lub zamacha ręką. Chwile te skrupulatnie wykorzystują sprzedawcy wszelkiej maści: różowych cukierków, smażonych bananów, udek kurczaka, tabletek na długowieczność i robale oraz napojów chłodzących, pasków i baterii. Oni wejdą wszędzie, nawet jak do autobusu nie wciśniesz już szpilki, to oni utorują sobie drogę, pozostali stoją pod oknami krzycząc: Platanos! Platanitos! (czyli banany).</p>
<p>Miejsce występowania: każdy autobus nie będący pierwszą klasą lub busikiem turystycznym</p>
<p><strong>Fasola i kukurydza</strong></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/atitlan42.jpg"><img class="alignnone wp-image-1678 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/atitlan42-1024x683.jpg" alt="atitlan42" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Staramy się jeść lokalnie, na ulicy, targu, w małej rodzinnej knajpce i… nie możemy się pogodzić z tą monotonią. Ja wiem, że fasola jest zdrowa i ma w sobie dużo białka, że węglowodany są potrzebne do dobrej pracy mózgu, ale ileż można? Zagadką pozostaje dla nas dlaczego w krajach, w których rośnie niemal wszystko, miejscowi robią wciąż podobne do siebie potrawy. Oj tęskni nam się za zupami i sałatkami, wegekotlecikami, których nie musielibyśmy robić sobie sami.</p>
<p>Miejsce występowania: wszędzie, cholera, wszędzie!</p>
<p><strong>Drinkpackersi, przepraszam młodzi backpackersi</strong></p>
<figure id="attachment_1683" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje04.jpg"><img class="wp-image-1683 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/irytacje04-1024x683.jpg" alt="Party hostel" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Party hostel</figcaption></figure>
<p>Tak, też kiedyś byliśmy młodzi i uważamy, że każdy ma prawo spędzać czas wolny i wakacje tak jak lubi, ale dlaczego do jasnej anielki muszą imprezować do białego rana pod naszym oknem / namiotem albo zadawać dziwne pytania: „To po co przyjechaliście do Ameryki Centralnej skoro nie pijecie?” No właśnie po co? – też się zastanawiamy jak się znaleźliśmy w tej uroczej kompani…</p>
<p>Miejsce występowania: Tam, gdzie każe jechać Lonely Planet, żeby było epicko, kultowo i z <em>dramatic scenery</em>.</p>
<p>Ciekawi jesteśmy co Was najbardziej męczy w podróży i na wakacjach?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/ameryka-srodkowa/abstrakcje-i-irytacje-wpis-oglupiajacy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
