<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Friki Afriki - podróż po Ameryce Łacińskiej &#187; Amazonia</title>
	<atom:link href="http://www.frikiafriki.pl/category/amazonia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.frikiafriki.pl</link>
	<description>Bilet w jedną stronę do Meksyku i jedziemy przed siebie. W pogoni za marzeniami.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Nov 2016 20:24:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.37</generator>
	<item>
		<title>Fotki na środę &#8211; Amazonia</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Aug 2016 20:28:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[Amazonka]]></category>
		<category><![CDATA[Coca]]></category>
		<category><![CDATA[Iquitos]]></category>
		<category><![CDATA[Pastaza]]></category>
		<category><![CDATA[Puerto Misahuali]]></category>
		<category><![CDATA[Puyo]]></category>
		<category><![CDATA[Rio Napo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=4027</guid>
		<description><![CDATA[Jest jedno miejsce, które wciąż powraca we wspomnieniach &#8211; Amazonia. I wciąż nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy, że nie zostaliśmy tam na długie tygodnie, miesiące, a może i lata&#8230; Dziś tylko zdjęcia, ale więcej możecie&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jest jedno miejsce, które wciąż powraca we wspomnieniach &#8211; Amazonia. I wciąż nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy, że nie zostaliśmy tam na długie tygodnie, miesiące, a może i lata&#8230; Dziś tylko zdjęcia, ale więcej możecie poczytać <a href="http://www.frikiafriki.pl/category/amazonia">tu</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współcześni Indianie</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2015 18:41:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Rozkminki]]></category>
		<category><![CDATA[Achuar]]></category>
		<category><![CDATA[indianie amazonii]]></category>
		<category><![CDATA[kultury tradycyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Shiwiar]]></category>
		<category><![CDATA[Shuar]]></category>
		<category><![CDATA[turytyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3636</guid>
		<description><![CDATA[Strumień świadomości europejskiej głowy, na temat życia Indian w Amazonii ekwadorskiej – o tradycyjnym podziale ról, byciu cool i o tym, czy turystyka jest taka zła? Najciekawszą częścią naszego pobytu było patrzenie, jak funkcjonują niewielkie&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Strumień świadomości europejskiej głowy, na temat życia Indian w Amazonii ekwadorskiej – o tradycyjnym podziale ról, byciu <em>cool</em> i o tym, czy turystyka jest taka zła?<span id="more-3636"></span></p>
<p class="lead">
Tradycyjnie i z 3 żonami…</p>

<figure id="attachment_3610" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-9.jpg"><img class="size-large wp-image-3610" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-9-1024x683.jpg" alt="Przygotowanie żywności to domena kobiet" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przygotowanie żywności to domena kobiet</figcaption></figure>
<p>Najciekawszą częścią naszego pobytu było patrzenie, jak funkcjonują niewielkie społeczności znajdujące się gdzieś . Na czele każdej społeczności stoi wódz, który podejmuje kluczowe decyzje i reprezentuje swoich mieszkańców – nierzadko krewnych. Rodziny tu są duże, kobiety zostają matkami nawet w wieku 15 lat, piątka dzieci nikogo nie dziwi, a zdarzają się pary, które mają dwa razy więcej. Co więcej, kultura zezwala na wielożeństwo.  Tak jest chociażby w plemieniu Achuar, Shuar i Shiviar Mężczyzna może posiadać nawet siedem żon i jak się dowiadujemy  często zdarza się, że są one siostrami. Każda z nich ma osobny dom, w którym jest odwiedzana przez męża. Każda oddzielnie gotuje i robi chichę dla niego. I, co trudne dla nas do wyobrażenia, nie są o siebie zazdrosne, co przyznają same kobiety.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-12.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3508" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-12-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa comida-12" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Ułożony świat, w którym dla każdego jest miejsce i praca do wykonania. I choć patrząc z boku widzimy, że kobiety i mężczyźni potrafią zrobić niemal wszystko, to podział zadań ze względu na płeć, jest zachowany. Panie, zajmują się kuchnią, praniem i pracą w polu (niekiedy z pomocą panów), a mężczyźni polują, łowią, naprawiają i stawiają budynki. Choć jak widzimy, zarówno kobieta potrafi złowić ryby i posługiwać się strzelbą, jak i mężczyzna przygotować pieczeń czy wyplatać koszyki. I patrząc z boku, mamy wrażenie, że choć mężczyźni podejmują się bardziej ryzykownych działań, to jednak kobiety mają ciężej – feministki pewnie powiedziałyby o cichych bohaterkach ogniska domowego i ich niedocenianej pracy. Ale nie wiem czy same Indianki by się z tym zgodziły. Tak było  od pokoleń, każdy ma swoje miejsce w szeregu i mam wrażenie, że w selvie to się sprawdza, czy taki podział zadań sprawdziłby się w mieście? Trudno powiedzieć. Czy zachodni sposób myślenia o uciemiężonej kobiecie jest słuszny? Gdy rozmawiam z kobietami i mówię, że u nas bywa inaczej, że są inne rozwiązania, że dzieci inaczej są wychowywane – czasem nie dowierzają, czasem chichoczą, bo pomysł, że tata dziecka, może nie iść do pracy, aby maluszkiem się zająć wydaje im się szalenie zabawny, czasem kiwają ze współczuciem głową, gdy mówię, że nasze 7 latki, to nie wiedziałyby, jak rozpalić ognisko czy wypatroszyć zwierzę na obiad. Inny świat, ani lepszy, ani gorszy, choć sami tak byśmy żyć nie mogli.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-7.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3608" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-7-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-7" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Chłopcy szybo stają się mężczyznami i tak naprawdę w  wieku 12 lat mogą starać się o narzeczoną.  Oczywiście za pozwoleniem obojga rodziców i przyzwoleniem głównej zainteresowanej. Małżeństwa 14 latków nie należą do rzadkości, choć według prawa ekwadorskiego, to wciąż są dzieci. I podobno rozwodów nie ma… bo ślubów oficjalnych zazwyczaj się nie zawiera. Swój model wielożeństwa Indianie przenoszą też do miast i mężczyzna utrzymuje dwa gospodarstwa domowe i dwie rodziny, chyba, że mu się znudzi, to odchodzi. Zdarza się też, że kobiety odchodzą i układają sobie życie na nowo. Samo życie, niezależne od rasy i miejsca pochodzenia…</p>
<p class="lead">
Samodzielni</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-29.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3632" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-29-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-2" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Ciężkie życie selvy wymusza współdziałanie i dużą samodzielność, co widać chociażby po najmłodszych. Tak więc, jeżeli pięcioletni Tomas dostaje ode mnie ciastko, to w pierwszym spontanicznym odruchu dzieli go miedzy trójkę rodzeństwa, które posiada. Dzieciaki od najmłodszych lat  bez zbytniego strachu rodziców uczą się posługiwać nożem czy maczetą, obserwując starszych i samemu dochodząc do pewnych umiejętności i wniosków. Gdy sobie nie radzę z obieraniem twardej skóry manioku, sześcioletnia Victoria kiwa z politowaniem głową i momentalnie mi pokazuje jak to robić, sprawnie posługując się maczetą.  Z gorzkim uśmiechem na twarzy przypominam sobie zabiegi mojej matki zabraniającej mi grać w noża z rówieśnikami na podwórku, gdy miałem  prawie  10 lat. Zaczynam się gubić w domysłach czy dla nich to jeszcze zabawa czy już praca, a może jedno z drugim.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-39.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3484" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-39-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-39" width="1020" height="680" /></a>W każdym bądź razie wniosek nasuwa się jednoznaczny, dojrzewanie i rozwój w wymiarze społecznym przebiega tu o wiele szybciej.  Siedzę na brzegu rzeki i obserwuje jak niespełna 10 letni Asebedo wsiada do łodzi z maczetą na plecach i płynie na drugi brzeg rzeki, po czym zapuszcza się w dżunglę. Po jakiejś godzinie wraca z pożywieniem, ściął dwie duże palmy i oprawiając je z kory pozyskał ich jadalną część. Z uśmiechem mnie częstuje odrywając kilka jadalnych włókien chonty- bo tak się nazywa rodzaj tej palmy, której z powodzeniem można używać jako warzywo oraz składnik na sałatki. Chciałoby się powiedzieć, że raczej nie wygląda na takiego, co mu matka kanapki do szkoły robi.  Tu w wielu aspektach możesz myśleć samodzielnie, ale działasz na rzecz społeczności i  dzielisz się wszystkim ze wszystkimi, bez wyjątku, nawet jeżeli ciastko jest małe, a rybak złowił tylko dwie ryby.</p>
<p class="lead">
Czy turystyka zabija autentyczność?</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-25.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3626" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-25-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-25" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Romantycznie brzmi życie w chatce z liśćmi palmowymi i słuchanie śpiewu ptaków do poduszki, można być niemal samowystarczalnym, ale selva nie dostarczy Ci nowych butów, a współcześni Indianie w przeciwieństwie do Cejrowskiego nierzadko noszą kalosze, selva nie da Ci też baterii do latarki, ani benzyny na zasilenie motorku do czółna albo radia do komunikacji z innymi, nie da Ci też książek i mundurka, jeśli chcesz posłać dziecko do szkoły. Na to potrzebne są dolary, które niestety w selvie nie rosną. Leżą pod powierzchnią ziemi i dostęp do nich mają korporacje wydobywające ropę, nie specjalnie przekłada się to na dobrobyt lokalnej ludności.  Indianie zazwyczaj w swoich krajach są na dole drabiny społecznej i ich wpływ na rozwój wypadków w kraju jest ograniczony. Jeśli nie chcą współpracować z przemysłem naftowym albo wtopić się w życie miejskie, to pozostaje turystyka.</p>
<figure id="attachment_3637" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-10.jpg"><img class="size-large wp-image-3637" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-10-1024x683.jpg" alt="Romantycznie to wygląda, ale codzienne życie jest po prostu ciężkie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Romantycznie to wygląda, ale codzienne życie jest po prostu ciężkie</figcaption></figure>
<p>Czy trudno mieć za złe ludziom, że chcą lepszego życia dla siebie i łatwiejszej przyszłości dla swoich dzieci? Mogą żyć jak plemiona nieskontaktowane w głębi dżungli lub próbować się odnaleźć w nowoczesnym społeczeństwie, a na to potrzebna jest edukacja, ubranie i  pieniądze. Dochodzi jeszcze kwestia rasizmu, która wcale nie jest obca w społeczeństwie latynoskim, usłyszeliśmy naprawdę sporo historii o tym, jak można mieć pod górkę, będąc Indianinem.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-19.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3620" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-19-1024x683.jpg" alt="ekwador indianie-19" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Można stwierdzić arogancko, że wykupując wycieczkę, to jest takie „nieautentyczne” i poniżej polskiej backpackerskiej dumy, że to frajerstwo, że wycieczki są dla leniwych, wygodnych i dla żółtodziobów, nie dla prawdziwych podróżników i eksploratorów. Piszę w liczbie mnogiej, może nadmierne uogólnienie, ale nie raz spotkaliśmy się z takimi tekstami i przyznaję, sama też tak myślałam – bez agencji, autentycznie, samodzielnie i w ogóle brzmi bardziej cool, nie? Namiot w dżungli z pająkami ma dreszczyk emocji, nie to, co nudny lodge dla bogatych Amerykanów. Codzienne życie, a nie show dla turysty, polegający na tym, że wetkną sobie piórka w różne otwory ciała i zatańczą. Tymczasem dla wielu społeczności turystyka to jedyne wyjście, aby połączyć możliwość zarabiania z własną tradycją i kolejny powód, by dbać o środowisko.  Czy to źle, że znajdują się odbiorcy na takie usługi, ludzie, którzy chcą show, miłośnicy etnicznej biżuterii czy zwolennicy medycyny naturalnej, i są za to gotowi płacić (niekiedy kupę kasy)? Mi od tego nie ubędzie, a byt wielu rodzin może ulec poprawie. Dochodzi do tego kolejny argument, za ochroną selvy, bo turyści chcą oglądać las pierwotny ze zwierzakami i kąpać się w rzece czy lagunie bez ryzyka dostania wysypki od zanieczyszczeń.</p>
<figure id="attachment_3624" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-23.jpg"><img class="size-large wp-image-3624" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-23-1024x683.jpg" alt="Dziękujemy! Muchas gracias!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Dziękujemy! Muchas gracias!</figcaption></figure>
<p>Prawda jest taka, że mieliśmy niesamowite szczęście, że poznaliśmy odpowiednich ludzi, że zbieg okoliczności pokierował naszą trasą tak, a nie inaczej, że w sumie mieszkaliśmy miesiąc z indiańskimi rodzinami, najpierw Shiwiarów, potem Achuarów. I tu należą się wielkie podziękowania Alinie i Nantu, że wyprawa w głąb selvy mogła dojść do skutku. Bo inaczej, cóż grzecznie zapłacilibyśmy za wycieczkę z „autentic jungle experience”, albo na miejscu, bez agencji poszukali przewodnika, żeby jak najwięcej środków trafiło bezpośrednio do społeczności. Pewnie bylibyśmy krócej, pewnie byłoby drożej, ale staralibyśmy się wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie, nie brzmiałoby to tak fajnie, ale nie znaczy, że nie byłoby fajnie.  Mało tego, nasze fotki już zdążyły zasilić ulotkę, żeby zaprzyjaźniona rodzina, mogła łatwiej dotrzeć do potencjalnych turystów. Mamy nadzieję, że pomoże to im, choć pewnie znajdą się tacy, którzy widząc ulotkę, uciekną czym prędzej od tej „turystycznej papki”.</p>
<figure id="attachment_3616" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-15.jpg"><img class="size-large wp-image-3616" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-15-1024x683.jpg" alt="No i kiedy jest bardziej &quot;autentycznie&quot;?" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">No i kiedy jest bardziej &#8222;autentycznie&#8221;?</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3629" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-28.jpg"><img class="size-large wp-image-3629" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-indianie-28-1024x683.jpg" alt="Ci sami panowie bez spodni - nie zapłaciliśmy im aby się przebrali ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ci sami panowie bez spodni &#8211; nie zapłaciliśmy im, aby się przebrali ;-)</figcaption></figure>
<p>Osobiście nieco ubolewam, że wiele z naszych polskich zwyczajów i tradycji odchodzi w niepamięć, sporo osób podróżuje, żeby zobaczyć inną kulturę, czy to źle, że ta kultura trwa, bo jest zasilana dolarem? Czy świat byłby ciekawszy, gdyby zarabiając na chleb porzucili swoje piszczałki i koraliki z nasion, zapomnieli o szamanach, sile roślin i wtopili się w latynoskie społeczeństwo? Czy jest nieautentyczny ktoś, kto jest dumny ze swojego pochodzenie, chce ocalić tradycje od zapomnienia i na swoim profilu facebooka ma zdjęcie w koronie z piór, choć na co dzień nosi dżinsy?</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/rozkminki/wspolczesni-indianie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, jak poszliśmy na wojnę, a zdobyliśmy córkę.</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/kultura/o-tym-jak-pojechalismy-na-wojne-a-zdobylismy-corke</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/kultura/o-tym-jak-pojechalismy-na-wojne-a-zdobylismy-corke#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Sep 2015 19:09:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[Achuar]]></category>
		<category><![CDATA[Indianie]]></category>
		<category><![CDATA[indianie amazonii]]></category>
		<category><![CDATA[selva]]></category>
		<category><![CDATA[Shuar]]></category>
		<category><![CDATA[tradycyjnie żyjące społeczności]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka do Amazonii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3589</guid>
		<description><![CDATA[Patrzę jak siedzą w kręgu, z pomalowanymi twarzami. Nowe miesza się z tradycyjnym, wódz Shaimi ma koszulę z kołnierzykiem i koronę z piór, kobiety roznoszą chichę w tradycyjnych glinianych miseczkach, a w tle gra muzyka&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Patrzę jak siedzą w kręgu, z pomalowanymi twarzami. Nowe miesza się z tradycyjnym, wódz Shaimi ma koszulę z kołnierzykiem i koronę z piór, kobiety roznoszą chichę w tradycyjnych glinianych miseczkach, a w tle gra muzyka z magnetofonu. Wodzę wzrokiem po twarzach, jak niewielu ich zostało – w całym Ekwadorze żyje raptem 12 tysięcy Achuarów. <span id="more-3589"></span>W Irar czas upływał sielankowo i spokojnie, codzienne, powtarzalne czynności wyznaczały rytm dnia, większość aktywności mieszkańców wioski sprowadzała się do pozyskiwania żywności – łowienie ryb, polowanie, praca z maczetą na polu, gotowanie i zmywanie. Reszta to czas wolny, który leniwie płynął przy ognisku lub nad rzeką. Świat, w którym jeden dzień nie różni się zbytnio od poprzedniego, więc jak przebujasz się w hamaku od rana do nocy, to możesz być pewien, że nadgonisz, to, co Cię ominęło. Jutro, które nie różni się specjalnie od dziś, ani od wczoraj. Do czasu… Leniwą sielankę i spacery po selvie przerwało ważne wydarzenie – zebranie ze społecznością sąsiedniej wioski.</p>
<p class="lead">
Idziemy na wojnę</p>

<figure id="attachment_3591" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3591" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-1-1024x683.jpg" alt="Don Luis i Nantu - gotowi na wojnę :-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Don Luis i Nantu &#8211; gotowi na wojnę :-)</figcaption></figure>
<p>Przez dwa tygodnie wraz z Anią i Aliną poznawaliśmy kulturę małej społeczności indiańskiej, gdy nagle do wioski zaczynają napływać nowe osoby, synowie Luisa – wodza Irar i dziadka Nantu. Słowo wojna przewija się coraz częściej &#8211; dla wyjaśnienia nie chodziło o wojnę sensu-stricte, lecz o konflikt z sąsiednią społecznością Achuar, który dotyczył podziału terenów. W selvie, każda społeczność ma swoje autonomiczne terytorium, na którym może polować i uprawiać rośliny – więcej ziemi, to więcej obszarów łownych, nowe ciągi komunikacyjne, a także większy obszar, po którym można oprowadzać w przyszłości turystów. W związku z tym zwołano spotkanie w sąsiedniej wiosce. Postanawiamy wiec skorzystać z sytuacji i wziąć udział w negocjacjach o sporne ziemie. Jest pewien szkopuł, społeczność Shaimi, nie życzy sobie obcych. Po czym informują, że obcy muszą zapłacić po 100 dolarów, za wstęp na terytorium. Kiepska sprawa, Aliny, jako małżonki Achuara, problem nie dotyczy, a dla nas to cena zaporowa. Z pomocą przychodzi Don Luis – przez kilka dni twardo negocjuje przez radio, oburza się za afront i jak wielokrotnie podkreśla – nie jesteśmy turystami, tylko przyjaciółmi społeczności Irar. W końcu, na kilka godzin przed umówionym spotkaniem dociera wiadomość – obcy mogą przyjść.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-26.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3592" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-26-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa widoki-26" width="1020" height="680" /></a></p>
<figure id="attachment_3598" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-33.jpg"><img class="wp-image-3598 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-33-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa widoki-33" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na brzegu w Shaimi</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<p class="lead">
Malując twarze</p>

<figure id="attachment_3594" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/DSC01235.jpg"><img class="size-large wp-image-3594" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/DSC01235-1024x683.jpg" alt="Alina i make up wojenny" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Alina i make up wojenny</figcaption></figure>
<p>Jak tradycja każe idąc na wojnę malujemy twarze czerwonym barwnikiem rośliny achiote, tuż przed samym opuszczeniem naszej osady. Jako, że spotkanie jest ważne, każdy ubiera się w to, co ma najlepszego, co w warunkach selwowych łatwe nie jest, nawet świeżo wyprane ciuchy w tajemniczy sposób po chwili brudne są od błota i śmierdzą stęchlizną. Do Shaimi, bo tak się nazywa sąsiednia wioska płyniemy około 2 godziny łodziami w górę rzeki Copataza. Dla odmiany ludzie z sąsiedniej wioski mają twarze pomalowane na czarno. Spotkanie rozpoczyna się w wielkim domu bez ścian, z podłużnym palmowym dachem o owalnym kształcie osadzonym na drewnianych palach. Siadamy na ławkach w kręgu, trwa przywitanie, krążą kobiety z miskami chichy częstując wszystkich. Syn wodza zwraca się do nas pełnym godności głosem: „Señores Extranjeros”, czyli państwo obcokrajowcy. Dziś trwa tylko zabawa i ogólna prezentacja sił, o czym świadczy konfrontacyjna postawa pomalowanego na czarno i przystrojonego w pióropusz wodza Shaimi, który siedzi centralnie naprzeciw Louisa, dziadka Nantu zarządzającego wioską Irar. Twarde negocjacje zaczną się jutro. Jak na razie nie odczuwamy żadnych oznak wrogości. Rozbijamy namiot i zmęczeni kładziemy się spać.</p>
<p class="lead">
Negocjacje&#8230;</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-30.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3593" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-selwa-widoki-30-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa widoki-30" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Dawniej pewnie złapaliby za oszczepy, albo użyli strzałek, z grotem zanurzonym w śmiercionośnej truciźnie. Współczesna wojna wygląda inaczej – to walka na groźnie pomalowane twarze i argumenty. Przemawiać może każdy, krąg słucha i potakuje głowami lub prześmiewa mówcę. Z mowy ciała próbujemy wyczytać, jak się sprawy mają, chyba nie za dobrze, ale mamy się nie martwić. Póki nikt nie użyje słowa „wojna”, wszyscy są bezpieczni. W końcu głos zabiera Dona Mercedes, żona wodza Shaimi – jedyna kobieta, która zdecydowała się wystąpić. Widać, że bije z niej siła i pewność siebie, a mężczyźni, choć początkowo się podśmiewują, słuchają, zaczynają potakiwać. Mówi w języku Achuar, więc nie rozumiemy, o czym, ale mamy wrażenie, że właśnie ta przemowa stała się punktem zwrotnym.</p>
<figure id="attachment_3595" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-4.jpg"><img class="size-large wp-image-3595" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-4-1024x683.jpg" alt="W koronie z piór wódz Shaimi, Don Alfonso" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">W koronie z piór wódz Shaimi, Don Alfonso</figcaption></figure>
<p>Po godzinie roznoszony jest poczęstunek i ma się zacząć impreza, Irar uzyskało sporne ziemie, więc dwie społeczności mogą świętować i przypieczętować zawarty pokój. W tle muzyka tradycyjna, choć niestety z magnetofonu. Kobiety roznoszą ogromne zielone liście, kładąc je przed zebranymi siedzącymi na ławach wokół. Na nie kładą platany i maniok oraz miski z zupą o zawartości mięsnej. Mięso zróżnicowane, Ania ma więcej szczęścia i je kajmana, ja z niemałym zdumieniem oglądam twardą kupę ścięgien i żył obciągniętych skórą. To mięso jest z małpy, wyjaśnia Nantu. To zajebiście, tylko co ja mam tu ugryźć? Za chwilę próbuję kajmana z Ani michy, hm&#8230; zdecydowanie lepsza nuta smakowa. Nantu dokonuje oficjalnej prezentacji swojej żony i nas – już nie jesteśmy Señores Extranjeros, szef Shaimi, ogłasza nas przyjaciółmi wioski. Wreszcie też możemy używać aparatu, co Ania skrzętnie wykorzystuje. Gdy po cichu pytamy się, czy byłaby uczta, gdyby sporu nie udało się rozwiązać, dowiadujemy się, że nie i musielibyśmy brać nogi za pas, by jak najszybciej wyjść poza ich terytorium. Bo wojna na słowa, może łatwo zmienić się w wojnę prawdziwą. A w takich sytuacjach, gdy w selvie są ogniska konfliktu, to nie zagłębia się ani wojsko, ani policja, bo nikt sobie ich pomocy nie życzy, więc się ich eliminuje, aby nie przeszkadzali.</p>
<p class="lead">
Od turysty do rodzica</p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-5.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3590" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-5-1024x683.jpg" alt="ekwador reunion Shaimi-5" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Zabawa taneczna trwa w najlepsze, z trzaskającego magnetofonu dobiegają dźwięki cumbii. Na klepisku tańczą pary, żaden mężczyzna nie ma prawa dotykać kobiety, która nie jest jego żoną. Chcąc poprosić panią do tańca oprócz jej, należy też spytać o zgodę męża. Ala z Nantu wcześnie się położyli, więc Ania, jako jedyna blondynka cieszy się sporym powodzeniem. Przypatruję się tańczącym parom – zmęczone kobiety z chichą w ręku i z niemowlakiem w chuście lub pod pachą dreptają do muzyki z obojętną miną. Panowie coraz głośniejsi i z coraz bardziej chwiejnym krokiem. Zabawa trwa niemal do świtu. Nagle staje przed nami dziewczątko prowadzone przez jednego z synów Luisa i pyta Ani czy zostanie jej madrino. Jak nam tłumaczą, to wielki zaszczyt, zostać przybranym rodzicami i opiekunami. Co tu robić? Wojna dopiero co zakończyła się pokojem, pół wioski patrzy na nas wyczekująco, Cristian tłumaczy nam szybko co i jak. Godzimy się i w ten o to sposób mamy piękną, 13 letnią córkę o imieniu Marianna. Wymieniamy uściski dłoni z jej rodzicami, stając się tym samym częścią rodziny. Rano, zostajemy zaproszeni do bardzo skromnego domku na śniadanie, aby nas ugościć, rodzina poświęciła kurczaka. Po raz kolejny widzimy, jak ludzie, którzy mają tak niewiele, dzielą się tym, co mają najlepsze. Pytamy Marianny, co by chciała na zwyczajowy upominek – coś w kolorze żółtym do ubrania i kolorowy zeszyt. W selvie nawet marzenia dzieci są prostsze. Patrzę na biedny dom, gromadkę rodzeństwa, psa, który wygląda jak skóra i kości, kilka podskubanych kurczaków i jedne krzywe łóżko, w którym śpi rodzina i ściska mnie coś za serce. Ta rodzina potrzebuje wiele, a dziewczynka nieco zawstydzona mówi, że lubi żółty kolor, jeśli to nie problem. Rodzice dodają też, że zawsze będziemy mile widziani pod ich dachem.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-3.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3597" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/09/ekwador-reunion-Shaimi-3-1024x683.jpg" alt="ekwador reunion Shaimi-3" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Gdy zbieramy się z powrotem, żegna nas wódz, ze swą charyzmatyczną żoną, już nie jesteśmy <em>Señores Extranjeros</em>, tylko Ana y Pedro &#8211; przyjaciele Shaimi i drzwi są zawsze dla nas otwarte, jak dla części rodziny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/kultura/o-tym-jak-pojechalismy-na-wojne-a-zdobylismy-corke/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arka Noego &#8211; rzekami Amazonii</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2015 06:18:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Amazonka]]></category>
		<category><![CDATA[Coca]]></category>
		<category><![CDATA[Iquitos]]></category>
		<category><![CDATA[jak się dostać z Ekwadoru do Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Napo]]></category>
		<category><![CDATA[transport w Amazonii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3582</guid>
		<description><![CDATA[Nie raz spotkaliśmy się z określeniem, że rejs lokalnym statkiem po Amazonii, to doświadczenie życia – magiczne, bajeczne, a nawet romantyczne. Z tych wszystkich określeń możemy się zgodzić tylko z jednym, bez wątpienia jest to&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie raz spotkaliśmy się z określeniem, że rejs lokalnym statkiem po Amazonii, to doświadczenie życia – magiczne, bajeczne, a nawet romantyczne. Z tych wszystkich określeń możemy się zgodzić tylko z jednym, bez wątpienia jest to przeżycie unikatowe. Relacja i porady praktyczne.<span id="more-3582"></span></p>
<p>Gdy pierwszy raz czytałam <em>Ryby śpiewają w Ukajali Fidlera</em>, jednym z największych marzeń podróżniczych stało się przepłynięcie Amazonki – nieśpiesznie, mając czas na obserwację przyrody, jak i codziennego życia. Postanowiliśmy zacząć od mało popularnej wśród turystów trasy z Ekwadoru Rzeką Napo i Amazonką do Iquitos.</p>
<figure id="attachment_3575" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-32.jpg"><img class="size-large wp-image-3575" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-32-1024x683.jpg" alt="Miało być pięknie i romantycznie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Miało być pięknie i romantycznie</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3545" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-peru-barka-2.jpg"><img class="size-large wp-image-3545" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-peru-barka-2-1024x683.jpg" alt="Nahbardziej charakterystyczny widok na trasie... i tak przez 6dni" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nahbardziej charakterystyczny widok na trasie&#8230; i tak przez 6dni</figcaption></figure>
<p>Przekroczenie granicy z Peru w tej części świata jest nieco skomplikowane i wymaga paru przesiadek oraz obfituje w różnorakie atrakcje, na pewno nie turystyczne. Chociażby samo przekraczanie granicy. Zarówno po ekwadorskiej, jak i peruwiańskiej stronie, ruch graniczny obsługują młodzi kolesie, którzy pieczątki wbijają siedząc w gatkach kąpielowych i podkoszulce. Ekwadorczyk z rana był tak zaspany, że nawet nie zauważył, że przekroczyliśmy naszą 90 dniową wizę turystyczną o miesiąc; w Peru uśmiechnięty chłopaczek proponuje wodę, bo jest straszny upał. Spotkaliśmy najbardziej wyluzowanych pograniczników ever. Z stempelkiem peruwiańskim w paszporcie oczekiwaliśmy na statek, wreszcie miała rozpocząć się przygoda.</p>
<figure id="attachment_3549" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-6.jpg"><img class="size-large wp-image-3549" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-6-1024x683.jpg" alt="Na granicy" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na granicy</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 1 – I zabrali na pokład zwierzęta wszelakie.</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-10.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3553" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-10-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-10" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><em>I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham i Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów weszli do arki, a wraz z nim wszelkie gatunki zwierząt, bydła, zwierzątek naziemnych i wszelkiego ptactwa skrzydlatego</em>, jak głosi Księga Rodzaju. Nasz statek niewiele się różni od biblijnej arki. Abstrahując od tego, że średnio co 10 minut zatrzymujemy się, aby załadować platany, to do tego, z czasem zmieniamy się w obwoźne zoo. Patrzymy jak chłopaki ganiają po wiosce byki i próbują wprowadzić je na pokład. Byczki chyba nie mają ochoty nigdzie jechać, jeden demonstruje swoje niezadowolenie bardzo otwarcie, rozwalając przy tym płot i skrzynię z owocami – limony turlają się po całym pokładzie i wpadają do wody. Wreszcie po 4 godzinach, 6 byków i jedna krowa, zostają ulokowane na dolnym pokładzie. Płyniemy…</p>
<figure id="attachment_3554" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-11.jpg"><img class="size-large wp-image-3554" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-11-1024x683.jpg" alt="Ten byk bardzo, ale to bardzo nie chciał popłynąć" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ten byk bardzo, ale to bardzo nie chciał popłynąć</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 2 – Woda ognista</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-19.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3562" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-19-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-19" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Jest chwila po 12, gdy przybijamy do kolejnej sennej wioseczki, która ma jakąś nazwę, ale ulega ona zapomnieniu szybciej, niż snująca się powoli Arka Noego. Widząc sterty platanów, które czekają na plaży decydujemy się zejść na ląd. Mijając gromadkę ludzi na plaży, kierujemy się w głąb wioski. Drewniane proste domy, a za nimi selva, jest nawet betonowy chodnik. Pod sklepem niezłe zgromadzenie, chyba pół wioski zebrało się pod daszkiem. Częstują nas chichą i jest to piękny wstęp, aby rozpocząć opowieść o szlachetnych Indianach, żyjących na końcu świata. Niestety nie tym razem. Bełkoczący mężczyźni przyjaźnie nas witają, a wokół krążą plastikowe buteleczki z przejrzystym płynem. Piją wszyscy, stare kobiety, chłopcy na oko nie więcej niż 12 letni, matki, nie przerywając karmienia piersią i mężczyźni w wieku wszelakim. Chcą zagadać, ale większość, jest już tak pijana, że niewiele można zrozumieć. Zaczynają się prośby – daj mi pieniądze, papierosa, kup mi colę, daj mi, bo ja nie mam. Gdy decydujemy się na odwrót, odmawiając coraz to nowszym prośbom, natychmiastowo przestajemy być <em>Amigos</em>, już jesteśmy <em>Gringos</em>, a gdy odchodzimy, słyszymy jak mieszkańcy tej przemiłej osady sugerują złe prowadzenie się naszych matek.</p>
<p class="lead">
<strong>Dzień 3 – Walka o przestrzeń</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-26.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3569" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-26-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-26" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Wydaje się, że pełniej już być nie może – na statku, mającym pojemność 30 pasażerów, jest ich dwa razy tyle, każdy ze swoim hamakiem, próbuje rozwiesić się tam gdzie wydawałoby się, że szpilki już nie wciśniesz. Pojawiają się stronnictwa i sojusze obrony przestrzeni – nas wspiera grupa z lewej strony słupka i nie pozwala cwaniakowi po cichu zdjąć naszego hamaka i zająć miejscówki przez zasiedzenie. Inna pani, próbuje mnie przekonać, że powinnam zawiesić hamak na oknie, a jej zrobić miejsce, bo na oknie jej będzie niewygodnie, a mi z całą pewnością świeżo i z widokami. Nie poddając się manipulacji, znów słyszę coś o Gringach, a pani pozostaje obrażona do końca rejsu, co gorsza zawiesza hamak tak, że po ułożeniu się w nim przygniata nas totalnie. Totalnie sfrustrowani postanawiamy wykorzystać resztkę przestrzeni i poprzez skrócenie sznurków w naszych hamakach zagospodarować  ją tak, aby to pulchna  Metyska była na dole. Choć całe przedsięwzięcie wykonujemy ze stoickim spokojem i staramy się trzymać szaleństwo na uwięzi, to mamy poczucie, że jeżeli ktoś w tej chwili spróbuje nam przeszkodzić  przy pomocy argumentów bądź siły, to gotowi jesteśmy iść na noże, palniki gazowe i maczety… Na szczęście nikt się nie włącza, a nasza latynoska piękność przewiesza hamak. Działa tylko jedna toaleta, do tego część Indian z sobie tylko znanych powodów przemyciła kury na pokład pasażerski. Zaczynam robić się coraz lepsza w rozpoznawaniu zwierząt na podstawie zapachu. Nie mogąc znieść tłoku, jeden z pakunków zaczyna uciekać, okazało się, że w środku znajduje się całkiem sympatyczny i wyrośnięty żółw.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-31.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3574" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-31-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-31" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Z rozrywek specjalnych wieczorem dopada nas burza, co powoduje, że w środku robi się jeszcze ciaśniej, Piotrek kategorycznie odmawia uśmiechania się – nawet do zdjęcia. Załoga ma odruchy humanitarne – ledwo żywa krowa dostaje daszek, chroniący przed słońcem, dlaczego nikt kolejny dzień z rzędu nie wpadł na to, by napoić zwierzęta, pozostaje tajemnicą.</p>
<figure id="attachment_3572" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-29.jpg"><img class="size-large wp-image-3572" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-29-1024x683.jpg" alt="Piotrek postanawia nie uśmiechać się" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Piotrek postanawia nie uśmiechać się</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Dzień 4 – Wtargnięcie na teren wojskowy.</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-25.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3568" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-25-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-25" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>W nocy około 3 wysiadła część pasażerów, aby w Mazan przesiąść się na szybką motorówkę do Iquitos, więc z rana na statku jest całkiem przyjemnie. Gdy zaczynamy pakować swoje rzeczy odkrywamy pod plecakami mnóstwo maleńkich larw, które uciekły z sąsiedniego koszyka z suszonym mięsem i w cudowny sposób rozmnożyły się przez dwa dni. Ledwo co się uporaliśmy z robactwem, a nasza łajba dociera do ujścia Napo – wreszcie Amazonka! Choć tak z ręką na sercu powiemy, że choć już jest szeroka, to nie wyróżnia się niczym szczególnym. Po prostu kolejny dzień na szerokiej rzece o zielonych brzegach. Im bliżej Iquitos, tym więcej pojawia się stanowisk kampanii naftowych. Peru, podobnie jak Ekwador, wydobywa ropę z Amazonii.</p>
<p>Na 3 kilometry przed Iquitos nagle maszyna odmawia współpracy, a na statku pojawia się panika wśród pasażerów. Myślę sobie: „O! Toniemy!”, okazało się, że prąd zniósł nas prościutko na bazę wojskową. Na szczęście żołnierze okazali się z tych, co najpierw pytają, a potem strzelają, nie mniej zadowoleni nie byli. Po marudzeniu, sprowadzeniu właściciela do bazy, wypisaniu grzywny za wtargnięcie na teren wojskowy i zniszczenie mienia, decydują się nam pomóc. Całej tej procedurze towarzyszy gdakanie kur i chrumkanie świń, które toczą zaciętą walkę o banana. Wreszcie nasz statek płynie dalej, ale tak powoli, że mijają nas nawet drewniane czółna, zasilane niewielkim motorkiem o wdzięcznej nazwie peke peke. Całe szczęście, że maszyna padła tuż przy Iquitos, a nie gdzieś wgłębi selvy, bez szans na szybką pomoc, z uwagi na odległości i… brak radia na naszej cudownej łajbie. Wreszcie, gdy słońce znika za horyzontem docieramy do naszego celu &#8211; największego miasta świata, do którego nie sposób dostać się lądem.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-34.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3577" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-34-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-34" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Czy było magicznie i romantycznie? Podróż życia? Nie. Zabawnie? Czasami. W gruncie rzeczy podróż dość monotonna i przygnębiająca, nie zdawaliśmy sobie sprawy ile na terenie Ekwadoru i Peru znajduje się stacji wydobywających ropę. Powalił nas totalny brak respektowania przyrody, wszyscy beztrosko rzucali śmiecie wszelakie do wody – podejście totalnie inne, niż to co zaprezentowali nam Indianie z Pastazy w Ekwadorze.  Dobiły wioski, gdzie od rana wszyscy piją, bo w zasadzie, to co tu można robić. Poraziło traktowanie zwierząt. I co by nie mówić, to ciężko poczuć magię, gdy za pierwszą nutę zapachową robi smród krowiego łajna.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-7.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3550" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-7-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-7" width="1020" height="680" /></a></p>
<p class="lead">
<strong>Informacje praktyczne:</strong></p>

<p>Jeśli nie zniechęcił Cię ten opis i planujesz pokonać trasę, to mogą przydać Ci się te wiadomości.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Transport i nocleg:</span></strong></p>
<p>Regularne połączenia są tylko na trasie <strong>Coca</strong> – Nueva Rocafuerte. Codziennie o 7 rano przy Malecon. 15$/osoba, czas podróży 8-9 godzin z postojem na obiad w jednej z wiosek na brzegu.</p>
<p>W <strong>Nueva Rocafuerte</strong> jest odprawa graniczna po stronie ekwadorskiej. Do miasteczka granicznego w Peru (Pantoja) można się dostać tylko prywatną łodzią – ceny dla lokalnych 50$ za łódź, dla turysty startują z 80$. Najlepiej dogadać się z kilkoma osobami na wspólny przejazd. Nam wyszło 15$/osoba (4 pasażerów), czas podróży: ok 1,5 godziny. Miasteczko można też wykorzystać jako bazę na wypad do Parku Yasuni.</p>
<p>Nocleg: Hospedaje Chimborazo 10$/osoba, ewentualnie można rozbić namiot na trawniku.</p>
<p><strong>Pantoja</strong> – tu zaczyna się Peru i przygoda, brak regularnych połączeń.</p>
<p>Szybkie motorówki do Iquitos odpływają co 5-6 dni, koszt 80$/osoba, czas podróży: 1,5 dnia</p>
<p>Statki odpływają co 10-14dni w zależności od zapotrzebowania, koszt 100 soli/osoba, czas podróży 3-5dni w zależności od poziomu wody i ilości postojów. Niezbędny jest hamak i liny do zawieszenia go.</p>
<p>W Pantoja jest jeden hotelik – pokoje kosztują 4$/osoba, ale, że nie było ani prądu, ani wody, to płaciliśmy 5$/2osoby. Namiot można rozbić koło punktu kontroli granicznej i posterunku policji (po uprzednim zapytaniu się o zgodę). W ramach czekania, miejscowi proponują wypady do selvy w cenie dwukrotnie niższej niż w Ekwadorze.</p>
<p><strong>Skrót w Mazan</strong>: jeśli chcesz skrócić podróż statkiem, wysiądź w Mazan – jest możliwość wzięcia zakrętu i szybkiej motorówki do Iquitos 5$/osoba, 1 godzina, statkiem 1 dzień.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Pieniądze</span></strong>:</p>
<p>Gorąco namawiamy do wymienienia w banku w Coca (kurs bankowy 1$ = 3,2 soli), w Nueva Rocafuerte 1$= 2,8 sola, w Pantoja i na statku 1$ = 2,5 sola (sierpień 2015).</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Jedzenie</span></strong>:</p>
<p>W cenie biletu na statek Pantoja &#8211; Iquitos są trzy posiłki dziennie. Ostatnia możliwość na zrobienie zakupów to Pantoja (skromny wybór), koniecznie trzeba wziąć zapas wody. Kuchnia nie serwuje niemal niczego, co mogliby zjeść wegetarianie. W mijanych miejscowościach może nie być możliwości lub czasu na kupienie czegokolwiek, statki zazwyczaj mają sklepiki z ciastkami, chrupkami, napojami, ale asortyment naszego sklepiku wyczerpał się po 2 dniach.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-15.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3558" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-peru-barka-15-1024x683.jpg" alt="ekwador peru barka-15" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/informacje-praktyczne/arka-noego-rzekami-amazonii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie uciekło, to zjedliśmy – dzika kuchnia amazońska</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/kacik-kulinarny/nie-ucieklo-to-zjedlismy-dzika-kuchnia-amazonska</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/kacik-kulinarny/nie-ucieklo-to-zjedlismy-dzika-kuchnia-amazonska#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Aug 2015 20:06:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Kącik kulinarny]]></category>
		<category><![CDATA[comida typica]]></category>
		<category><![CDATA[dziczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[gusano]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia amazońska]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia ekwadorska]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnie świata]]></category>
		<category><![CDATA[larwy]]></category>
		<category><![CDATA[maniok]]></category>
		<category><![CDATA[tapir]]></category>
		<category><![CDATA[yuca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3536</guid>
		<description><![CDATA[Dosłownie tak. Dziś o diecie amazońskiej złożonej między innymi z larw, cytrynowych mrówek i penisa tapira. Selva jest miejscem, gdzie wszelakie życie wydaje się wręcz namacalne – niezliczone gatunki roślin, owadów, schronienie wszelakiej zwierzyny i&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dosłownie tak. Dziś o diecie amazońskiej złożonej między innymi z larw, cytrynowych mrówek i penisa tapira.</p>
<p><span id="more-3536"></span></p>
<p>Selva jest miejscem, gdzie wszelakie życie wydaje się wręcz namacalne – niezliczone gatunki roślin, owadów, schronienie wszelakiej zwierzyny i ptactwa. Paradoksalnie, w miejscu, gdzie wszystkiego jest tak wiele, głód jest realnym zagrożeniem. Przez dwa tygodnie postanowiliśmy żyć jak Indianie, z zapasów wzięliśmy przede wszystkim ryż, mąkę i sól, a całą resztę mieliśmy kupić lub wymienić. Efekt był taki, że pierwszy raz zjedliśmy więcej dzikich zwierząt, niż ich zobaczyliśmy. A sami musieliśmy zmienić sposób myślenia, wszak zjedliśmy nie raz dziczyznę, co do której gdzieś z tyłu głowy świeciła myśl, że to przecież zwierzę tak egzotyczne i tak nie można, bo jeszcze mój obiad zagrozi populacji gatunku. Alternatywą byłoby zjedzenie manioku.</p>
<figure id="attachment_3524" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-28.jpg"><img class="size-large wp-image-3524" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-28-1024x683.jpg" alt="Obiad i śniadanie dla 14 osób" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Obiad i śniadanie dla 14 osób</figcaption></figure>
<p>Indianin nie poluje na zapas, Indianin nie poluje dla adrenaliny i trofeów. Indianie polują, by przeżyć;  dzielą się swoją zdobyczą i nigdy nie marnują żywności. Czasem dla nas wszystkich były dwie niepozorne rybki do podziału, innym razem ptak, nieco mniejszy od kurczaka, czasem nie było mięsa i z manioku lepiliśmy placki. Niezależnie co lądowało na talerzu, było rozdzielone między wszystkich, co więcej, nic się nie marnowało. Bo przecież głowę i nogę też można zjeść, a z niektórych wnętrzności nawet rosół ugotować. Przy jedzeniu się nie grymasi, bo alternatyw zbyt wiele nie ma. Gdy pytam Luz Marii, a co się dzieje, gdy myśliwy nic nie upoluje i nie złowi? Nic się nie dzieje – odpowiada. Jemy maniok, a czasem tylko wypijemy <em>chcichę</em> i idziemy spać, może jutro będzie lepiej.</p>
<figure id="attachment_3517" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-21.jpg"><img class="size-large wp-image-3517" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-21-1024x683.jpg" alt="Głowa, jak głowa - zjeść co nieco można" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Głowa, jak głowa &#8211; zjeść co nieco można</figcaption></figure>
<p>W miejscach oddalonych od typowych sklepów, w miejscach, gdzie niekiedy cała rodzina ze swoim dobytkiem zmieściłaby się w jednym canoe, trzeba być samowystarczalnym. Na maleńkich przydomowych poletkach można uprawiać maniok, ziemniak chiński i camote – wszystkie mają smak mniej lub bardziej słodkiego ziemniaka i stanowią bardziej zapychacz, niż źródło energii. Do tego platany, czasem jakieś limony, Male pikantne papryczki przy odrobinie szczęścia można i na papaję trafić, trochę ziół. To wszystko.</p>
<figure id="attachment_3531" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-35.jpg"><img class="size-large wp-image-3531" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-35-1024x683.jpg" alt="Drzewko z limonkami" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Drzewko z limonkami</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3514" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-18.jpg"><img class="size-large wp-image-3514" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-18-1024x683.jpg" alt="Ala, czyli grzybki - można usmażyć i dodać do sałatki" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ala, czyli grzybki &#8211; można usmażyć i dodać do sałatki</figcaption></figure>
<p>Niekiedy przy domostwach pałęta się parę podskubanych przez psy kurczaków i o ile puma nocą ich nie pożre, to rodzina będzie miała z nich posiłek. Całą resztę jedzenia należy zdobyć, znaleźć w selvie, upolować  lub złowić, a tradycyjne metody obróbki mięsa – dymem z ogniska pozwalają nawet obyć się bez soli. Ta sama sól, o której nasi lekarze mówią biała śmierć, w selvie jest traktowana jako niezwykle pożądany podarunek i  gdy ktoś z wioski wybiera się do miasta, to jednego można być pewnym – wracając przyniesie soli.</p>
<figure id="attachment_3534" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-38.jpg"><img class="size-large wp-image-3534" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-38-1024x683.jpg" alt="Przydomowe poletko z maniokiem - czyli bulwiaste korzenie drzewka" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przydomowe poletko z maniokiem &#8211; czyli bulwiaste korzenie drzewka</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3535" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-39.jpg"><img class="size-large wp-image-3535" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-39-1024x683.jpg" alt="Ala najsprawniej z nas wszystkich posługuje się maczetą przy obieraniu manioku" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ala najsprawniej z nas wszystkich posługuje się maczetą przy obieraniu manioku</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Rosół z kajmana i wędzony penis.</strong></p>

<figure id="attachment_3499" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-3.jpg"><img class="size-large wp-image-3499" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-3-1024x683.jpg" alt="Szyneczka!" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Szyneczka!</figcaption></figure>
<p>Gdy Nantu opowiadał nam  o obyczajach lokalnych zwierząt, zawsze, ale to zawsze dodawał, że tak w ogóle, to jest bardzo smaczne. W trakcie pobytu nie raz mieliśmy okazję przekonać się osobiście i  spróbować dzikiej zwierzyny. Jedliśmy rosół z pancernika o intensywnym smaku, zupki rybne, wywar z guanty (zwierz wielkości prosiaka, nieco podobny do świnki morskiej) o delikatnym smaku, tapira pieczonego na ogniu, a nawet wędzone żeberka małpy, gotowanego kajmana (nie do wiary, że stwór wyglądający tak groźnie ma tak delikatne mięso!) czy pieczone pekari (amazoński odpowiednik dzika). Najsmaczniejszy z tego wszystkiego okazał się jednak wędzony penis tapira – niczym dobrze uwędzona szynka o zapachu ogniska. Indianie wieżą, że gdy mężczyzna spożywa ten przysmak, to i jego organ nabiera większego wigoru <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<figure id="attachment_3525" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-29.jpg"><img class="size-large wp-image-3525" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-29-1024x683.jpg" alt="Hasło: &quot;przyrządzaj na wolnym ogniu&quot; nabiera nowego znaczenia" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Hasło: &#8222;przyrządzaj na wolnym ogniu&#8221; nabiera nowego znaczenia</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3498" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-2.jpg"><img class="size-large wp-image-3498" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-2-1024x683.jpg" alt="Nogę tapira można zjeść lub się podrapać po głowie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nogę tapira można zjeść lub się podrapać po głowie</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3526" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-30.jpg"><img class="size-large wp-image-3526" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-30-1024x683.jpg" alt="Rosół z guanty" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Rosół z guanty</figcaption></figure>
<p>Mięso zazwyczaj przyprawia się małymi pikantnymi papryczkami, które podobno usuwają pasożyty z przewodu pokarmowego.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-24.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3520" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-24-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa comida-24" width="1020" height="680" /></a></p>
<p class="lead">
<strong>Mięsko? A skąd masz? Przypełzło….</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-6.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3502" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-6-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa comida-6" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Gdyby ktoś mi powiedział, że będę jadła larwy, a nawet samodzielnie wyszukiwała je w pniu, to powiedziałabym, że go rozum opuścił. Nie mniej nie raz i nie dwa jedliśmy <em>gusano</em>, które według Indian najlepiej spożywać na surowo, czyli żywe, bo mają dużo witamin, a także szereg mocy leczniczych od astmy po afrodyzjak. Nam najbardziej smakowały przypiekane na ogniu i lekko chrupiące.</p>
<figure id="attachment_3503" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-7.jpg"><img class="size-large wp-image-3503" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-7-1024x683.jpg" alt="Na tropie gusano" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na tropie gusano</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_3500" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-4.jpg"><img class="size-large wp-image-3500" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-4-1024x683.jpg" alt="Żuczek jest chrupiący, ale wchodzi między zęby" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Żuczek jest chrupiący, ale wchodzi między zęby</figcaption></figure>
<p>Nie są to jedyne owady, które można jadać. Próbowiliśmy też małych cytrynowych mróweczek, żyjących w pąkach jednej z roślin, żuków, włochatą larwę (jadalną) tylko po uwędzeniu. A gdy raz w przypływie paniki, zawołałam Nantu, że pod jednym pokrowcem mamy pełno życia, to z radością oznajmił: „O termity!”. Po czym całą garść wsadził sobie do buzi i zjadł.</p>
<figure id="attachment_3530" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-34.jpg"><img class="size-large wp-image-3530" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-34-1024x683.jpg" alt="Piotrek zajada maleńkie mróweczki cytrynowe" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Piotrek zajada maleńkie mróweczki cytrynowe</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3497" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3497" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-1-1024x683.jpg" alt="Gusano - lokalny przysmak, lekarstwo i afrodyzjak" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gusano &#8211; lokalny przysmak, lekarstwo i afrodyzjak</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Amazonka zdrój</strong></p>

<figure id="attachment_3513" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-17.jpg"><img class="size-large wp-image-3513" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-17-1024x683.jpg" alt="Woda z unii de gato - gasi pragnienie i ma właściwości lecznicze" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Woda z unii de gato &#8211; gasi pragnienie i ma właściwości lecznicze</figcaption></figure>
<p>Kolejny selvowy paradoks to woda – choć jest wilgotno, a niekiedy wręcz koszmarnie mokro, woda pitna nie jest wcale taką oczywistą sprawą. Indianie rozróżniają wodę do picia i do mycia. Początkowo mieliśmy pewne obawy, czy nasze europejskie żołądki nie rozchorują się po indiańskiej wodzie – nic bardziej mylnego. Przez calusieńki pobyt, nie przydarzyły nam się żadne tego typu przykre dolegliwości. Jednak strumienie, to nie jedyne źródła wody w selvie. Gdy mężczyźni udają się na polowanie w głąb selvy, brak wody uzupełniają pijąc bezpośrednie z lian <em>unii de gato </em>lub rozcinając owoc chapi o zdrewniałej, kolczastej skórze.</p>
<figure id="attachment_3512" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-16.jpg"><img class="size-large wp-image-3512" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-16-1024x683.jpg" alt="Chapi" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Chapi</figcaption></figure>
<p><em>Chapi</em> w zależności od poziomu dojrzałości może być wypełniony wodą lub białym, galaretowatym miąższem. Gdy pytam, czy każda liana nadaje się do picia, dowiaduję się, że absolutnie nie, są też trujące, spożycie zawartości których, kończy się śmiercią spragnionego wędrowca. Patrzę z podziwem na Indian, choć usiłuję dopatrzeć się różnic, to dla mnie wszystkie liany wyglądają tak samo.</p>
<p class="lead">
<strong>Maito &#8211; danie godne bogów.</strong></p>

<figure id="attachment_3538" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/P7120144.jpg"><img class="size-large wp-image-3538" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/P7120144-1024x576.jpg" alt="Maito - na zdjęciu ryba zapiekana w liściu" width="1020" height="574" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Maito &#8211; na zdjęciu ryba zapiekana w liściu</figcaption></figure>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-31.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3527" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-31-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa comida-31" width="1020" height="680" /></a>Mianem tym określa się każde danie, które zostało zawinięte w duże liście i w ten sposób dusiło się przy ogniu. W warunkach selvy najczęściej w ten sposób przyrządza się ryby, węże oraz <em>palmito</em>, czyli posiekany, nieco miękki trzon pnia palmy (tej samej z której pozyskuje się larwy).</p>
<figure id="attachment_3532" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-36.jpg"><img class="size-large wp-image-3532" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-36-1024x683.jpg" alt="Asebedo pozyskuje palmito" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Asebedo pozyskuje palmito</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3533" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-37.jpg"><img class="size-large wp-image-3533" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-37-1024x683.jpg" alt="Ala sprawdza czy palmito nadaje się do gry w baseball" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ala sprawdza czy palmito nadaje się do gry w baseball</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Platan i maniok na tysiąc sposobów.</strong></p>

<figure id="attachment_3528" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-32.jpg"><img class="size-large wp-image-3528" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-32-1024x683.jpg" alt="gotowane platany" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">gotowane platany</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3516" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-20.jpg"><img class="size-large wp-image-3516" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-20-1024x683.jpg" alt="Zupa z guanty, zagęszczona tartym platanem" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Zupa z guanty, zagęszczona tartym platanem</figcaption></figure>
<p>Gdy niestety myśliwym nie uda się nic upolować pozostają zapychające platany i maniok, można je gotować, smażyć (jeśli dysponujesz olejem), opiekać nad ogniem, zetrzeć i zagęścić nimi zupę albo zmieszać z mąką i usmażyć <em>tortille de platanos</em> lub <em>de yuca</em>. Jeśli w plecaku zachowała się przypadkiem odrobina dżemu, to otrzymujemy z tego całkiem smaczne śniadanie!</p>
<figure id="attachment_3510" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-14.jpg"><img class="size-large wp-image-3510" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-14-1024x683.jpg" alt="Kobiety przy garach" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Kobiety przy garach</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3509" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-13.jpg"><img class="size-large wp-image-3509" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-13-1024x683.jpg" alt="Tortilla de yuca - efekt naszego gotowania" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Tortilla de yuca &#8211; efekt naszego gotowania</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Plując do miski &#8211; chicha</strong></p>

<figure id="attachment_3522" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-26.jpg"><img class="size-large wp-image-3522" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-26-1024x683.jpg" alt="Chicha z manioku" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Chicha z manioku</figcaption></figure>
<p>I na koniec trzeba popić. Najbardziej popularne zioła to nieco gorzkawa huayusa i hierba Luisa, czyli trawa cytrynowa. Jednak Indianie piją przede wszystkim chichę, czyli napój ze sfermentowanego manioku, choć maniok można zastąpić też innym warzywem lub owocem. Jak to się robi? Gotujemy maniok przez trzy godziny i miażdżymy na papkę, jeśli znajduje się twarde kawałki, to kobieta z pomocą córek przeżuwa je dokładnie i pluje z powrotem do miski. Proces ten trwa, aż papka stanie się miękka, a miazga manioku nabierze słodkawego smaku.</p>
<figure id="attachment_3518" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-22.jpg"><img class="size-large wp-image-3518" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-22-1024x683.jpg" alt="Robienie chichy jest domeną kobiety" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Robienie chichy jest domeną kobiety</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3519" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-23.jpg"><img class="size-large wp-image-3519" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-23-1024x683.jpg" alt="Ania solidarnie porzuła i napluła do gara." width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ania solidarnie porzuła i napluła do gara.</figcaption></figure>
<p>Następnie odstawia się na bok, po czym dodaje ciepłej wody. Sfermentowany napój jest gotowy do spożycia po jednym dniu, ma wtedy słodkawy posmak. Im dłużej stoi, tym bardziej kwaskowaty smak nabiera, zwiększa się też zawartość alkoholu. W smaku przypomina coś między serwatką, a podpiwkiem. Choć dla człowieka z Zachodu proces produkcji <em>chichy</em>, może wydawać się nieco obrzydliwy, to dla Indian jest to ważny napój, który pije się przy wszelkiego rodzaju okazjach i bez okazji. Produkcja <em>chichy</em> w Amazonii jest domeną kobiet i niegrzecznością jest odmówienie poczęstunku. Jeśli mężczyzna ma kilka żon, każda osobno przygotowuje napój i częstuje nim gości. Jedna z poznanych Indianek – żona wodza sąsiedniej wioski, śmieje się, że <em>chicha</em> jest jak dusza kobiety, która ją przygotowuje, po czym dodaje, że jej jest najmocniejsza i nie sposób odmówić. Uwierzcie, Doña Mercedes Armanda Vargas  nie jest osobą, z którą chcielibyście zadrzeć.</p>
<figure id="attachment_3515" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-19.jpg"><img class="size-large wp-image-3515" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-19-1024x683.jpg" alt="Na kolację - pollo de la selva" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na kolację &#8211; pollo de la selva</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3477" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-26.jpg"><img class="size-large wp-image-3477" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-26-1024x683.jpg" alt="Ryby można łapać na różne sposoby" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Ryby można łapać na różne sposoby</figcaption></figure>
<p>A teraz czas na morał tej historii, ponad dwa tygodnie dzikiej kuchni i nieprzetworzonego jedzenia, efekt był taki, że gdy Piotrek dorwał ciasteczka z supermarketu i zjadł ich całą garść, to dostał wysypki ze swędzeniem na niemal tydzień, a Ani organizm oczyszczał się jednym z końców układu pokarmowego <img src="http://www.frikiafriki.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" class="wp-smiley" /></p>
<figure id="attachment_3529" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-33.jpg"><img class="size-large wp-image-3529" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-comida-33-1024x683.jpg" alt="Gdy wrócilismy do Puyo i zobaczyliśmy szyld restauracji ogarnął nas dziki śmiech " width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gdy wrócilismy do Puyo i zobaczyliśmy szyld restauracji ogarnął nas dziki śmiech</figcaption></figure>
<p>A Wam co z kuchni amazońskiej wydaje się najbardziej atrakcyjne?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/kacik-kulinarny/nie-ucieklo-to-zjedlismy-dzika-kuchnia-amazonska/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Into the Wild &#8211; z wizytą u Indian Achuar</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/into-the-wild-z-wizyta-u-indian-achuar</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/into-the-wild-z-wizyta-u-indian-achuar#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2015 18:15:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[Achuar]]></category>
		<category><![CDATA[dżungla]]></category>
		<category><![CDATA[Indianie]]></category>
		<category><![CDATA[przygoda]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[selva]]></category>
		<category><![CDATA[Shuar]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczka do Amazonii]]></category>
		<category><![CDATA[wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3454</guid>
		<description><![CDATA[Jedni zwą selvę zielonym piekłem, dla innych jest to to dom jak każdy inny. Tym razem odbyliśmy prawdziwą wyprawę &#8211; 16dni w dżungli wśród Indian Achuar, plemienia, które niegdyś zasłynęło jako łowcy głów. udaliśmy się&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jedni zwą selvę zielonym piekłem, dla innych jest to to dom jak każdy inny. Tym razem odbyliśmy prawdziwą wyprawę &#8211; 16dni w dżungli wśród Indian Achuar, plemienia, które niegdyś zasłynęło jako łowcy głów. udaliśmy się poza zasięg telefonów, do wioseczek, których próżno szukać na googlowych mapach. Jak było?<span id="more-3454"></span></p>
<p class="lead">
<strong>Przemierzając dżunglę</strong></p>

<p>Autobus podskakując na wybojach, dociera na skraj puszczy, dalej już tylko błoto. A raczej wielkie bajora, kałuże i rozmiękła ziemia, w którą zapadamy się po kolana. Krótki odcinek bywa dostępny dla samochodów terenowych, ale dalej przejdą już tylko ludzie i konie, z mozołem niosące pakunki.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-1.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3456" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-1-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-1" width="1020" height="680" /></a></p>
<figure id="attachment_3478" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-28.jpg"><img class="size-large wp-image-3478" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-28-1024x683.jpg" alt="Na początku wszyscy są czyści i uśmiechnięci ;-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na początku wszyscy są czyści i uśmiechnięci ;-)</figcaption></figure>
<p>Dwa dni, bo tyle szliśmy przez dżunglę, aby dotrzeć do wioski plemienia Achuar, dwa dni mozolnego wspinania się pod górę i ześlizgiwania w dół, zostawiania kaloszy w błocie i wody wlewającej się górą, gdy zapadliśmy się zbyt głęboko, dwa dni odganiania się od moskitów i chowania przed ulewami pod ogromnymi liśćmi, przechodzenia w bród mniejszych strumieni i balansowania na oślizgłej powierzchni zwalonych pni, by przekroczyć większe potoki. Dwa dni, podczas których, droga systematycznie się zwężała, aby z szerokiej i błotnistej, przeistoczyć się w ścieżkę, którą tylko Indianin może wypatrzeć pośród gęstej roślinności i którą coraz częściej znaczyły ślady dzikich zwierząt. Dwa dni walki ze sobą, ze swoimi ograniczeniami, z intensywnym deszczem, aby dotrzeć do naszego celu. Choć droga początkowo jest łatwa do nawigacji, dla nas, jako obcych jest niedostępna. Początkowo idziemy przez tereny plemienia Shuar i jak mówi nam Nantu, który jest naszym przyjacielem i zarazem przewodnikiem, nawet, gdybyśmy znali drogę, to samodzielne przejście jej, bez towarzystwa Indianina wiąże się z ryzykiem dostania kulki łeb, jako intruz. Wprawdzie prawo ekwadorskie nie dopuszcza takich sytuacji, ale tu jest selva, tu prawo stanowią Indianie na swoich terytoriach i rzadko kiedy lokalne konflikty czy problemy wychodzą poza selvę. Nikt sobie nie życzy intruzów, czy to zbłąkanych samodzielnych turystów czy służb mundurowych.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-5.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3458" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-5-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-5" width="1020" height="680" /></a></p>
<figure id="attachment_3468" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-16.jpg"><img class="size-large wp-image-3468" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-16-1024x683.jpg" alt="Przeprawa przez rzeczkę" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Przeprawa przez rzeczkę</figcaption></figure>
<p>Miało być łatwiej. Pierwszego dnia wynajęliśmy konia w pobliskiej wiosce, który niósł część bagaży i tylko trzy razy zgubił je w błocie, gdy liny okazały się za słabe, Nantu z kory jednego drzewa zrobił coś na kształt sznura, aby przywiązać  nasze zapasy. Niestety drugiego dnia mieliśmy mniej szczęścia. Okazało się, że koń jest zbyt zmęczony i nie da rady wypożyczyć go znowu, poszliśmy więc do sąsiedniej osady. Powitał nas wódz, wraz z trzema żonami i pokaźną gromadką dzieci. Każda z kobiet przyniosła wiadro pełne <em>chichy</em> i zaczęli nas częstować, choć nie jest to nasz ulubiony napój, wiedzieliśmy, że brakiem szacunku, jest odmowa poczęstunku, więc aby nie urazić żadnej z żony, grzecznie opróżnialiśmy podawane nam miseczki. W tym czasie trwały negocjacje Nantu z wodzem w sprawie wypożyczenia koni albo pomocy tragarzy. Po czasie potrzebnym na opróżnienie kilkunastu miseczek <em>chichy</em>, uśmiechnięci panowie podają sobie dłonie, rozmowa się skończyła, a Nantu z uśmiechem obwieszcza, że musimy radzić sobie sami, bo nikt nam nie pomoże. Stajemy w osłupieniu, nic, ani grymas na twarzy, ani ton głosu, rozmowy, która toczyła się w języku shuar, nie wskazywały na taki obrót spraw. Dopytujemy ze zdziwieniem jak to możliwe, przecież byli tacy mili, uśmiechnięci i gościnni. Na co dowiadujemy się, że gościna to lokalny obyczaj, a nie pomogą, bo nie i musimy się zwijać.</p>
<figure id="attachment_3459" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-6.jpg"><img class="size-large wp-image-3459" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-6-1024x683.jpg" alt="Eko - plecak" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Eko &#8211; plecak</figcaption></figure>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-7.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3460" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-7-683x1024.jpg" alt="ekwador selwa irar-7" width="683" height="1024" /></a></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-31.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3479" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-31-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-31" width="1020" height="680" /></a>Gratulując sobie, że robiąc zakupy, zdecydowaliśmy się tylko na najprostsze i niezbędne produkty, odkładając wszelkie puszki z tuńczykiem i sałatkami warzywnymi z powrotem na półki, ruszyliśmy dalej. Ledwo znaleźliśmy się na ścieżce, rozmoknięty karton z jedzeniem odmówił współpracy i się rozpadł. Robimy więc prowizoryczny plecak z liści pewnego gatunku mocnej palmy, a raczej robi go Nantu, sprawnie układając  poszczególne liście  z zerwanej gałęzi w dziwnego kształtu plecionkę  o dość regularnych kształtach i wzorze. W milczeniu i z niemym  podziwem przyglądamy się mistrzostwu z jakim to robi. Po paru chwilach wrzuca bezceremonialnie paczki z ryżem, owsianką i bananami do palmowej plecionki. Trochę liany i resztki worka, aby umocować palmowy plecak na barkach piętnastoletniego Christiana, naszego pomocnika i wujka Nantu. Przy ostatnim podejściu słyszymy nawoływania jakby ptak śpiewał, jest odzew – rodzina Nantu wyszła nam naprzeciw. Z ulgą oddajemy swoje plecaki i w strugach deszczu drepczemy dalej. W końcu docieramy do Rio Oso – tej nie da się przebrodzić, czeka na nas czółno, które zabiera nas w dół rzeki Oso, aż do ujścia, następnie pod prąd rzeką Copataza i wreszcie zmęczeni, brudni i totalnie mokrzy docieramy do naszego celu – Comunidad Irar.</p>
<figure id="attachment_3466" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-14.jpg"><img class="size-large wp-image-3466" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-14-1024x683.jpg" alt="W selvie" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">W selvie</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Łowcy głów</strong></p>

<figure id="attachment_3491" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/glowa-1.jpg"><img class="size-large wp-image-3491" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/glowa-1-1024x683.jpg" alt="Tzantza" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Tzantza</figcaption></figure>
<p>Plemię Achuar kontakt z cywilizacją zachodnią na dobre nawiązało dopiero w latach 70tych XX wieku, krótko po tym, gdy odkryto ropę w Amazonii. Choć wspominają o nich kroniki, to Indianie w większości uniknęli konkwisty, chowając się głęboko w dżungli. To co dla nich było domem i miejscem schronienia, dla przybyszy z Europy okazało się  przeszkodą nie do przejścia.  Pierwsi misjonarze zaczęli zapuszczać się w te rejony raptem 70 lat temu i generalnie nie zostali zbyt ciepło przyjęci. A region zamieszkiwany przez plemiona Shuar i Achuar jeszcze nie tak dawno budził grozę jako teren łowców głów. Dziś w ekwadorskich muzeach można zobaczyć zmniejszone ludzkie głowy tzw. Tzantza, dawniej było to trofeum, znak pokonania wroga, z czasem, zaczęli się tym interesować kolekcjonerzy, niekiedy podsycając konflikty plemienne, aby uzyskać więcej towaru. Niegdyś jedną główkę wymieniano za jedną strzelbę, dziś na czarnym rynku osiągają ceny nawet półtora miliona dolarów. Choć prawnie zmniejszanie głów ludzkich zostało zakazane, a niekiedy zdarzają się kontrole policyjne, to wszyscy Indianie mówią nam zgodnie, że proceder ten wciąż się odbywa, ale w ukryciu. Nantu pociesza nas, że europejska blond główka na czarnym rynku nie miałaby wzięcia, ale kto ich tam wie.</p>
<figure id="attachment_3475" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-24.jpg"><img class="wp-image-3475 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-24-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-24" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nantu i Alina</figcaption></figure>
<p>Dziś, aby obyczaj nie uległ zapomnieniu preparuje się w ten sposób głowy małp albo leniwców, niestety podczas naszego pobytu myśliwi nie upolowali małpy, więc nie mieliśmy okazji zobaczyć jak to się robi. Spotykamy też starszych, którzy z lat swojej młodości pamiętają tworzenie tzantzy i szczegółowo opisują sposób wykonania. Na pytanie czemu głowa ma zaszyte oczy i usta, jedni odpowiadają, żeby wróg nie mógł rzucić uroku wzrokiem, ani przemówić, a inni, że skórka się rozchodzi i głowa lepiej wygląda jak się ją zaszyje. Witaj Amazonio, rozmawiamy o fragmencie zwłok ludzkich, jak o wyplataniu koszyków, lecz nie po to tu przyjechaliśmy, aby ich oceniać, ale zobaczyć jak żyją.</p>
<p class="lead">
<strong>Comunidad Achuar Irar</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-widoki-14.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3486" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-widoki-14-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa widoki-14" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Osada nosi nazwę od imienia pradziadka Nantu, który był założycielem, dziś na stałe mieszka tu raptem 8 osób, z czego połowa to dzieci. Niewielka polana i raptem kilka chat – najprostsze z nich to po prostu liściasty dach na palach, w dole palenisko, garnki i posłanie, na którym zmieści się cała rodzina, bywają też domki ze ścianami – dawniej Achuarowie stawiali ściany tylko w sytuacjach wyjątkowych, by lepiej chronić się przed atakiem lub uprowadzeniem swoich kobiet – dziś, gdy poszczególne społeczności muszą ze sobą kooperować by przetrwać, ściany lub ich brak pozostaje preferencją gospodarzy. Czasem mam wrażenie, jakby nie mieli potrzeby prywatności, czynności codzienne wykonuje się wspólnie, razem się pracuje, razem się je, razem siedzi przy ognisku i kąpie w rzece. A czynności naturalne, nie są specjalnie wstydliwe. I o ile nago widzimy tylko dzieci, to nikt się nie przejmuje naturalnymi czynnościami, można i beknąć w towarzystwie i przejrzeć włosy pod kątem insektów, zmienić ubranie i dziecko piersią nakarmić.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-38.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3483" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-38-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-38" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Rodzina dzieli się tym, co ma – na powitanie dostajemy mięso tapira i maniok. Tu wszyscy dzielą się ze wszystkimi, tym co złowili, upolowali, przynieśli z niewielkiego poletka za domem. W pojedynkę szanse na przetrwanie są znacznie mniejsze, a selva wymusza kooperację. My dajemy ryż, a oni rybę, my mąkę, a oni platany, aby zrobić placków dla wszystkich. Może to nie wiele, ale w sytuacji, gdy się nie ma prawie nic, nawet najprostsze jedzenie zdaje się królewskim darem.</p>
<figure id="attachment_3481" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-36.jpg"><img class="size-large wp-image-3481" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-36-1024x683.jpg" alt="Luc, Piotrek, Wiktoria i Asebedo" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Luc, Piotrek, Wiktoria i Asebedo</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Nocne odgłosy</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-9.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3462" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-9-1024x683.jpg" alt="ekwador selwa irar-9" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Rozbijamy namiot na uboczu wioski, tuż pod samym lasem, to tu będziemy spać przez najbliższe dwa tygodnie, na odchodne słyszymy, że jak spotkamy tygrysa to mamy głośno krzyczeć. W nocy kilkakrotnie słyszymy jak coś ciężkiego chodzi w pobliżu. Nad ranem mówią nam, że znaleźli świeże ślady tuż przy rzece. I nagle chęć zobaczenia dzikich zwierząt nieco nam przechodzi, bo co innego marzyć o tym w wygodnym pokoju, a co innego spotkać w nocy, w drodze do kibelka, groźnego zwierza i mieć świadomość, że jedyna strzelba znajduje się dobre sto metrów dalej, a jej właściciel być może już śpi, a może jest na nocnym polowaniu z dala od osady.</p>
<figure id="attachment_3482" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-37.jpg"><img class="size-large wp-image-3482" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-37-1024x683.jpg" alt="10-letni Asebedo to już prawie mężczyzna" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">10-letni Asebedo to już prawie mężczyzna</figcaption></figure>
<p>Choć poza małpami, nie spotkaliśmy żadnych dużych zwierząt, nie znaczy to wcale, że nie spotkaliśmy nic niebezpiecznego. W selvie nie tylko spotkanie z pumą, anakondą czy rozwścieczonym tapirem może zakończyć się śmiercią lub bólem. Czasem niebezpieczeństwo jest przyczajone pod liściem, przysiada pod wejściem do namiotu albo siedzi tuż obok na ławce – czasem to jadowita żabka, innym razem włochaty pająk, niekiedy mrówka, która nie wiedzieć czemu ma prawie 3 centymetry lub niepozorny owad, którego jad może uszkodzić wzrok. Raz o mały włos nie usiadłam na jaszczurce, której jad zabija człowieka w przeciągu godziny, a nawet po zabiciu jej śmiercionośny ogon tańcował na ziemi dobre pięć minut zanim przestał.</p>
<figure id="attachment_3485" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-40.jpg"><img class="size-large wp-image-3485" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-40-1024x683.jpg" alt="Zabójcza la gartija" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Zabójcza la gartija</figcaption></figure>
<p>Indianie wierzą, że selvę należy respektować, ale nie można się jej bać, bo duchy zwierząt czują to i wtedy są gotowe zaatakować. Silne osoby takie, jak szaman, potrafią wejść z nimi w kontakt i nagiąć nawet najbardziej niebezpieczne stworzenia do swojej woli. My szamanami nie jesteśmy, ale uczymy się selvy każdego dnia, nabierając do niej stopniowego zaufania. Wreszcie pod koniec pobytu mamy jedną z najbardziej zaczarowanych nocy w podróży. Śpimy na wzgórzu w głębi dżungli, w cieniu starej ceiby, która wyrosła zanim Kolumb wypłynął na Santa Marii. w szałasie na posłaniu z liści, bez cienia strachu, w harmonii z otaczającym nas majestatem przyrody. A tęskne szlochy ptaka Auju do księżyca i szelest liści w koronach drzew tulą nas do snu.</p>
<figure id="attachment_3470" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-18.jpg"><img class="size-large wp-image-3470" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-18-1024x683.jpg" alt="Budujemy nowy dom" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Budujemy nowy dom</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3474" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-22.jpg"><img class="size-large wp-image-3474" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/01/ekwador-selwa-irar-22-1024x683.jpg" alt="Nocne medytacje" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nocne medytacje</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_3492" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-widoki-20.jpg"><img class="size-large wp-image-3492" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/08/ekwador-selwa-widoki-20-1024x683.jpg" alt="Nantu, czyli księżyc - kiedyś mąż kobiety, która została zamieniona w ptaka Auju i do dziś szlocha za nim z tęsknoty" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nantu, czyli księżyc &#8211; kiedyś mąż kobiety, która została zamieniona w ptaka Auju i do dziś szlocha za nim z tęsknoty</figcaption></figure>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/into-the-wild-z-wizyta-u-indian-achuar/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amazonia z przyjaciółmi</title>
		<link>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia-z-przyjaciolmi</link>
		<comments>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia-z-przyjaciolmi#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2015 19:25:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Friki Afriki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Amazonia]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[las deszczowy]]></category>
		<category><![CDATA[Pastaza]]></category>
		<category><![CDATA[Puyo]]></category>
		<category><![CDATA[selva]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.frikiafriki.pl/?p=3373</guid>
		<description><![CDATA[Przed naszym wyjazdem mieliśmy dwa marzenia – powłóczyć się po Andach i poznać Amazonię. Na ich realizację przyszło nam czekać rok, bo nie spodziewaliśmy się, że aż tak wolno będziemy podróżować. Amazonia – to słowo&#8230;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Przed naszym wyjazdem mieliśmy dwa marzenia – powłóczyć się po Andach i poznać Amazonię. Na ich realizację przyszło nam czekać rok, bo nie spodziewaliśmy się, że aż tak wolno będziemy podróżować. Amazonia – to słowo od dawna przejmuje mnie dreszczem, mieszanina fascynacji, lęków, co tak naprawdę kryje i arogancji, bo chciałabym poznać wszystkie jej sekrety. Wiedzieliśmy jedno – absolutnie nie chcieliśmy płacić kilkaset dolarów, za <em>autentic jungle experience</em>, gdzie nocujesz w ślicznych domkach i podstawiają Ci posiłki pod nos, a do tego dla turysty się przebiorą i potańczą. Chcieliśmy Amazonię odkrywać po  swojemu, we własnym rytmie i możliwie jak najbliżej tych, którzy tam żyją, aby poznać ich codzienność i zwyczaje. Okazja nadarzyła się tak po prostu – pojechaliśmy z naszymi Amigos do domu jednego z nich. Pierwsze spotkanie z Amazonią nastąpiło w Pastazie, niedaleko Puyo. I choć byliśmy tak naprawdę na samym obrzeżu tego największego lasu świata, to oczarował nas i tylko rozbudził apetyt na więcej.</p>
<p class="lead">
<strong>Jak się poznała nasza ekipa?</strong></p>

<figure id="attachment_3382" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-20.jpg"><img class="wp-image-3382 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-20-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-20" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Od lewej: Alina, Nantu, Piotrek, Guiliana, Wendy, Bożena, Santiago, Ameli, Huri</figcaption></figure>
<p>Alinę spotkaliśmy pierwszy raz w Nikaragui, potem w Kolumbii, by w końcu zamieszkać razem w Otavalo w Ekwadorze. Chica loca, która kupiła sobie koziołka, po czym, okazało się, że ani linie lotnicze, ani DHL nie przewiozą takiego zwierzaka do Europy. Z Bożeną przejechaliśmy pół Kolumbii i nauczyliśmy się od niej, że podróżować można na każdym etapie życia, nawet jak ma się wnuki można być szaloną hipiską i bujać się po świecie. Resztę naszej kompanii poznaliśmy w Otavalo podczas święta Inti Raymi pod… budką z hamburgerami. Bożena znała, Nantu, który był kolegą Santiago, a ten z kolei kolegą Guiliany pół Włoszki, pół Szwajcarki, mieszkającej w Ekwadorze. Razem na spontanie wsiedliśmy do pickupa i pojechaliśmy na obchody święta, ale o tym kiedy indziej.</p>
<p class="lead">
<strong>Czy dżungla jest zawsze taka sama?</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-1.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3366" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-1-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-1" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-45.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3396" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-45-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-45" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Kilkakrotnie słyszeliśmy już taką opinię i nie możemy się z tym zgodzić. Fakt, w każdej dżungli jest zielono i wilgotno, ale to trochę tak jakby stwierdzić, ze wszystkie góry są takie same, bo nie jest płasko. Byliśmy w selvie, dżungli, tropikalnym lesie deszczowym (jak zwał, tak zwał) nie raz – w Meksyku, Belize, Gwatemali, Kostaryce i za każdym razem było inaczej. W Pastazie dreszczem przejęła nas myśl, że oto stoimy na skraju lasu, który kończy się hen daleko, na wybrzeżu atlantyckim. A mieszkający tam Indianie, zrobili wszystko, żebyśmy jak najlepiej poznali ich dom i ziemie. Okej, to może po nieco przydługim wstępie opowiemy trochę, jak upłynęło pierwsze spotkanie z Amazonią.</p>
<p class="lead">
<strong>Don Francisco</strong></p>

<figure id="attachment_3379" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-17.jpg"><img class="size-large wp-image-3379" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-17-1024x683.jpg" alt="Nocne granie na piszczałce" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nocne granie na piszczałce</figcaption></figure>
<p>Naszym gospodarzem jest Don Francisco Aranada, ojciec Santiago, ich dom znajduje się w dżungli, rodzina posiada ponad 70 hektarów, na terenie których znajduje się też las pierwotny, czyli taki, który nie został poddany ingerencji człowieka. Obok znajduje się budynek mający konwencje muzeum kultur amazońskich i domek z pokojami dla gości.  Muzeum zawiera eksponaty indiańskiej broni oraz rzeźbę i  tradycyjne rękodzieło wykonane w głównej mierze przez naszego gospodarza, który ogólnie rzecz biorąc jest dosyć malowniczą postacią mającą ciekawą historię życia.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-8.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3371" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-8-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-8" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Ujmując rzeczowo i krótko &#8211; były <em>guerillero</em>, który w młodości podburzył trzy lokalne plemiona do buntu przeciwko władzom prowincji Pastaza, artysta-rzeźbiarz oraz w pewnym okresie swego życia <em>curandero</em> leczący ludzi za pomocą roślin. Francisco miał nawet swego czasu pomysł, aby zostać księdzem i pomagać ludziom. Niestety chrześcijańscy misjonarze dopuścili się nadużyć, każąc mu się wyrzec swojej kultury i tradycji, zmieniając mu imię z Caheki na Francisco, i narzucając jak ma wychowywać dzieci. Dawny buntownik mimo zmiany imienia i  nazwiska nie wyrzekł się tradycji, posłał dzieci do szkoły ale głównie po to, żeby przy pomocy lepszego wykształcenia mogły utrzymywać  tradycje i promować kulturę ludu  Shuar. Ogólnie rzecz biorąc wychował dzieci po swojemu. Najstarszy Santiago (Yaun Suppai) mimo konta na fejsie oraz levisów nosi się dość tradycyjnie – przebite uszy, włosy do pasa i  często używa farby do twarzy.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-15.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3377" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-15-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-15" width="1020" height="680" /></a></p>
<p class="lead">
<strong>W blasku ognia</strong></p>

<figure id="attachment_3378" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-16.jpg"><img class="size-large wp-image-3378" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-16-1024x683.jpg" alt="Gotujemy w sposób tradycyjny" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Gotujemy w sposób tradycyjny</figcaption></figure>
<p>W domu przebywają też rodzina i przyjaciele – tak poznajemy Huri, który należy do plemienia Zapara i na pierwszy rzut oka, jego fizjonomia różni się zasadniczo od potężnie zbudowanych Nantu i Santiago. Chłopak jest bardziej szczupły, ma bardziej pociągłą twarz i ostrzejsze jej rysy. W blasku  ognia przyglądam się wszystkim z fascynacją i może głupio to zabrzmi z ust faceta, ale dla mnie są piękni…. Piękni w swym dzikim wyglądzie, ruchach i zręczności z jaką robią różne rzeczy. A Ameryka jest pełna różnorodności, zarówno kulturowej jak i przyrodniczej, więc  relacje opisujące Amerykę jako jednolitą, uznaje za wierutne bzdury.</p>
<figure id="attachment_3410" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/P7120107.jpg"><img class="size-large wp-image-3410" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/P7120107-1024x768.jpg" alt="Żeby zrobić poranną kawę, trzeba rozpalić ogień." width="1020" height="765" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Żeby zrobić poranną kawę, trzeba rozpalić ogień.</figcaption></figure>
<p>Ale wracając do tematu, skończyłem na ogniu, to przy jego blasku gotujemy i spędzamy wieczory.  Czasem jest trudno, ale jego magia nas wciąga, a mistrzostwo żony Huriego, Wendy, napawa podziwem. Dziewczyna operuje przy palenisku nastawiając i doglądając trzy gary równocześnie, patrosząc ryby lub zawijając mniejsze w liście i susząc je obok rusztu. Sprawnymi ruchami pokrywki zmienia kierunek ognia, a w miejsca , gdzie słabiej się pali pod jakimś garnkiem dorzuca drewna. Nagle te same znane potrawy nabierają innego smaku. Francisco przypomina nam, że możemy kupić gaz do kuchenki w Puyo, ale nikt nawet o tym nie myśli bo ryby, ryż czy jajka  smakują wyśmienicie, a ogromne zielone liście odpowiednio zwinięte służą za naczynie do duszenia potraw lub jako talerze.</p>
<figure id="attachment_3375" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-12.jpg"><img class="size-large wp-image-3375" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-12-1024x683.jpg" alt="gaz do niczego nam nie potrzebny" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">gaz do niczego nam nie potrzebny</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Czółno się kiwa</strong></p>

<figure id="attachment_3387" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-26.jpg"><img class="wp-image-3387 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-26-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-26" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Alina i Nantu nie mają problemu z równowagą :-)</figcaption></figure>
<figure id="attachment_3385" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-25.jpg"><img class="wp-image-3385 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-25-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-25" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Na rzece Puyo</figcaption></figure>
<p>Czółno, choć nadeszła cywilizacja, to wciąż jest w użytku, nasze jest z cedru, a wykonanie go zajęło dwa miesiące. Choć jest ciężkie, na leniwym prądzie rzeki kiwa, przyprawiając Anię o palpitacje serca, że zaraz z aparatem fiknie do wody. Chłopaki jednak wiedzą co robią i sprawnie sterują. Dobijamy do brzegu, gdzie Santiago prowadzi nas w las, opowiadając o bogactwie puszczy – znajdziecie tu rośliny, które można zjeść, których można się napić, a także całą gamę lekarstw na wszelkie dolegliwości – od zatkanego nosa zaczynając, a na raku kończąc. Nie brakuje też halucynogenów, zażywanych przez szamanów przy niektórych rytuałach. Niektóre z roślin mają różnorakie zastosowanie, dziś wspomnimy jedynie o czymś, co przypomina wyglądem i smakiem rabarbar. Santiago nazywa go <em>jungle coca cola</em>, a po wyssaniu soku z łodygi, służy też jako szczoteczka do czyszczenia zębów.</p>
<figure id="attachment_3389" style="width: 1020px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-28.jpg"><img class="size-large wp-image-3389" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-28-1024x683.jpg" alt="Myj ząbki co rano :-)" width="1020" height="680" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Myj ząbki co rano :-)</figcaption></figure>
<p class="lead">
<strong>Spotkanie z szamanem</strong></p>

<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-32.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3393" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-32-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-32" width="1020" height="680" /></a></p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-31.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3392" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-31-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-31" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>W końcu dochodzimy do chatki szamana – brata, dziadka Santiago. Nie tego się spodziewaliśmy. Na uboczu w lesie stoi drewniana chatynka z paleniskiem, pałętają się kury i koty, ale gospodarza nie ma. Santiago wygwizduje głośno i wydaje dzikie okrzyki, aby go przywołać. W końcu pojawiają się cztery chude psy, a za nimi chudy starszy pan w czerwonych spodniach od dresu i bejsbolówce. Serdecznie się z nami wita i częstuje bananami. Gdybyśmy go spotkali na ulicy, nigdy nie wpadlibyśmy na to, że jest łącznikiem między światem duchów i ludźmi. W sumie to fajnie, że człowiek jest naturalny, a nie przebrał się dla nas specjalnie dla show. <em>Limpieza</em> czyli rytuał oczyszczania przebiega sprawnie, gdyż 86 letni pan dziarsko uwija się wokół naszej trójki. Po zakończonej ceremonii udajemy się nad wodospad, aby się wykąpać.</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-47.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3397" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-47-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-47" width="1020" height="680" /></a></p>
<p>Dni mijają szybko, a my powoli zaczynamy się przyzwyczajać i rozbudzać swoje fascynacje przyroda i obyczajami lokalnych kultur. Piękno i bogactwo różnorodnych roślin o zastosowaniu leczniczym powala, rytuały wprowadzają magiczny klimat, nawet jak po oczyszczaniu jhuayusą  obficie wymiotujemy, a olej z kory innego drzewa usuwa moje dolegliwości związane z zatokami. Jest dobrze, rootsowo, dość prymitywnie, ale bezpiecznie. Ufam Francisco oraz Santiago i Nantu, którzy pokazują wszystko i ciekawie opowiadają, zaczynam ufać swojej intuicji i ciału, choć ono przez 4 dni wyczyniało rożne cyrki typu wymioty, plucie, charchanie, to czuje, ze jest dobrze. Taka jest medycyna naturalna, takie są rytuały. Na pewno napiszemy o tym szerzej kiedy indziej. Teraz bardziej chciałem oddać pierwsze wrażenia w zetknięciu z selvą ekwadorską.</p>
<figure id="attachment_3388" style="width: 683px;" class="wp-caption alignnone"><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-27.jpg"><img class="wp-image-3388 size-large" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-27-683x1024.jpg" alt="ekwador pastaza-27" width="683" height="1024" /></a><figcaption class="wp-caption-text">Nantu chroni się przed słońcem</figcaption></figure>
<p>Wpisów z Amazoni możecie spodziewać się więcej, gdyż dogadaliśmy się z Nantu, żeby odwiedzić jego rodzinną wioskę Ashuarów w głębi selvy. Dżungla może jawić się jako coś przerażającego, wszechogarniającego, pełnego jadowitych owadów, węży, czy zwierzów gotowych pożreć człowieka. Do tego dochodzą mroczne historie o łowcach organów, przemytnikach, dzikich plemionach, czy rabusiach, czyhających na naiwnego turystę. W dawnych relacjach podróżników jawi się jako ziemia niczyja, ziemia bezprawia, szemrane osady poszukiwaczy złota i ich nożowe rozprawy albo opisy malarycznych indiańskich wiosek. Atmosferę podkręcają współczesne relacje, niekiedy podkoloryzowane o trudach podróży. Moja selva śpiewa mi do snu, moja selva żyje, nawet gdy ja śpię i gdzieś głęboko w sobie mam przekonanie, że selva mnie nie skrzywdzi, choć może mnie zabić, przy nieuważnym ruchu. Staram się patrzeć na nią jak Indianie, z szacunkiem i respektem, ale też wiedzą, że to miejsce do życia, jak każde inne, jeśli wiesz jak się poruszać. Ufam, że będzie dobrze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-59.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-3406" src="http://www.frikiafriki.pl/wp-content/uploads/2015/07/ekwador-pastaza-59-1024x683.jpg" alt="ekwador pastaza-59" width="1020" height="680" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.frikiafriki.pl/przyroda/amazonia-z-przyjaciolmi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
